Andy Murray odpadł w pierwszej rundzie Australian Open. Był to jego ostatni występ w australijskim turnieju, a być może ostatni w karierze. 

W meczu 1. rundy Australian Open, Murray przegrał 2:3 (4:6, 4:6, 7:6, 7:6, 2:6) z Roberto Bautistą-Augutem. Po porażce w dwóch pierwszych setach, Brytyjczyk w heroiczny sposób doprowadził do tie-breaku, ale w ostatniej partii nie zdołał dotrzymać kroku rywalowi. Tym samym, wybitny zawodnik pożegnał się z kortami w Melbourne.

Brytyjski tenisista od sezonu 2017 zmagał się z kontuzją biodra. W styczniu 2018 roku przeszedł operację, ale od tego czasu nie zdołał wrócić do swojej dawnej dyspozycji. Podczas konferencji prasowej w Melbourne – 10 stycznia, zapowiedział nadchodzące zakończenie kariery. Jego celem pozostaje występ podczas lipcowego Wimbledonu, ale nie jest pewien czy będzie w stanie tego dokonać. Niewykluczone, że mecz w tegorocznym Australian Open był jego ostatnim.

Nie czuję się dobrze. W ciągu ostatnich dwudziestu miesięcy bardzo cierpiałem. Zrobiłem praktycznie wszystko co mogłem by poczuć się lepiej. Nie jestem pewien, czy jestem w stanie grać z bólem przez kolejne cztery czy pięć miesięcy – wyznaje Andy Murray, podczas konferencji prasowej w Melbourne.

Andy Murray jest członkiem tak zwanej „wielkiej czwórki” tenisa. Razem z Rogerem Federem, Rafaelem Nadalem i Novakiem Djokovicem zdominował ostatnie dziesięć lat rywalizacji na światowych kortach. Od 2006 roku, spośród pięćdziesięciu dwóch wielkoszlemowych turniejów, aż czterdzieści siedem padło łupem wspomnianych zawodników. Sam Murray triumfował trzykrotnie i dziewięć razy meldował się w finale. W gronie jego sukcesów znajdują się również dwa złote medale olimpijskie na igrzyskach w Londynie i Rio De Janeiro oraz ponad czterdzieści zwycięstw w turniejach rangi ATP. Jest uważany za jednego z najlepszych brytyjskich sportowców w historii.

– Jeśli dzisiaj zagrałem po raz ostatni, to było to piękne zakończenie – mówi Andy Murray.


Autor: Kacper Marciniak
Zdjęcie: Instagram