Ślęza Wrocław przegrała 65:72 w drugim starciu na drodze do finału Energa Basket Ligi Kobiet z InvestInTheWest Gorzów Wielkopolski. Choć obie drużyny zagrały wyrównane spotkanie, to Ślęzie zabrakło przede wszystkim pomysłu na organizację gry w ataku. 

Drugi mecz o finał tegorocznych mistrzostw Polski przyjezdne rozpoczęły od świetnej obrony. Zawodniczki Arkadiusza Rusina chciały szybko zatrzeć złe wrażenie po pierwszym meczu, ale to nie było łatwe zadanie przez solidną defensywę gości. Sydney Colson po niespełna minucie gry została mocno sfaulowana, na boisku pojawiła się za nią Elina Dikeoulakou. 

Tempo gry było niesamowicie szybkie, gorzowianki starały się uniknąć błędu z poprzedniego meczu, kiedy to Ślęza otworzyła mecz zwinnymi atakami. Tym razem skuteczność gospodyń pozostawiała wiele do życzenia, czego nie można powiedzieć o rywalkach. Na chwilę przed końcem pierwszej kwarty Ariel Atkins niefortunnie zderzyła się z jedną ze swoich koleżanek z drużyny. Upadek był na tyle groźny, że Amerykanka z boiska schodziła na noszach. Cała sytuacja nieco rozbiła zespół przyjezdnych. Po pierwszych dziesięciu minutach na tablicy wyników widniał remis 17:17.

Jestem bardzo dumny z mojego zespołu. To był mecz, gdzie lały się krew, pot i łzy. Ta ogromna walka, zostawiona na parkiecie, to coś co nas łączy. Ariel zawsze walczy do samego końca. Straciła przytomność i odzyskała je dopiero w karetce w drodze do szpitala. Liczymy, że szybko dojdzie do siebie – mówi Dariusz Maciejewski, trener InvestInTheWest Enea Gorzów Wielkopolski.

W drugiej kwarcie na boisko powróciła Colson. Gorzowianki za to były nadal mocno zdekoncentrowane w związku z upadkiem Atkins. Skuteczność rzutów momentalnie spadła, co wykorzystywały gospodynie. Ich przewaga stale rosła, a odpowiedzialność w ataku ciążyła na wszystkich zawodniczkach. Organizacja gry była również o wiele lepsza. Do czasu, kiedy sprawy w swoje ręce wzięła Sharnee Zoll-Norman, która dwoiła się i troiła, żeby gra jej zespołu wyglądała lepiej. Razem z Maryią Papovą prowadziły grę. Opłaciło się, po drugiej części tego spotkania to Akademiczki prowadziły 39:30.

Wraz z początkiem trzeciej odsłony tego meczu powrócił koszmar gospodyń, czyli niska skuteczność. Spory problem w ataku rywalki szybko wykorzystywały. W zespole Ślęzy brakowało lidera, który wziąłby na siebie odpowiedzialność gry w ofensywie. Czas upływał, a gorzowianki powiększały swoje prowadzenie, za to gospodynie tylko liczbę popełnianych błędów. Przed ostatnią kwartą to przyjezdne wygrywały 59:53.

Czwartą część w drugim starciu o finał tegorocznych rozgrywek gorzowianki miały pod całkowitą kontrolą. Bezpieczna przewaga nie pozwalała zawodniczkom Ślęzy czuć się komfortowo. Znów musiały gonić wynik. Choć w obronie cały mecz dobrze sobie radziły, to w ataku zdecydowanie zabrakło argumentów na Akademiczki. W rywalizacji do trzech zwycięstw 2:0 prowadzą gorzowianki, po pewnym zwycięstwie 72:65.

Gratulacje dla zespołu z Gorzowa. Na pewno w tym spotkaniu Ślęza zaprezentowała się z innej strony niż w poprzednim. Końcówka drugiej kwarty, rozkojarzenie zadecydowały o końcowym wyniku tego spotkania. Po raz kolejny klasa Zoll-Norman i Papovej dały o sobie znać. Jedziemy teraz na trudny teren. Nie poddajemy się, nie raz już pokazaliśmy, że play-off potrafi być nieobliczalny – podsumowuje Arkadiusz Rusin, trener Ślęzy Wrocław.

Przede wszystkim to była bardzo zacięty mecz. Mam nadzieję, że Ariel Atkins szybko wróci do zdrowia. To, jak trener Rusin już powiedział play-off rządzi się swoimi prawami. Wciąż jesteśmy w grze – dodaje Marrisa Kastanek, zawodniczka Ślęzy Wrocław.


1KS Ślęza Wrocław – InvestInTheWest Enea Gorzów Wielkopolski 65:72 (17:17, 13:22, 23:20, 12:13)

Ślęza: Cierra Burdick 18 (15 zb), Elina Dikeoulakou 14, Marissa Kastanek 13, Taisiia Udodenko 7, Karina Szybała 5, Terezia Palenikova 4, Sydeny Colson 2, Lea Miletić 2.

InvestInTheWest Enea: Sharnee Zoll-Norman 25, Maryia Papova 23 (10 zb), Kyara Linskens 10 (10 zb), Laura Juskaite 10 (10 zb), Ariel Atkins 4, Katarzyna Dźwigalska 0, Agnieszka Fikiel 0.


Autor: Zuzanna Kuczyńska
Zdjęcie: Michał Rygiel / Ślęza Wrocław