Śląsk Wrocław podejmie Jagiellonię Białystok, czyli aktualnego wicemistrza Polski. Po słabym występie przeciwko Piastowi Gliwice, zawodnicy Vitezslava Lavicki chcą zmazać z siebie tamtą porażkę i postawić się Jadze. Jeśli powtórzą rezultat z Białegostoku, będzie to niemała niespodzianka.

Ostatni mecz w wykonaniu Śląska najlepiej przemilczeć i jak najszybciej o nim zapomnieć. Wrocławianie w Gliwicach byli zaledwie tłem dla drużyny Waldemara Fornalika. Szybko stracili pierwszą bramkę, która od razu podcięła im skrzydła. Jedynym pozytywem tego meczu jest fakt, że żaden z zawodników nie został ukarany żółtą kartką.

Ja, sztab szkoleniowy oraz cała drużyna jesteśmy bardzo zawiedzeni grą w Gliwicach. Ne odpowiadała temu ona tego, co potrafimy. Większość piłkarzy zaprezentowała się poniżej swoich standardów. Duży wpływ miała na nas pierwsza, szybko stracona bramka na początku meczu. Chyba tylko ostatnie piętnaście minut meczu byliśmy w stanie zagrać na takim poziomie jak Piast. Widzieliśmy, że środek obrony przeciwko Piastowi nie działał, ale tak było również na innych pozycjach – mówi Vitezslav Lavicka, trener Śląska Wrocław.

Kolejna porażka sprawia, że wrocławianie nie mają już realnych szans na realizację postawionego sobie przed sezonem celu, jakim był awans do górnej ósemki. Pozostaje więc walka o utrzymanie. W takich momentach szczególnie trudno o motywację, tym bardziej, że do Wrocławia przejeżdża wicemistrz Polski. Jagiellonia zajmuje obecnie 3. miejsce w ligowej tabeli, a do Legii traci 5 punktów. Trzy oczka możliwe do zdobycia są dla drużyny Ireneusza Mamrota bardzo ważne.

Jagiellonia na pewno przyjedzie do Wrocławia z nastawieniem, żeby wygrać za wszelką cenę, ale my również bardzo potrzebujemy punktów i nie wyobrażamy sobie innego scenariusza niż wygranie przed własną publicznością. Staramy się skupiać na sobie, wiemy, że czekają nas trudne mecze, ale jeśli my zagramy dobrze, jesteśmy w stanie wygrać z każdym. Jagiellonia jest wicemistrzem Polski, jest aktualnie wysoko w tabeli, więc nie jest to przypadkowa drużyna, w której dodatkowo widać stały progres. Fakt, sporo zmian zaszło w kadrze Jagiellonii, ale myślę, że mamy dobrze przeanalizowanego rywala i na boisku wyeliminujemy jego atuty – dodaje Jakub Słowik, bramkarz Śląska Wrocław.

Śląsk pokazał już, że jest w stanie postawić się każdemu zespołowi. Jeszcze w rundzie jesiennej, kiedy Śląsk nie wygrał siedmiu kolejnych meczów z rzędu i mówiło się o spadku formy we wrocławskiej drużynie, WKS pokonał u siebie Piast Gliwice 4:1, a później  na wyjeździe wygrał z Jagą 4:0. Co więcej, wszystkie bramki padły dopiero w drugiej połowie.

Zawodnicy wiedzą, że jedyną odpowiedzią na ostatni mecz będzie dobra gra i wysoka jakość podczas meczu z Jagiellonią. Wiemy, że Jaga zasłużyła na swoją wysoką pozycję w tabeli. Postrzegam ten mecz jako możliwość do odpowiedzi na nieudane starcie w Gliwicach. Rozważamy pewne zmiany w składzie, ale na pewno nie będzie to wymiana całej czy połowy drużyny – mówi szkoleniowiec Śląska.

W meczu przeciwko wicemistrzowi nie wystąpi najprawdopodobniej Mateusz Cholewiak. Zawodnik doznał kontuzji mięśnia i czeka go 2-3 tygodniowa pauza. Poza nim do dyspozycji trenera Lavicki są wszyscy zawodnicy. Kamil Dankowski, który wraca po kolejnej kontuzji wciąż czeka na swoją szansę, indywidualnie trenuje natomiast Augusto.

Skupiamy się na przyszłości, bo na to mamy wpływ i mam nadzieję, że w najbliższym meczu pokażemy, że potrafimy grać w piłkę i pokonamy Jagiellonię. Nie chcę, żeby to były puste słowa, ale musimy to udowodnić na boisku – podsumowuje Słowik.


Autor: Oliwia Stasiak
Zdjęcie: Krystyna Pączkowska / WKS Śląsk Wrocław