Muzyka, taniec, śpiew to nie tylko dzieła sztuki, ale i przekaźniki kultury. Cały świat gra, tańczy i śpiewa, ale te pokazy niejednokrotnie bywają zagłuszane. Pokłosiem globalizacji, ale też biedy i skomplikowanej sytuacji geopolitycznej bywa zanik tradycyjnych form artystycznych. Festiwal Brave powraca, by ukazać je światu. 

Brave Festival. Przeciw wypędzeniom z kultury ożywia wrocławską przestrzeń od 2005 roku. Podczas kilku dni do miasta zjeżdżają zespoły muzyczne, taneczne oraz artyści wielu rzemiosł z całego świata. Do stolicy do Dolnego Śląska przyjeżdżają wykonawcy nietuzinkowi, tworzący sztukę na pograniczu awangardy. W ubiegłych latach Wrocław odwiedzili twórcy m.in. z RPA, Iranu, Brazylii, Togo czy Indii. Inicjatywa poza wymianą doświadczeń i możliwością poznania odmiennych kultur ma też wydźwięk charytatywny. Cały dochód z biletów zostaje przekazany organizacji ROKPA International, która zajmuje się finansowaniem przedsięwzięć kulturowych i edukacyjnych dla dzieci z całego świata.

Widzialni/niewidzialni

O tym, kto tworzy Brave Festival więcej opowiada Grzegorz Bral z Teatru Pieśń Kozła:

– Brave Festival – festiwal ludzi odważnych, ludzi, którzy mówią skąd pochodzą, jakie są ich wartości, jaka jest ich tradycja, duchowość. To festiwal nie o dziełach sztuki, ale o sztuce, dzięki której można ocalić i ochronić tysiące zapomnianych, porzuconych, osamotnionych kultur i ludzi. Musieliśmy stworzyć festiwal przeciwko wypędzaniu ludzi z ich własnej kultury, z ich własnej wrażliwości[…]

To dzięki tym ludziom Wrocław od 13 do 22 lipca zmieni się w wielokulturowy tygiel. Tegoroczna edycja będzie przeprowadzona pod hasłem Widzialni/Niewidzialni. 

Twarzą tegorocznej edycji stał się młody mnich z klasztoru Thimphu w Bhutanie. Jest on przedstawicielem bardzo licznej w Bhutanie, a niemal nieznanej na świecie grupy młodych mnichów. Należy do niej, ponieważ praktycznie każda rodzina wysyła tam jednego z synów na dziesięcioletni cykl nauki do klasztoru, gdy tylko skończy 6 lat. Naświetlaniem takich niuansów kultur zajmują się nie tylko organizatorzy, ale też i artyści prezentujący ze sobą swoją kulturę.

Nietuzinkowi artyści

A tych będzie sporo. Stoją za nimi różne historie, łączy artystyczna ekspresja. Wydarzenie rozpocznie się wraz z występem Syryjskiej Orkiestry Symfonicznej na Obczyźnie. W obliczu trudnej sytuacji politycznej byli oni zmuszeni uciekać ze swojego kraju. Dziś walczą o zachowanie skrawków swojej kultury, wykonując kompozycje z Syrii.

Syryjska Orkiestra Symfoniczna na Obczyźnie

Nie zabraknie także artystów z innych kontynentów. Na ten moment swoją obecność potwierdziło kilka zespołów. Wśród nich brazylijska grupa muzyczna Meninas de Sinhá – 15 kobiet z Belo Horizonte walczących muzyką z wykluczeniem, śpiewających o tym, jak spotkania z ludźmi potrafią odmienić życie. Poza muzykami nie zabraknie też miejsca dla  artystów sceny i performerów. Jednym z nich będzie Lukas Avendaño – odtwórca kultury Zapoteków, starożytnej meksykańskiej cywilizacji, specjalizujący się w szokujących kreacjach.

Równie intrygujący będzie finał festiwalu. Imprezę zwieńczy koncert Radzimira Dębskiego do spółki z dziećmi z orkiestry Ghetto Classics. Znany pod pseudonimem JIMEK zaprezentuje symfoniczną wersję „Historii Hip-Hopu” razem z kenijską orkiestrą. Jak opowiada artysta:

– Wiedziałem, że muszę pokazać tym dzieciakom hip hopy, bo granie w klasycznej orkiestrze nie zawsze wiąże się z nudą, przez którą sam prawie rzuciłem muzykę, kiedy byłem w ich wieku. Stąd narodził się pomysł wykonania z nimi „Historii Hip-Hopu”

Podczas Historii Hip-Hopu widzowie będą mogli przepłynąć przez rozmaite nurty muzyczne, które kreowały ten gatunek od 20 lat. Na scenie znajdzie się ponad 80 dzieci z dzielnicy Korogocho w Nairobi, które łączy miłość do muzyki. Kenijska orkiestra zaprezentuje się także w innych aranżacjach. Występ uświetnią wrocławscy instrumentaliści.

 


Autor: Michał Mielnik
Zdjęcia: Materiały organizatora