Jedni planują w szczegółach wieczerzę wigilijną, drudzy w co ubiorą się na Sylwestra, a inni… No właśnie. Co roku obiecujemy sobie, że następny będzie lepszy, że zmienimy swoje życie. Jak silna jest Wasza wola? Udaje się Wam spełnić noworoczne postanowienia?

To, jakich zmian oczekujemy, okazuje się wraz z wiekiem. A jaki jest najlepszy czas, żeby obiecać sobie, że tym razem zrewolucjonizujemy nasze życie? Oczywiście nowy rok! Zawsze się tyle dzieje, czas przecieka przez palce, a doba jest za krótka, więc wszystko odkładamy na jutro. Albo co poniedziałek na następny poniedziałek, bo przecież nie ma sensu zaczynać czegokolwiek w środku tygodnia. A już na pewno nie w weekend – to nasza jedyna szansa na odpoczynek. Dwa miesiące przed końcem roku zdajemy sobie sprawę, że nie warto planować już większych przedsięwzięć. Dlatego cierpliwie czekamy do 31 grudnia, bo tym razem na pewno się uda! Każdy ma jakiś swój cel, który w większym czy mniejszym stopniu pragnie zrealizować.  Może jakieś ukryte marzenie, którego spełnienie odwleka, bo się boi? Albo obawia się opinii innych ludzi. Paradoksalnie istnieje cała lista postanowień noworocznych, które składamy sobie co najmniej raz w życiu. Tak naprawdę może nawet raz w miesiącu. Sama zrobiłam to nie raz. Założę się, że Wy pewnie też. A teraz dla nas, studentów, ta lista wciąż rośnie.

Oto parę przykładów:

1. Schudnę, zacznę dbać o formę – to chyba najczęstsze noworoczne postanowienie. Ograniczenie jedzenia albo kupienie karnetu na siłownię. Tylko zbilansowana dieta, zero słodyczy, chipsów, napojów gazowanych. Połowa z nas zaczyna zdrowe odżywianie średnio raz w tygodniu. I poddaje się po pierwszym gorszym dniu w pracy czy na uczelni. Co innego może poprawić nam humor niż pyszna czekolada albo przekąska przed  telewizorem? Jeśli komuś udało się zrealizować to postanowienie i to na dłużej niż miesiąc, brawo. Błagam, zdradźcie swój sekret.

2. Zacznę oszczędzać – pieniądze rozpływają się w powietrzu. Nie wiadomo jak i kiedy, ale nagle okazuje się, że stan naszego konta jest równy zeru. I rozpoczyna się dochodzenie: ile i na co, jakim cudem. Zdradzę Wam moją teorię. Uważam, że to wszystko wina kart kredytowych. Co jest łatwiejsze od płacenia kawałkiem plastiku? Zbliżeniowo na dodatek?

3. Zacznę się uczyć, nauczę się systematyczności – nie będę odkładać nauki na ostatnią chwilę. Szczególnie studenci – cztery miesiące błogiego lenistwa, a dwa tygodnie przed sesją nie śpią, uczą się po nocach popijając napój energetyczny. O wagarach nie będzie już mowy, na wykładach będziemy słuchać i robić pilne notatki. Do pierwszej zarwanej nocki, kiedy nawet twarde drewniane krzesło w sali wykładowej stanie się wygodne jak królewski tron.

4. Skończę z imprezami (patrz na punkt drugi i trzeci) – są ze sobą bezpośrednio połączone.

5. Rzucę papierosy i inne używki – koniec z papierosami, alkoholem, kawą i każdą substancją, która komplikuje życie, ogranicza jego wydajność i tylko czasowo poprawia nasze samopoczucie.

6. Spełnię swoje marzenie – coachowie, psycholodzy, przyjaciele – wszyscy mówią nam, że warto biec za marzeniami. Każdy z nas ma takie jedno lub dwa, upchnięte z tyłu głowy. Nigdy nie jest ich czas. Boimy się, wstydzimy, nie mamy pieniędzy, jesteśmy za młodzi, za starzy, przepracowani.

To takie przyziemne rzeczy. Nasze postanowienia nie są niczym specjalnym ani zaskakującym. A może gdybyśmy spróbowali zmienić nieco swój punkt widzenia? Powiedzieć sobie: będę się częściej uśmiechać, codziennie znajdę chociaż godzinę dla siebie i dla ludzi, którym na mnie zależy. Nie przejmując się z kolei tymi, którzy nas ranią. Dla naszego własnego dobra.

Niech spełnią się wszystkie Wasze postanowienia! Te duże i te małe, te mało zaskakujące, ale i te, których by się po nas nie spodziewano. Wesołych Świąt i szczęśliwego, owocnego Nowego Roku!