„To był najmocniejszy trening, jaki do tej pory przeprowadziłam” – powiedziała Anna Lewandowska. Pot lał się strumieniami, a na twarzach uczestników cały czas gościł uśmiech. Ponad tysiąc osób wzięło udział w niedzielnym treningu zorganizowanym w Hali Stulecia przez Healthy Center by Ann. 

Oficjalnego otwarcia treningu dokonał Paweł Mazur, dyrektor Biura Sportu i Rekreacji Urzędu Miasta Wrocławia. Następnie, powitana owacjami na stojąco, Anna Lewandowska zaprosiła na podest dziewczyny z ośrodka wychowawczego, które otrzymały upominki. Wspomniany został też program rozwoju fizycznego z elementami sztuk walki dla wrocławskich przedszkolaków, którego Lewandowska jest ambasadorką.

Po części oficjalnej przyszedł czas na wykład motywacyjny. Znana trenerka mówiła o swojej trudnej drodze, podczas której nieraz musiała poświęcić życie prywatne dla kadry Polski w karate. Opowiadała o swoim życiu na walizkach oraz wielu nocnych podróżach z Poznania, w którym studiowała do Pruszkowa, w którym trenowała w lokalnym klubie. Instruktorka wspomniała o swoim pierwszym spotkaniu z Robertem, jej mężem i przeprowadzkach z Polski do Niemiec. Dużo czasu poświęciła na to, by opowiedzieć, jak macierzyństwo zmieniło jej sposób patrzenia na świat i dotychczasową karierę. Na koniec Lewandowska mówiła o chorobliwym dążeniu innych ludzi do doskonałości oraz o konieczności niesieni pomocy takim osobom.

Wreszcie przyszedł czas na trening, czyli główną część wydarzenia. Rozgrzewkę i zumba masterclass poprowadziła Katrin Kargbo z Healthy Team by Ann. Proste, ale dynamiczne choreografie okazały się strzałem w dziesiątkę i po chwili wszyscy w Hali Stulecia tańczyli w rytm popularnego Despacito. Po wspólnym odtańczeniu Bailando nastąpił kolejny punkt programu. Przez prawie dwie godziny Anna Lewandowska wraz z całym Healty Teamem zagrzewali do walki za pomocą karate cardio, podzielonego na 5 bloków. Od popularnych pompek i squatów, przez elementy sztuk walki, kończąc na ćwiczeniach w parach. Ponad tysiąc osób wzmacniało swoje mięśnie, traciło kalorie i wylewało hektolitry potu. Zachęcani przez Team uczestnicy wzięli udział w tradycyjnej walce podzespołów w boksowaniu w miejscu. Na zakończenie treningu odbył się obowiązkowy stretching i wspólne selfie wszystkich uczestników.

Po wspólnym treningu przyszedł czas na indywidualne zdjęcia, podziękowania i gratulacje. Jeszcze długo potem odczuwalne były jego efekty w postaci zakwasów, ale dobre samopoczucie wynagradzało ból ud i łydek.


Autor: Aleksandra Joanna Kowalczyk
Zdjęcia: materiały promocyjne Healthy Team by Ann. oraz archiwum prywatne