FutureNet Śląsk Wrocław wygrał na własnym parkiecie z Energą Kotwicą Kołobrzeg 101:80. Wrocławianie trafili aż siedemnaście rzutów trzypunktowych, w tym pięć autorstwa Aleksandra Leńczuka.

Cel Śląska był jasny – tylko zwycięstwo. Wrocławianie podchodzili do meczu jako liderzy 1. ligi i zdecydowani faworyci. Kotwica zajmowała za to 14 miejsce w tabeli.

Problemy w ataku

Pierwsze punkty w spotkaniu zdobył Karol Michałek, celnym rzutem spod kosza. W następnej akcji efektownym blokiem popisał się Aleksander Dziewa, „przybijając” piłkę do tablicy. Gospodarze nie potrafili jednak rozkręcić się w ofensywie i na cztery minuty przed końcem kwarty przegrywali 10:13. Świetnie prezentował się koszykarz Kotwicy – Jakub Zalewski, który trafił dwie trójki z rzędu. Śląsk miał problemy nie tylko ze znajdowaniem dobrych okazji rzutowych, ale również ze stratami. Najpierw piłkę pod koszem stracił Dziewa, a potem niecelnie podał Jakub Musiał. Wrocławianie po pierwszej kwarcie przegrywali 18:24.

Lawina trójek

Druga kwarta rozpoczęła się od punktów niezawodnego Dziewy. Zawodnik Śląska został również sfaulowany i trafił dodatkowy rzut osobisty. W następnej akcji rywale odpowiedzieli jednak trójką rezerwowego Patryka Przyborowskiego. Przewaga kołobrzeżan zaczynała rosnąć i w połowie kwarty strata Śląska była już dwucyfrowa. Trener Radosław Hyży zdecydował wprowadził na parkiet Michała Sasika. Było to nieco zaskakująca zmiana, ponieważ 20-letni zawodnik nie grał regularnie w tym sezonie. Nagle gospodarze zaczęli nabierać wiatr w żagle. Dwa celne rzuty dystansowe zanotował Aleksander Leńczuk, a jeden dołożył Maciej Krakowczyk. Strata zmalała do zaledwie jednego punktu. Po udanym dwutakcie Krakowczyka, Śląsk ponownie wyszedł na prowadzenie. Na dwie minuty przed końcem kwarty kibice na trybunach unieśli się! Musiał został sfaulowany przy rzucie trzypunktowym, ale mimo tego zdołał umieścić piłkę w koszu. Fantastyczny „comeback” Śląska! Na przerwę wrocławianie schodzili z prowadzeniem – 48:39.

Kotwica bardzo dobrze się do tego meczu przygotowała. Na początku zatrzymali nas po jednej stronie boiska. W końcu udało nam się przełamać. Popełnili kilka błędów, a mecz trwa czterdzieści minut, trudno utrzymać koncentrację. Nasi zawodnicy z ławki wnoszą bardzo dużo energii i ciężko utrzymać nas w ryzach. Naszą siłą jest dzielenie się piłką, oddawanie rzutów, nie wahanie się. To im pokazaliśmy, że gdy zostawią nam trochę miejsca, będziemy cieszyć się ze zdobytych punktów – mówi Aleksander Leńczuk, koszykarz Śląska Wrocław

Śląsk gra swoje

Trzecią kwartę gospodarze zaczęli z Norbertem Kulonem na parkiecie. Rozgrywający Śląska w pierwszej połowie nie trafił ani jednego rzutu. Dominował za to Musiał, w pierwszych szesnastu minutach na boisku miał na koncie już 17 punktów. Kolejny widowiskowy blok w połowie kwarty zaliczył Dziewa, zatrzymując wchodzącego pod kosz Jakuba Staniosa. Trzy punkty zza łuku dołożył Robert Skibniewski i Śląsk wysunął się na trzynastopunktowe prowadzenie. W ostatnich sekundach wreszcie przełamał się Norbert Kulon, oddając celny rzut za trzy. Było to piętnaste celne trafienie z dystansu wrocławian. Przed czwartą kwartą gospodarze prowadzili 75:59

Czwarta kwarta tylko formalnością

Pierwsze punkty ostatniej odsłony meczu zdobył Musiał. Zawodnik Śląska został sfaulowany i bezbłędnie wykonał oba osobiste. Minutę później za trzy trafił odrodzony Kulon. Gospodarze widocznie zaczęli dominować w spotkaniu. Kotwica miała już 18 punktów straty. Trener Hyży w dużej mierze stawiał na grę niską piątką. Poza początkiem spotkania, Śląsk miał na parkiecie zazwyczaj tylko jednego podkoszowego. Ostatnie minuty był już formalnością. Dziewa był tradycyjnie nie do upilnowania dla rywali. Koszykarz Śląska po celnym rzucie hakiem miał na koncie już 19 punktów. Na dwie minuty przed końcem, kolejną trójkę trafił Kulon, mimo dobrej defensywy obrońcy. W następnej akcji punkty spod kosza zdobył Musiał, a po drugiej stronie parkietu swój trzeci blok zanotował Dziewa. Zwycięstwo było już w rękach gospodarzy. Śląsk wygrał 101:80 i wciąż jest niepokonany.

NBA pokazuje, że składy się obniżają. Szuka się ludzi rzucających i biegających coraz szybciej. Nie inwestuje się w wielkich centrów, którzy nie ruszają się po boisku, tylko człapią. Michał Sasik dał bardzo dobrą zmianę, zrobił to, o co trener go poprosił. Kluczem do zwycięstwa było nasze szybkie wychodzenie do ataku oraz skuteczność za trzy – komentuje Leńczuk.


FutureNet Śląsk Wrocław – Energa Kotwica Kołobrzeg 101:80 (18:24, 30:15, 27:20, 26:21)

Śląsk: Jakub Musiał 23, Aleksander Dziewa 21, Aleksander Leńczuk 17, Maciej Krakowczyk 14, Robert Skibniewski 12, Norbert Kulon 10, Karol Michałek 4, Bartłomiej Pietras 0, Michał Sasik 0, Szymon Tomczak 0, Tomasz Żeleźniak 0.

Kotwica: Daniel Grujic 19, Jakub Zalewski 14, Damian Janiak 13, , Łukasz Bodych 10, Szymon Ryżek 9, Patryk Przyborowski 7, Przemysław Wrona 5, Jakub Stanios 3, Kamil Izraelski 0, Paweł Lasota 0.


Autor: Kacper Marciniak
Zdjęcie: FutureNet Śląsk Wrocław