Polska wygrała aż 5:0 z Tahiti w drugim spotkaniu na Mistrzostwach Świata U20 w Polsce 2019. Dzięki temu zawodnicy Jacka Magiery awansowali na premiowaną awansem do 1/8 finału drugą pozycję w tabeli.

Po porażce z Kolumbią 0:2 polscy piłkarze nie mieli innego wyjścia jak wysoko wygrać z Tahiti, aby wciąż liczyć się w walce o awans do 1/8 finału. Mimo to Jacek Magiera nie wystawił chociażby Tomasza Makowskiego, który w poprzednim spotkaniu był najjaśniejszą postacią całego zespołu. Selekcjoner polskiej młodzieżówki zdecydował się za to na wprowadzenie najmłodszego w kadrze – Nicolę Zalewskiego. Być może było to celowe zagranie, aby dać odpocząć kluczowym zawodnikom przed meczem z Senegalem.

Polacy ruszyli na rywala od pierwszego gwizdka sędziego. Różnica do meczu z Kolumbią polegała jednak na tym, że u Biało-czerwonych było w końcu widać pewność siebie. Bardzo blisko przełożenia przewagi Polaków na gola Marcel Zylla, ale jego uderzenie z 5. metra świetnie wybronił bramkarz Tahiti.

Czego nie zrobił Zylla, udało się Jakubowi Bednarczykowi. Obrońca niemieckiego St. Pauli przyjął sobie piłkę klatką piersiową i z około 20. metra huknął na bramkę Moana Pito. Golkiper Tahiti nie miał nic do powiedzenia w tej sytuacji, dzięki czemu Polska wyszła na jednobramkowe prowadzenie.

Wynik w 38. minucie podwyższył ten, któremu na początku spotkania gola zabrał bramkarz – Zylla. Asystujący przy tym trafieniu – Dominik Steczyk sam chwilę później cieszył się z bramki. Napastnik 1. FC Nuernberg urwał się obrońcom, minął Pito i wpakował piłkę do pustej bramki. Mało brakowało, a mógł on wpisać się na listę strzelców drugi raz, ale dośrodkowujący w pole karne Adrian Łyszczarz znajdował się na pozycji spalonej.

Po zmianie stron Biało-czerwoni wciąż dominowali, choć nie atakowali już tak zaciekle jak na początku pierwszej połowy. To jednak i tak wystarczyło na obronę rywala, którą kolejny raz przechytrzył Steczyk. Jego bramki jednak by nie było gdyby nie rajd Zalewskiego z prawej strony boiska zakończony celnym dośrodkowaniem.

Kolejne gole wydawały się być kwestią czasu. Polska atakowała, strzelała, ale albo robiła to niecelnie, albo uderzenia blokowali obrońcy Tahiti. Udało się dopiero Adrianowi Benedyczakowi, który kwadrans wcześniej zmienił Davida Kopacza. Zawodnik Pogoni Szczecin był bliski drugiego trafienia, ale na linii świetnie interweniowali obrońcy Tahiti, wybijając piłkę z bramki. Warto wspomnieć, że Polska w tej akcji grała bez Zalewskiego, który z powodu skurczy przebywał poza boiskiem. Tym samym pokazało to, że biało-czerwoni świetnie sobie radzili z defensywą przeciwnika nawet w osłabieniu.

W 88. minucie drugą żółtą, a w konsekwencji czerwoną kartkę obejrzał Hannel Tehaamoana. Nie pomogło to jednak Polakom w zdobyciu większej liczby goli. Spotkanie zakończyło się wynikiem 5:0 dla zawodników Jacka Magiery, dzięki czemu Biało-czerwoni awansowali na drugą pozycję w tabeli, wyprzedzając przy tym Kolumbię.

– Zrealizowaliśmy cel jaki mieliśmy postawiony przed tym spotkaniem. Chcieliśmy strzelić minimum pięć bramek i to nam się udało. Do pierwszego składu zawsze dobieram najlepszych zawodników. Na ten mecz zdecydowałem się na cztery zmiany, ponieważ poprzednio brakowało nam przede wszystkim gry na skrzydłach, ale dziś wszystko już dobrze funkcjonowało. Przed nami bardzo ważne spotkanie i już teraz zaczynamy do niego przygotowania. Mecz z Senegalem będzie zupełnie inny i na pewno nie będziemy przygotowywać się do niego na podstawie tego z Tahiti – podsumował Jacek Magiera, trener reprezentacji Polski.

– Jesteśmy zadowoleni z wyniku. Mogliśmy strzelić więcej bramek, ale najważniejsze, że udało nam się wygrać wysoko to spotkanie. Tahiti grało bardzo ambitnie, na co byliśmy jednak przygotowani. Nabraliśmy teraz większej pewności siebie, co na pewno nam pomoże w kolejnym spotkaniu z Senegalem – stwierdził Dominik Steczyk, strzelec dwóch bramek.


Polska – Tahiti 5:0 (3:0)
18′ Jakub Bednarczyk
37′ Marcel Zylla
39′ Dominik Steczyk
60′ Dominik Steczyk
74′ Adrian Benedyczak

Polska: Majecki – Bednarczyk, Szota, Sobociński, Stanilewicz – Slisz (62 Gryszkiewicz), Łyszczarz – Zylla (77 Skóraś), Kopacz (57 Benedyczak), Zalewski – Steczyk.

Tahiti: Pito – Liparo (46 Tavo), Teumere, Tehaamoana, Holozet – Morgant, Bremond (70 Ferrand) – Tufariua, Tehau, Vivi (46 Maro) – Kaspard.

Czerwona kartka: Hennel Tehaamoana (konsekwencja dwóch żółtych).


Autor: Łukasz Leski
Zdjęcie: instagram.com