30. kolejka Ekstraklasy za nami. Śląsk Wrocław na własnym stadionie zremisował z Koroną Kielce 1:1. Przed nami decydująca faza sezonu. Wrocławianie zagrają w grupie spadkowej i będą starali obronić się przed degradacją.

Mecz rozpoczął się z czterominutowym opóźnieniem. Arbiter spotkania, Zbigniew Dobrynin musiał poczekać , gdyż na innych boiskach trwały protesty kibiców, a ostatnia kolejka sezonu zasadniczego miała zostać rozegrana równolegle na wszystkich stadionach. Po czterech pełnych gwizdu minutach sędzia gwizdnął pierwszy raz. Śląsk ruszył z akcją, rozegrał do boku, piłka wylądowała na aucie. Gdy Piotr Celeban chciał wznowić akcję wyrzutem, na stadionie miejskim poleciały taśmy papierowe. Przerwa, zbieranie rolek, kolejne rolki, kolejna przerwa, kolejne zbieranie… i tak pięć razy.

Wrocław w grze

Podopieczni trenera Pawłowskiego wyszli w ustawieniu: 4-3-3. Mecz toczył się dość wolnym tempem, a żadna z drużyn nie potrafiła stworzyć zagrożenia. Taki stan rzeczy utrzymywał się niemal do 20. minuty. Wtedy też Ivan Jukić dośrodkował w pole karne, Jakub Słowik sparował piłkę prosto na głowę pomocnika gości, Marcina Cebuli, ten jednak fatalnie przestrzelił. Chwilkę później swoją pierwszą okazję stworzyli gospodarze. Arkadiusz Piech podał do Marcina Robaka, ten miał przed sobą jednego obrońcę, ale uderzył prosto w niego. Najgroźniejszą akcję w pierwszej połowie wrocławianie stworzyli sobie z rzutu rożnego. W 31. minucie Sebastian Bergier wrzucił piłkę w pole karne, Robak wyskoczył najwyżej, uderzył w prawy róg bramkarza gości, Matthias Hamrol końcami rękawic zdołał jeszcze sparować piłkę na słupek i niebezpieczeństwo zostało zażegnane.

Przełom nastąpił w 45. minucie. Bergier podał do Piecha, ten odegrał do Robaka. Napastnik miejscowych odegrał do Sito Riery. Pomocnik nie dostał jednak piłki, gdyż został faulowany. Arbiter nie miał wątpliwości i wskazał na jedenasty metr. Robak uderzył w środek bramki, Hamrol rzucił się w prawo i Śląsk schodził do szatni z prowadzeniem 1:0.

Wrocław w odwrocie

W przerwie Tadeusz Pawłowski zdjął z boiska Bergiera. W jego miejsce desygnował Roberta Picha. Zmiana była podyktowana chęcią dłuższego utrzymywania się przy piłce. Nic z tego nie wyszło. To Korona zaczęła drugą połowę z werwą. Widać było, że podopieczni Gino Lettieriego chcieli szybko zmienić niekorzystny dla nich wynik. Już w 53. minucie dopięli swego. Michael Gardawski dośrodkował z lewego skrzydła wprost na głowę niepilnowanego Jukicia i Jakub Słowik musiał wyciągać piłkę z siatki.

I to by było na tyle, jeśli chodzi o emocje. Kolejne minuty to serie niecelnych podań, ostrzejszej gry i brzydkich zachowań po jednej i drugiej stronie. Wystarczy wspomnieć, że Kielczanie najlepszą okazje stworzyli… po błędzie Słowika. Bramkarz WKS-u wybił piłkę prosto w plecy Kaczarawy i mało brakowało, a piłka wpadłaby do bramki.

Śląsk miał jeszcze ostatnią szansę na odwrócenie wyniku meczu. W 94. minucie Piech został sfaulowany na 17. metrze od bramki. Hamrola. Do futbolówki podszedł Marcin Robak. Znalazł lukę w murze, ale tam, gdzie on uderzył, czekał już bramkarz przyjezdnych by ten strzał sparować. Chwilę później sędzia odgwizdał koniec spotkania.

Wrocław w tarapatach

Przed nami 7 kolejek w grupie spadkowej. Śląsk nie jest w najlepszej sytuacji. Co prawda, Wrocław zajął 11. miejsce, nad strefą spadkową ma jednak tylko 2 punkty przewagi. WKS już za 8 dni podejmie u siebie ostatnią w tabeli Sandecję Nowy Sącz. Zarówno dla jednej jak i drugiej drużyny będzie to mecz o tzw. „sześć punktów”. Jeśli Śląsk przegra, może znaleźć się na piętnastym miejscu. Czekają nas więc trudne tygodnie walki o utrzymanie.


Śląsk Wrocław : Korona Kielce 1:1 (1:0)
1:0
Marcin Robak (k.) 45′
1:1 Ivan Jukić 53′

Śląsk: Słowik – Dankowski, Tarasovs, Celeban, Cholewiak – Rieder (76′ Pałaszewski), Riera, Bergier (46′ Pich),  – Piech, Robak, Kosecki (66′ Srnić).

Korona: Hamrol – Rymaniak, Keckes, Kovacević, Gardawski (77′ Miś) – Jukić, Petrak, Możdżeń, Cebula (58′ Kaczarawa) – Aankour, Janjic (71′ Soriano).

Żółte kartki: Riera – Kovacević, Gardawski
Sędzia
: Zbigniew Dobrynin
Widzów: 9156.


Autor: Dawid Paluch
Zdjęcie: Krystyna Pączkowska