Obecnie w lidze włoskiej mamy prawdziwą kolonię zawodników z Polski. Jeszcze parę lat temu za czasów polskiego trio w Borussii Dortmund wydawało się, że to Niemcy są dla naszych piłkarzy ziemią obiecaną. Obecnie jednak to w Serie A panuje prawdziwa moda na Biało-Czerwonych. Jak w minionym już sezonie radzili sobie tam nasi rodacy?

Jeśli w polskiej piłce jest jakiś powód do dumy lub przynajmniej zadowolenia, to jest to zdecydowanie forma naszych piłkarzy w Serie A. Polacy byli w tych rozgrywkach topową zagraniczną nacją w lidze włoskiej i pełnili ważne role w niejednym zespole zarówno z topu jak i dolnej części tabeli. Oczywiście nie wszyscy zasługują na same pochwały, ale na pewno sezon 2018/19 udowodnił Włochom, że na polskich zawodników warto stawiać.

Bramkarze – śmierć, podatki i świetni golkiperzy z Polski

Wojciech Szczęsny – Juventus Turyn

Mecze (Serie A, Coppa Italia, Liga Mistrzów, Superpuchar Włoch): 41

Puszczone gole: 32

Czyste konta: 18

Golkiper reprezentacji Polski stanął w tym sezonie przed nie lada wyzwaniem. Miał zastąpić w Juventusie legendarnego Gianluigiego Buffona. Zadanie wykonał naprawdę świetnie i udowodnił, że w najbliższych latach obsada bramki nie będzie w Turynie problemem. Rzadko popełniał błędy, grał bardzo pewnie, a niekiedy popisywał się fenomenalnymi interwencjami. Szczególnie dobrze prezentował się w Lidze Mistrzów choćby przeciwko Atletico Madryt czy Ajaxowi. Bycie bramkarzem w wielkich klubach często oznacza stosunkowo niewiele pracy, ale to właśnie umiejętność utrzymania formy i koncentracji w takiej sytuacji determinuje światowej klasy golkiperów. Szczęsny takim zawodnikiem z pewnością jest.

Ocena: 8/10

Łukasz Skorupski – Bologna 

Mecze (Serie A i Coppa Italia) : 39

Puszczone gole: 56

Czyste konta: 11

Bardzo niedoceniany polski bramkarz znów udowodnił, że bez problemu mógłby bronić w największych włoskich klubach. Przed sezonem AS Roma oddała go bez żalu do Bologni uznając, że lepszym następcą Alissona będzie Robin Olsen. Skorupski bronił we wszystkich meczach swojego klubu i robił to świetnie, niejednokrotnie ratując zespół przed utratą gola. Tymczasem w Rzymie Olsen wyprawiał takie rzeczy, że kibice Romy odesłaliby go do Szwecji i zapomnieli o nim raz na zawsze. Czy w końcu któryś z dużych klubów sięgnie po Polaka? Szanse są małe, ale nawet jeśli nie, to przynajmniej Bologna będzie miała spokój.

Ocena: 7/10

Bartłomiej Drągowski – Fiorentina/Empoli

Mecze (Serie A): 17

Stracone gole: 26

Czyste konta: 4

Runda jesienna była dla niego stracona. Fiorentina ze znanych tylko sobie powodów nie chciała postawić na Polaka, lecz zimą wreszcie puściła go na wypożyczenie do Empoli. Tam z kolei Drągowski dokonywał cudów. Jego nowy klub miał beznadziejną defensywę, ale Polak często samodzielnie zatrzymywał zespoły rywala. Kapitalne występy z Interem, (o ironio) Fiorentiną, czy przede wszystkim Atalantą, gdy pobił rekord Serie A w ilości udanych interwencji w jednym meczu (17!) to dowód, że Fiorentina nie ma ręki do bramkarzy. Szczególnie, że „większy talent” Francuz Alban Lafont często popełniał błędy w barwach Violi. Drągowski mimo kapitalnej formy nie uchronił Empoli od spadku, ale powinien bez problemu znaleźć nowy klub. (Może Roma?)

Ocena: (biorę pod uwagę głównie zimę w Empoli) 8/10

Obrońcy – nie jest źle, ale mogło być dużo lepiej

Bartosz Bereszyński – Sampdoria Genua

Pozycja: Prawy obrońca

Mecze (Serie A i Coppa Italia) : 27

Spotkania „na zero z tyłu”: 13

Gole: 0

Asysty: 2

Podstawowy gracz polskiej kadry zaliczył kolejny udany sezon w Sampie. Nie był on może aż tak udany jak poprzedni, lecz wciąż Bereszyński był pewnym punktem genueńczyków. Zdecydowanie wygrał rywalizację z Jacopo Salą, dawał w miarę dużo spokoju w defensywie i jak zawsze był groźny w ataku. Jego liczby byłyby pewnie lepsze, ale trener Marco Giampaolo rzadko pozwala swoim bocznym obrońcom na ofensywne rajdy.

