Pięciu zawodników walczy o tytuł najlepszego strzelca włoskiej Serie A. Na pięć kolejek przed zakończeniem sezonu, Fabio Quagliarelle, Krzysztofa Piątka, Duvana Zapate, Cristiano Ronaldo i Arkadiusza Milika dzieli 5 goli – rywalizacja zapowiada się więc pasjonująco do samego końca.

Najbliżej tytułu jest 36-letni Fabio Quagliarella, który w dotychczasowych 33. kolejkach zdobył 22 bramki. Sampdoria, której barwy reprezentuje Włoch, pod względem sportowym ustępuje klubom pozostałych pretendentów, ale jej styl gry jest nastawiony na ofensywę – drużyna strzela dużo goli, ale także sporo traci. Wydaje się, że piłkarze z Genui nauczyli się grać tak, by uwypuklić wszystkie atuty Quagliarelli. On zaś gra dla drużyny, bowiem do dorobku strzeleckiego dołożył także 8 asyst.

Fenomen napastnika polega na tym, że z roku na rok zalicza progres i wyznacza kolejne granice. Mając 36-lat bije rekordy włoskiej piłki, a jego grę na boisku po prostu przyjemnie się ogląda. W obecnych rozgrywkach wyrównał rekord legendarnego Gabriela Batistuty, który w sezonie 1994/95 w barwach Fiorentiny zdobył bramki w 11. meczach z rzędu. Quagliarelli udało się też po dziewięciu latach wrócić do reprezentacji i pobić kolejny rekord – wykorzystując dwa rzuty karne w meczu eliminacji do mistrzostw Europy 2020 z Liechtensteinem, został najstarszym strzelcem w historii Azzurrich. Na boisku wciąż zadziwia młodzieńczą fantazją – jego gol przeciwko Napoli z pewnością będzie mocnym kandydatem w plebiscycie na bramkę sezonu.

 

Bramkę mniej od Quagliarelli ma piłkarz Sampdorii, wypożyczony na dwa sezony do Atalanty Bergamo – Duvan Zapata. Napastnik jest największym zaskoczeniem rozgrywek pod względem skuteczności, ale w tym konkretnym przypadku postawa zespołu ma ogromny wpływ na jego osiągnięcia strzeleckie. Atalanta gra obecnie najpiękniejszą piłkę we Włoszech – pełną polotu, zespołowości na boisku i szybkiej wymiany podań. Zespół opiera się na kreatywnych zawodnikach, którzy wiedzą, jak mają kierować drużyną tak, aby dostarczyć Kolumbijczykowi jak najwięcej podań, które ten bezlitośnie wykorzystuje. Zapata jest napastnikiem świetnie przygotowanym pod względem atletycznym, do tego wysokim i szybkim. Łączy w sobie wszystkie najważniejsze atuty dla piłkarza na tej pozycji. Potrafi też grać dla drużyny – do 21 bramek dorzucił 6 asyst.

Tyle samo trafień co Zapata ma objawienie obecnego sezonu Serie A – Krzysztof Piątek. Reprezentant Polski zdobył dla Genoi i Milanu w sumie 21 bramek. Przygodę z włoską piłką rozpoczął z przytupem – strzelił kilka goli w meczach przedsezonowych, potem w pucharach, aż ruszył sezon Serie A. Polak karcił kolejnych rywali, tworząc doskonały duet napastników z Christianem Kouame. Na półmetku sezonu Włosi doskonale znali wartość Piątka, a jego transfer do Milanu sfinalizowano w ekspresowym tempie. W Mediolanie zaaklimatyzował się błyskawicznie – wciąż zadziwia skutecznością i powtarzalnością zagrań. Na boisku prezentuje się pewnie, nie boi się podejmować ryzyka, gra naprawdę fenomenalny sezon. Patrząc na jego formę – walka o tytuł capocanonniere w tej kampanii zapowiada się pasjonująco do samego końca.

 

Tuż za plecami Piątka plasuje się Cristiano Ronaldo z 19 bramkami na koncie. Portugalczyk jako jedyny z przedsezonowych „pewniaków” do walki o koronę nie zawodzi. Mauro Icardi, Edin Dżeko i Ciro Immobile nie błyszczą w swoich klubach, wiąże się to co prawda z różnymi zawirowaniami w drużynach owych piłkarzy lub kontuzjami, ale mimo wszystko liczba goli nie powala na kolana w stosunku do rozegranych minut. Ronaldo zaczął sezon mocno, od początku strzelał regularnie i przez długie miesiące był na czele klasyfikacji strzelców. Często był też autorem ostatnich podań, notując do tej pory 8 asyst. Od początku rundy wiosennej znacząco spuścił z tonu i będzie mu trudno w ostatnich spotkaniach odrobić straty do konkurentów. Juventus ma już zapewnione mistrzostwo, przez co zaangażowanie zespołu i koncentracja spadną, co też na pewno nie pomoże Ronaldo w osiągnięciu kolejnego celu.

Ostatnim napastnikiem, ciągle liczącym się w walce o tytuł capocanonniere jest napastnik Napoli – Arkadiusz Milik. Po latach bardzo trudnych momentów, walki z kontuzjami kolan i starań o powrót do pełnej sprawności, Polak dobrze przepracował okres przygotowawczy i gra od początku sezonu. Po zerwanych więzadłach w obu kolanach nie tylko wrócił (co i tak było dużym osiągnięciem), ale wykręca naprawdę świetne liczby, bo ma już w tym sezonie Serie A 17 goli. Kampanię rozpoczynał na ławce rezerwowych, bo pierwszym wyborem trenera Carlo Ancelottiego był Dries Mertens, ale z meczu na mecz Milik wyglądał coraz lepiej i zaczął regularnie zdobywać bramki. W TOP5 lig europejskich tylko Leo Messi zdobył więcej goli z rzutów wolnych od Milika. Napastnik dopracował ten element do perfekcji i jeśli Napoli ma stojącą piłkę na 20. metrze, a na boisku jest Polak, to każdemu bramkarzowi we Włoszech miękną nogi. Nieprawdopodobnie ułożona lewa stopa Milika jeszcze w tym sezonie zaskoczy.

 

Walka o tytuł capocanonniere będzie zacięta do ostatniej minuty ostatnich meczów. W zakończonej niedawno 33. kolejce tylko Duvan Zapata pokonał bramkarza rywali. Wyścig trwa i sprawa pozostaje otwarta. Na pewno wielką rzeczą byłoby zdobycie tytułu przez 36-letniego Quagliarellę, ale piękniejszą historią byłoby panowanie Polaka na szczycie klasyfikacji na koniec sezonu. Z kolei Zapata miałby szansę przystemplować swoje nazwisko i wpisać się do zeszytów wielu dyrektorów sportowych największych klubów Europy. Jest też Ronaldo – człowiek, którego nigdy nie można lekceważyć i który w czołówce może jeszcze namieszać.


Autor: Dawid Walczuk
Zdjęcie: Instagram