Mamy rok 1948. Władze PRL postanawiają zorganizować imprezę mającą przede wszystkim spełnić jeden propagandowy cel: pokazać wszystkim, że Ziemie Odzyskane trafiły w ręce Polaków słusznie.

Cała wystawa miała mieć miejsce we Wrocławiu. Cel oczywiście osiągnięto. Kosztem szybkiej renowacji wielu zabytków, wywózki gruzów i robienia wszystkiego na pokaz. Wystawa Ziem Odzyskanych, trwając od 21 lipca do 31 października, przyniosła miastu szybszą odbudowę, odpowiedni rozgłos (odwiedziło ją około 2 milionów widzów, w tym uczestnicy Światowego Kongresu Intelektualistów w Obronie Pokoju, w tym m.in. Pablo Picasso) oraz pokazała to, co pokazać miała, że Władysław Gomułka kierując Ministerstwem Ziem Odzyskanych wykonywał swoją robotę.

Novum, jakie do miasta wniosła wystawa to Iglica ustawiona przed Halą Stulecia (wtedy Ludową). Stalowa konstrukcja pierwotnie mierzyła 106 metrów i zwieńczona była szpicą, na której obracała się tarcza przypominająca parasol z ośmioma lustrami. Przy użyciu reflektorów z dołu, miało to zapewnić mieszkańcom niesamowite wrażenia po zmroku. Niestety, przed otwarciem wystawy i rozpoczęciem pokazów świetlnych silna burza z piorunami przechodząca 20 lipca nad Wrocławiem strąciła kilka luster i wykrzywiła czubek Iglicy. Demontaż wadliwej części nastąpił dopiero w dniach 12-13 października, kiedy to dwoje studentów Uniwersytetu Jagiellońskiego podjęło się wspinaczki na Iglicę. Wojciechowi Niedziałkowi i Zbigniewowi Jaworowskiemu wspięcie się na szczyt zajęło 24 godziny i 15 minut (przez moment padał deszcz, większość czasu utrzymywał się jednak silny wiatr). Demontaż szpicy trwał z kolei 6 godzin. Studenci za swoją pracę nie wzięli żadnego wynagrodzenia (to ci dopiero staż!), władze miasta pokryły koszty podróży oraz utrzymania w mieście w czasie przygotowań.

Iglica była trzykrotnie remontowana. Po raz pierwszy w 1964 roku skrócono jej czubek, później w roku 1979 uszkodzono jej czubek i znowu skrócono. Nie znalazło to oczywiście odzwierciedlenia w dokumentacji, a fakt potwierdzono dopiero w 2016 roku, podczas trzeciej konserwacji (wcześniej sądzono, ze Iglica ma 96 metrów wysokości, jednak pomiar wykazał 90,3 metra).

Iglica to symbol. Nie tylko WZO, będącej świętem komunistycznej władzy na siłę wcielającej się w rolę dobrego gospodarza. To na niej podczas stanu wojennego wrocławscy opozycjoniści zawiesili flagę Solidarności. W roku 2007 zamieniono ją w najwyższą w Europie choinkę bożonarodzeniową, a 8 sierpnia 2008 roku, w dzień otwarcia Igrzysk Olimpijskich w Pekinie organizacja Młody Wrocław zawiesiła na niej flagę uciskanego przez chiński rząd Tybetu.

 


Autor: Patryk Rudnicki