Ocena: 6,5/10

Thiago Cionek – SPAL

Pozycja: Środkowy obrońca

Mecze (Serie A i Coppa Italia) : 33

Spotkania „na zero z tyłu” : 9

Gole: 0

Asysty: 4

Podstawowy obrońca w swojej drużynie. SPAL nie należy w sumie nawet do średniaków, a ich dwunaste miejsce w tabeli to dobry wynik. Cionek prezentował się solidnie i nie odstawał poziomem od reszty, a czasem nawet był liderem obrony. Sezon na plus w wykonaniu 31-latka.

Ocena: 6/10

Bartosz Salamon – Frosinone

Pozycja: Środkowy obrońca

Mecze (Serie A i Coppa Italia) : 21

Spotkania „na zero z tyłu” : 5

Gole i asysty: 0

Frosinone zasłużenie spadło do Serie B, a Salamon dostosował się poziomem do kolegów z zespołu. Przez większą część sezonu był graczem wyjściowej jedenastki, ale zdarzały mu się okresy gdy z niej wypadał. Grał przeważnie przeciętnie lub słabo, a przebłyski miewał niezbyt często. Niewykluczone, że inny klub z dołu tabeli, bądź któryś z beniaminków go zatrudni z uwagi na doświadczenie w Serie A, ale jeśli tak się nie stanie, to nikt się nie zdziwi.

Ocena: 4/10

Paweł Jaroszyński – Chievo Werona

Pozycja: Lewy obrońca

Mecze (Serie A i Coppa Italia) : 20

Spotkania „na zero z tyłu” : 4

Gole i asysty: 0

Wskakiwał do wyjściowej jedenastki i wypadał z niej kilka razy. Jeśli działo się tak w żałosnym, w tym sezonie, Chievo to znaczy, że czas dla niego nie był udany. Jaroszyński nie nadaje się na grę w Serie A. To jest po prostu fakt. Czy Serie B będzie dla niego odpowiednim miejscem? Jeśli nie odejdzie do innej ligi to wkrótce się przekonamy.

Ocena: 3/10

Arkadiusz Reca – Atalanta Bergamo

Pozycja: Lewy obrońca

Nie mam po co pisać tu jego statystyk. Wystarczy powiedzieć, że w całym sezonie rozegrał tylko 140 minut, z czego ledwie 45 minut w Serie A. Jerzy Brzęczek, co tu dużo mówić, kompromituje się powołując go do kadry, nawet pomimo braków na polskiej lewej obronie. Sezon do zapomnienia. Może się jeszcze odbudować, ale musi uciekać z Bergamo jak najszybciej.

Ocena: 0,5/10

Pomocnicy – jest progres to i może do kadry w końcu formę przeniosą

Piotr Zieliński – Napoli

Pozycja: Środkowy pomocnik/Lewe skrzydło

Mecze (Serie A, Coppa Italia, Liga Mistrzów, Liga Europy) : 49

Bramki: 7

Asysty: 2

Dla Piotrka był to w przełomowy sezon. W rundzie rewanżowej wreszcie ustabilizował swoją pozycję w wyjściowej jedenastce, a i jesienią często grał od pierwszej minuty. Carlo Ancelotti często zmieniał mu role na boisku, gdyż Zieliński czasami grał jako środkowy pomocnik bardziej defensywnie, czasem ofensywnie, a nieraz grywał też na skrzydle. Na wszystkich tych pozycjach poradził sobie przynajmniej poprawnie. Miewał słabsze mecze, ale znacznie mniej niż w poprzednich sezonach. Brakuje mu trochę liczb, ale to wynika m.in. z tego, że ma też dużo zadań ofensywnych. Wciąż stać go na więcej, o czym świadczą choćby piękne gole, które niekiedy strzelał. Jednak stabilizacja w tym sezonie daje nadzieje, że następny sezon to będzie wreszcie w pełni czas Zielińskiego.

Ocena: 7,5/10

Karol Linetty – Sampdoria Genua

Pozycja: Środkowy pomocnik

Mecze (Serie A, Coppa Italia) : 35

Gole: 3

Asysty: 3

Linetty znów był ważną postacią środka pola ekipy Marco Giampaolo. To typowa ósemka, czyli zawodnik wykonujący ogromną pracę na boisku tak w ofensywie jak i w defensywie. Czasami potrafił też dorzucić gola lub asystę. Wydaje się, że jego umiejętności bardzo pasują do klubu, choć niewykluczone, że poradziłby sobie także w mocniejszym zespole. Jego największy problem to przeniesienie formy z Genui do kadry, ale być może kiedyś się doczekamy.

Ocena: 7/10

Napastnicy – polskie karabiny załadowane i celne!

