Patrząc na liczbę filmów, które wychodzą spod szyldu Disneya, wydaje się, że własna platforma streamingowa byłaby poważnym rywalem dla Netflixa i HBO GO. Za nami konferencja, na której wreszcie uchylono rąbka tajemnicy.

Można by odnieść wrażenie, że w erze gdzie każdy co miesiąc płaci niemałe kwoty za Netflixa, HBO czy Spotify, trudno będzie zachęcić nas do nowego, comiesięcznego wydatku. Disney+, bo tak nazywać ma się platforma, najwyraźniej ma w planach pokrzyżować nam te plany. Ich oferta wygląda bardzo ciekawie, i zawierać będzie produkcje, których nie będzie mógł sobie odmówić fan nie jednej franczyzy.

Na razie posiadamy jedynie informacje jak to będzie wyglądać w Stanach Zjednoczonych. Aczkolwiek przedstawiciele Disneya już na początku konferencji zapowiedzieli, że Disney+ ma zostać uruchomiony na całym świecie w przeciągu dwóch lat po premierze. W Stanach sam start planowany jest na 12 Listopada tego roku.

https://platform.twitter.com/widgets.js

Cenowo, nowa platforma zapowiada się bardzo tanio. Za Atlantykiem będą dostępne dwie opcje płatności: 6.99$ miesięcznie, bądź też 69.99$ rocznie. Trudno powiedzieć jakie będzie przełożenie na polskie złotówki. Dla porównania, za pakiet Premium Netflixa zapłacimy w Polsce 52 zł co miesiąc. W Stanach za taką samą ofertę, przeciętny Amerykanin musi wydać 16$.

https://platform.twitter.com/widgets.js

Co będzie na nim dostępne?

Trudno będzie mu rywalizować z Netflixem i innymi platformami streamingowymi. W przeciwieństwie do obecnego lidera tej branży, Disney+ planuje przyciągnąć widzów oryginalnymi serialami i filmami. Nie będzie to tyle materiału, ile znajdziemy między innymi na Netflixie, ale ma być on wysokiej jakości. Świadczą o tym między innymi aktorzy i scenarzyści zaangażowani w produkcję.

The Mandalorian będzie pierwszą oryginalną produkcją ze świata Star Warsów, która trafi na platformę.

Na początku zaprezentowano sam interfejs platformy. Wygląda on, chciałoby się rzec, bardzo standardowo, aczkolwiek czuć w nim ducha Disneya i jego produkcji. W zasadzie trudno dzisiaj o innowacje w tym temacie. Ciekawy jest podział na studia wykonawcze, które są własnością tytana filmowego. Do wyboru będzie pięć możliwych kategorii: Marvel, Star Wars, Pixar, National Geographic i sam Disney. Z pewnością ułatwi nam to wybór tego, na co będziemy mieć w danym momencie ochotę.

Śledząc Twittera podczas konferencji, łatwo można było oszaleć. Minuta po minucie spotykało się z nowym tweetem na temat tego, co konkretnie na Disney+ będzie dostępne. Można tutaj mówić o nowych, oryginalnych produkcjach, jak i klasykach czy niekończących się od lat tasiemcach.

Superbohaterowie i kosmici na czele.

Z oryginalnych nowinek najbardziej będą mogli się cieszyć fani Marvela i Star Warsów. Ci pierwsi dostaną seriale o swoich ulubionych superbohaterach. Mowa tutaj o Falcon and Winter Soldier, Loki, czy WandaVision. Główne role zagrają odtwórcy tych postaci w filmach z Uniwersum Marvela. Fabuły nie są znane, ale można spekulować, że wydarzenia będą dziać się po Avengers: Endgame. Niepewne show, o którym jest również głośno, to seria skupiająca się na postaci Clinta Bartona, i jego córki – Kate Bishop. Jego fabuła ma się podobno opierać na tym, jak tytuł Hawkeye’a przechodzi z rąk ojca do rąk córki, wedle komiksowej tradycji. Powstanie również seria historii What If, czyli odwzorowanie komiksowej serii o tym samym tytule. W niej pokazywane będą historie absurdalne, które w kanonicznym świecie wydarzyć by się nie mogły, no ale właśnie, co jeśli?

https://platform.twitter.com/widgets.js

Fani Gwiezdnych Wojen z pewnością będą podekscytowani serialem The Mandalorian. W tej serii reżyserowanej przez nagradzanego Jona Favreau zobaczymy wydarzenia, które miały miejsce pięć lat po Return of the Jedi. Główną rolę zagra Pedro Pascal, znany między innymi z Gry o Tron czy Narcos. Głównym bohaterem będzie łowca nagród, którego tożsamość jest nieznana, co ma być kluczowe dla historii. Z Uniwersum Star Warsów powstanie również historia o szpiegu Cassianie Andorze, który pojawił się w Rogue One. Wyjdzie również animacja, reset ukochanej przez fanów serii Star Wars: The Clone Wars.

Poza tym cały arsenał filmów i seriali.

Poza tym, Disney naprawdę daję siebie z wszystko, i obecnie pracuje nad takimi rzeczami jak Monsters at Work, serii ze świata Monsters Inc. Innymi rzeczami które mają zadebiutować w dniu premiery, bądź też w pierwszym roku, są między innymi animowane shorty od Pixara, czy też show prowadzone przez Jeffa Goldbluma, o jego unikatowym spojrzeniu na świat.

https://platform.twitter.com/widgets.js

W dzień samego startu, wraz z nowymi produkcjami, ma wejść około 7000 odcinków seriali telewizyjnych i od 400 do 500 filmów. Mowa tutaj o istniejących już seriach, takich jak na przykład całe 30 sezonów The Simpsons. Nie jest to wiele, w porównaniu do konkurencji. Jednak, to gdzie Disney będzie tracił w ilości, to jestem pewien, że na pewno nadrobi w jakości. Będzie można się o tym przekonać już za sześć miesięcy.


Autor: Mateusz Miter
Zdjęcia: Instagram @Disney