Śląsk Wrocław przegrał w słabym stylu na wyjeździe z Legią Warszawa 1-4 (1-4). Piłkarzem meczu został Kasper Hämäläinen, który strzelił trzy gole dla gospodarzy. WKS próbował odpowiedzieć golem Roberta Picha, ale zwycięstwo stołecznej drużyny przypieczętował Jarosław Niezgoda.

Pierwsze dwadzieścia minut meczu było przciętnie atrakcyjne. Piłkarze obu drużyn wymieniali się akcjami i tylko statystyka posiadania piłki (69% dla Legii po 20 minutach) wskazywała pewną przewagę. Śląsk zaatakował już w 4. minucie, kiedy Robert Pich posłał strzał na bramkę Arkadiusza Malarza. W 11. minucie celnie uderzał osiemnastoletni Sebastian Bergier i zmusił bramkarza Legii do interwencji. Warto zaznaczyć, że młody napastnik Śląska został awizowany do gry przez Jana Urbana ze względu na kontuzję Marcina Robaka i pauzę za żółte kartki Arkadiusza Piecha. Osiemnastolatek był jednak jedną z aktywniejszych postaci wrocławskiego zespołu – często prowadził dynamiczne akcje ofensywne. Widać jednak, że dopiero zaczyna swoją przygodę z zawodową piłką i czasami za długo zwleka z podejmowaniem decyzji. Legia rozpoczęła ataki za sprawą Kaspera Hämäläinena. W 23. minucie Fin strzelił pierwszą bramkę po kombinacyjnej akcji ze środka boiska. Eduardo półobrotem wyłożył piłkę pomocnikowi, a ten w sytuacji sam na sam wpakował piłkę do siatki. Piłka przeleciała jeszcze po rękawicach Jakuba Słowika. Warszawiacy poszli za ciosem i Hämäläinen strzelił w 30. minucie drugą bramkę. Tym razem Fin przechwycił wybicie Mateusza Lewandowskiego i strzałem sprzed pola karnego umieścił piłkę w prawy dolny róg bramki WKS-u. Trzy minuty później Hämäläinen miał już hattricka (pierwszego w karierze). Łukasz Broź wrzucił piłkę z prawej strony, a reprezentant Finlandii dołożył tylko nogę z kilku metrów. Błąd Mariusza Pawelca, który nie upilnował piłkarza z numerem 22. Śląsk szybko odpowiedział golem Picha i dzięki niemu sytuacja nie sprawiała jeszcze wrażenia beznadziejnej. Sito Riera podał piłkę na dwudziestym metrze, Bergier wystawił piętką i słowacki pomocnik nie zmarnował sytuacji sam na sam z bramkarzem. W 42. minucie przed szansą stanął Jakub Kosecki, ale zamiast uderzać, nieudanie próbował mijać bramkarza Legii. Przed przerwą piłkarze Romeo Jozaka zaaplikowali gościom czwartą bramkę – tym razem za sprawą Jarosława Niezgody. Piotr Celeban nie wybił piłki przed swoim polem karnym i skrzętnie wykorzystał to młody napastnik. Piłkarze trenera Urbana schodzili do szatni z opuszczonymi głowami.

W drugiej połowie Urban dał szansę kolejnym młodym piłkarzom. Za kontuzjowanego Koseckiego na boisku pojawił się Maciej Pałaszewski, a dobrze grającego Bergiera zmienił Daniel Łuczak. W 48. minucie blisko drugiego gola był Pich, ale jego strzał po ziemi wybił z linii Michał Pazdan. Z rzutu wolnego próbował Michał Chrapek, ale uderzył minimalnie obok słupka. Piłkarze obu ekip grali po prostu solidnie. Legioniści nie musieli już zaciekle atakować, a piłkarze Śląska nie mieli argumentów przeciwko Mistrzom Polski. Dodatkowo trener Urban, trochę z przymusu, a trochę w akcie bezradności, wpuszczał na boisko młodych zawodników, którzy mogli bez większej presji zdobywać ligowe doświadczenie. Prawie dwadzieścia minut gry dostał Adrian Łyszczarz, który zmienił Chrapka. Ostatnim akcentem meczu był mocny strzał Michała Kucharczyka, ale pomocnik Legii uderzył tuż obok bramki Słowika.

Śląsk znajduje się w coraz gorszej sytuacji. To drugi mecz w rundzie wiosennej i druga porażka drużyny Urbana. Łącznie zespół przegrał już osiem meczów wyjazdowych w tym sezonie i przy zwycięstwach Cracovii oraz Lechii może spaść nawet na dwunastą lokatę. Poszerza się grono niezdolnych do gry – w meczu kontuzji doznał były piłkarz Legii, Jakub Kosecki. Na naganę zasługuje wrocławska defensywa, w której najmocniej zawiedli boiskowi „wyjadacze” – Piotr Celeban i Mariusz Pawelec. Piłkarzy czekają dwa kolejne ciężkie mecze. W następną niedzielę do Wrocławia przyjeżdża Górnik Zabrze, a tydzień później mecz na wyjeździe z Lechem Poznań.

LEGIA WARSZAWA – ŚLĄSK WROCŁAW 4:1
Kasper Hamalainen 23, 30, 33, Jarosław Niezgoda 46 – Robert Pich 36

Żółte kartki: Miroslav Radović – Mateusz Lewandowski

Legia: Malarz – Broź, Remy, Pazdan, Jędrzejczyk – Mączyński, Philipps (54. Radović), Antolić – Eduardo, Niezgoda (83. Vesović), Hamalainen (64. Kucharczyk)

Śląsk: Słowik – Pawelec, Celeban, Rieder, Lewandowski – Pich, Chrapek (81. Łyszczarz), Riera, Vacek, Kosecki (46. Pałaszewski) – Bergier (63. Łuczak)

Widzów: 23 720


Autor: Marcin Obłoza
Zdjęcie: Krystyna Pączkowska/ slaskwroclaw.pl