Krzysztof Piątek – Genoa/AC Milan

Mecze (Serie A, Coppa Italia) : 42

Gole: 30 (22 w Serie A)

Asysty: 2

Wejście smoka! Człowiek, którego za 4,5 miliona z polskiej ligi wyciągnęła Genoa wszedł do Serie A razem z drzwiami i kawałkiem ściany. Już zimą za 35 milionów euro przeniósł się do Milanu, gdzie strzelał tak samo skutecznie jak w poprzednim klubie. Zdobył 22 gole, co sprawiło, że w historii Serie A tylko Andrij Szewczenko i Ronaldo Nazario mieli lepsze debiutanckie sezony. Strzelał gole w pierwszych ośmiu meczach sezonu. Dłuższą serię miał tylko Gabriel Batistuta (11). Zdobył koronę króla strzelców Coppa Italia z ośmioma bramkami. Ponadto został najdroższym Polakiem w historii przebijając Arkadiusza Milika (za 32 mln z Ajaxu do Napoli) oraz najdrożej sprzedanym zawodnikiem Genoi zostawiając w tyle Diego Milito (za 25 mln z Genoi do Interu Mediolan). Żeby tego było mało jego pistoletowa cieszynka stała się wręcz kultowa we Włoszech i w Polsce. Jedyne co mu się nie udało, to wprowadzić Milan do Ligi Mistrzów, ale to głównie wina słabej formy pozostałych graczy ofensywnych tej drużyny. Nie wiadomo czy Piątek zostanie na San Siro, gdyż już mówi się o zainteresowaniu mocniejszych klubów (np. Realu Madryt). Jeśli jednak pozostanie on w barwach „Rossonerich” to jego determinacja by potwierdzić swoją klasę będzie równie ogromna.

Ocena: 10/10

Arkadiusz Milik – Napoli

Mecze (Serie A, Coppa Italia, Liga Mistrzów, Liga Europy) : 47

Gole : 20

Asysty : 4

Jeden z najmniej uczciwie traktowanych piłkarzy w tej lidze. Gdy strzela gole to owszem jest chwalony, ale gdy tylko mu coś nie wyjdzie dostaje dwa razy większą dawkę krytyki niż ktokolwiek inny w Napoli. Zarzuca mu się, że nie strzela z wielkimi. To prawda, ale w tym sezonie w szczególności w Lidze Mistrzów, Carlo Ancelotti w najważniejszych meczach często nie ufał Milikowi stawiając uparcie na słabo funkcjonujący duet Mertens-Insigne. Jednakże o tym, że Arek to w tym sezonie najlepszy strzelec Napoli nie mówi się już tak często. Co więcej jego gole były często kluczowe, gdyż nierzadko albo otwierały wynik meczu, albo ratowały Napoli zwycięstwa lub choćby remisy. Bez trafień Milika, neapolitańczycy nie byliby wicemistrzami Włoch. Należy również wspomnieć, że Arek jest po dwóch potwornych kontuzjach obu kolan, co niejednemu piłkarzowi na dobre złamałoby karierę i to jego pierwszy pełny sezon od czasów gry w Ajaxie. Jego wahania formy są więc zrozumiałe, a poza tym jest piłkarzem, nie maszyną. Zatem sezon dla Arkadiusza jak najbardziej na plus i miejmy nadzieję, że w następnym pokaże więcej. Zresztą jak całe Napoli, bo ogólnie zespół Ancelottiego grał słabo w tym sezonie, a Milik często był bez wsparcia w ataku.

Ocena: 8,5/10

Mariusz Stępiński – Chievo Werona

Mecze (Serie A, Coppa Italia) : 37

Gole: 6

Asysty: 2

Za Stępińskim lepszy sezon niż na pierwszy rzut oka pokazują liczby. Właściwie Chievo było w tych rozgrywkach tak beznadziejne, że sześć goli to i tak przyzwoity wynik. Dodatkowo z tyloma trafieniami był najlepszym strzelcem zespołu, co mówi samo za siebie. Poza tym Stępiński dużo pracuje dla drużyny i nie ogranicza się do samych strzałów. Większość ekspertów uważa, że bez problemu znajdzie zatrudnienie dalej w Serie A i ja się z tym w pełni zgadzam.

Ocena: 6/10

Łukasz Teodorczyk – Udinese

Mecze (Serie A) : 16

Gole: 1

Asysty: 0

Koszmarny sezon dla Teodorczyka. Niemal cały czas trapiły go kontuzje, co uniemożliwiło mu odbudowanie formy. Gdy pojawiał się na boisku to z ławki, gdyż na mecz w wyjściowej jedenastce czekał do ostatniej kolejki sezonu. Zresztą gdy już grał to nic nie pokazywał, a jeden gol z karnego dobrze o tym świadczy. Jeśli Udine mu nie podziękuje za współpracę to wciąż może udowodnić, że nie zapomniał jak się strzela. Byleby tylko unikały go kontuzje.

Ocena: 3/10

Dawid Kownacki – Sampdoria Genua

Nie mam zamiaru go oceniać, gdyż zimą odszedł do Niemiec, a w rundzie jesiennej grał bardzo mało. Oby już nie wrócił do Sampy, gdyż nie ma on przyszłości w tym klubie.


Autor: Bartosz Królikowski
Zdjęcie: Instagram