Polscy siatkarze pewnie pokonali Brazylijczyków 3:0 i zdobyli pierwszy – brązowy medal Ligi Narodów w historii. Bartosz Bednorz okazał się niezastąpionym liderem, a Marcin Komenda dobrym sterem, wciąż rozwijającego żagle okrętu.

Po przegranym półfinale z Rosjanami, pozostała walka o brązowy medal. W meczu o trzecie miejsce Polacy mieli się spotkać z Brazylijczykami, których pokonali kilka dni wcześniej, zaczynając rywalizacje w Final Six. Gdy już wiadomym było, że Biało-Czerwoni nie zagrają w finale, trener Vital Heynen niespodziewanie postanowił zostawić drużynę pod opieką Jakuba Bednaruka. Belg wrócił wcześniejszym samolotem do Polski, by jak najszybciej znaleźć się na zgrupowaniu z Zakopanem.

Sami zawodnicy nie kryli zdziwienia związanego z ta sytuacją. Szkoleniowiec nie poinformował ich wcześniej o takiej możliwości. Cała sytuacja mocno ich zmobilizowała. Na boisku już po pierwszy zagraniach widoczne były determinacja i wola walki.

Od początku to Biało-Czerwoni kierowali, dominując Brazylijczyków w każdym elemencie. Kolejny świetny mecz ma za sobą Bartosz Bednorz. Przyjmujący zarówno w ataku, jak i bloku wykazywał się niezwykłą inteligencją. Do tego bardzo dobrze funkcjonujący środek siatki, za który niezmiennie odpowiadali Norbert Huber i Karol Kłos. Wszystkim władał jednak Marcin Komenda, który udowodnił, że jest w stanie bić się o miejsce w pierwszym składzie.

Dużo pewności siebie, która wyraźnie zaczynała przekładać się na swobodę w grze. W efekcie czego szybkie zwycięstwo 3:0 z aktualnymi mistrzami olimpijskimi i pierwszy w historii medal Ligi Narodów zapisujemy na koncie polskiej siatkówki.


Autor: Zuzanna Kuczyńska
Zdjęcie: Oficjalna strona Volleyball Nations League