PKO Nocny Półmaraton już po raz szósty został zorganizowany we Wrocławiu. W tym roku uczestniczyła w nim rekordowa liczba biegaczy. Aż 10 832 osoby stanęły na starcie, by powalczyć z własnymi słabościami i z satysfakcją przekroczyć linię mety, która znajdowała się na Stadionie Olimpijskim.

Bieg rozpoczął się punktualnie o godzinie 22:00. Zawodnicy startowali w strefach czasowych przy dźwiękach piosenek disco, które sami wybrali w głosowaniu na portalu społecznościowym. Trasa liczyła ponad 21 km i rozpoczynała się od bramy głównej Stadionu Olimpijskiego. Meta zaś znajdowała się przed Trybuną Zachodnią, gdzie na zawodników czekali dopingujący ich kibice.

Bieg nie tylko dla zawodowców

Przekrój uczestników wrocławskiego półmaratonu był bardzo zróżnicowany. Pan Wacław już nie liczy, ile półmaratonów przebiegł, ale jak zdradził, było ich sporo. Maratonów zaś przebiegł dwadzieścia, a biega od 15 lat. Jak twierdzi nie przygotowuje się jakoś specjalnie do zawodów.

Biegam sobie, po prostu. Dwa, trzy razy w tygodniu po 10 albo 15 kilometrów – mówi po biegu Pan Wacław, jeden z uczestników półmaratonu.

Dla Pani Aleksandry, która dobiegła do mety jako 6. w kategorii kobiet, wrocławski półmaraton był próbą pobicia rekordu życiowego. Jednak wynik daleki był od jej „życiówki”.

Mam nadzieję, że w następnych biegach pójdzie mi lepiej. Będę bardzo chciała wrócić tu za rok i jeszcze raz spróbować – podsumowuje Pani Aleksandra.

Wielonarodowe podium

Ostatecznie pierwszy na metę z czasem 1h 3min 55sek wbiegł Etiopczyk Mengistu Zelalem, który był zwycięzcą ubiegłorocznej edycji wrocławskiego półmaratonu. Drugi na mecie był Polak Szymon Kulka, który dystans pokonał w 1h 5min 21 sek. Na trzecim stopniu podium stanął Kenijczyk Cosmas Mutuku Kyeva z czasem 1h 5min 55 sek.

W kategorii kobiet pierwsza na mecie po 1h 14min i 49sek od startu pojawiła się Agnieszka Gortel-Maciuk. Druga była Ukrainka Oleksandra Shafar z czasem 1h 15min 19sek. Trzecią kobietą, która przekroczyła linię mety była Izabela Trzaskalska z czasem 1h 15min 33sek.


Tekst i zdjęcia: Aleksandra Sopuch