22 maja 1963 roku oficer SB Bonifacy Jedynak wracał ze swojej podróży kontrolnej w Indiach. Nikt nie wiedział, że to właśnie on wracał, ponieważ opuszczał kraj pod fałszywymi danymi. Nikt również nie wiedział, że to on przywlekł do Wrocławia czarną ospę.

Źródła podają różne daty, kiedy to Jedynak zgłosił się do szpitala MSW przy ulicy Ołbińskiej, był to 2 czerwca lub 29 maja. Tam, przy konsultacji z Zakładem Medycyny Tropikalnej w Gdańsku zdiagnozowano u niego malarię. W połowie czerwca został wypisany. W rzeczywistości Jedynak chorował jednocześnie na malarię i czarną ospę, której nikt u niego nie zdiagnozował. Oficer SB zaraził salową, która stała się w taki sposób wtórnym źródłem całej epidemii.

Nasza salowa nie zmarła jednak na ospę, co więcej chorobę przeszła łagodnie (lekarze zdiagnozowali u niej ospę, ale wietrzną!). Pierwsza ofiara śmiertelna to córka wspomnianej salowej, u której zdiagnozowano ostrą białaczkę. Pochowano ją dopiero po kilku dniach, chociaż przepisy nakazywały robić to w ciągu 24 godzin. Kolejni zarażeni to syn salowej i lekarz, u którego była się ona poradzić. W związku z błędną diagnozą również oni zmarli.

Każdy zatem zachodzić będzie w głowę, kiedy całą sprawa wyszła na jaw? Żeby w pełni pokazać to, ile wrocławskim lekarzom zajęło odkrycie prawdziwej przyczyny licznych zgonów, wróćmy do daty, kiedy to Jedynak zgłosił się do szpitala, czyli 29 maja lub 2 czerwca. Teraz czas na datę wprowadzenia stanu pogotowia przeciwepidemicznego. Osobą, która wykryła prawdziwą przyczynę ciężkich do wyjaśnienia przypadków był Bogumił Arendzikowski. Przypadek, który wzbudził jego podejrzenia dotyczył czteroletniego chłopca, który ledwo po przejściu ospy wietrznej znowu doświadczył wysypki na całym ciele. Co ważne: raz przebyta ospa wietrzna praktycznie gwarantuje brak nawrotów tej choroby do końca życia. Ten przypadek uważa się za przełom w rozpoznawaniu choroby, a wszystko miało miejsce… 15 lipca 1963 roku. Innymi słowy wirus miał ponad miesiąc, aby rozprzestrzenić się po całym mieście. No i zaczęła się epidemia.

 


Autor: Patryk Rudnicki


REKRUTUJEMY