Wrocławscy kierowcy kojarzą to miejsce z częstych kontroli prędkości. Wszak ulica Lotnicza tworzy sprzyjające warunki do szybszej jazdy, mimo to pamiętać trzeba, że prędkość ograniczona tam jest do 60 km/h. Brama cmentarza staje się zatem często miejscem przykrego zderzenia z przepisami, które kończy się drenażem portfela.

Powstał w 1900, a w 1902 roku został poświęcony i otwarty. Powstał z konieczności, bo cmentarz przy ulicy Ślężnej był już zbyt mały. Starszy gminy żydowskiej Eduard Sachs podjął więc decyzję, aby postarać się o nowe miejsce. Padło na wieś Kozanów (którą wcielono do miasta w 1928 roku), gdzie odkupiono 50 morg działki przy Szosie Berlińskiej, czyli przy dzisiejszej Lotniczej.

W 1900 roku ogrodzono cały teren i wykonano konieczne prace ziemne, po dwóch latach, w lutym poświęcono i otwarto cmentarz. Na jego terenie powstała spora kaplica cmentarna, połączona z 20-metrowym arkadowym krużgankiem z kostnicą. Budynki znajdowały się po lewej stronie od głównego wejścia na cmentarz. Niedaleko znajdował się dwupiętrowy dom zarządu, w którym mieściła się kancelaria, kwiaciarnia, mieszkania ogrodnika, inspektora oraz grabarza.

W 1918 roku powiększono go do 11 hektarów, co sprawiło, że jest to piąty największy kirkut w Polsce. Po I wojnie światowej w północnej części cmentarza wyodrębniono pole honorowe, ku pamięci żołnierzy żydowskich walczących na froncie. Na szczycie pola postawiono owalny tolos z wyrytymi nazwiskami żołnierzy.

II wojna światowa to okres, kiedy w budynkach cmentarnych (poza kostnicą) funkcjonowała stacja szpitalna. Poza tym do większości zabudowań cmentarza przenoszono mieszane, aryjsko-żydowskie rodziny. Po zamknięciu lecznicy, rodziny te wywieziono do obozów w Gross-Rosen oraz Bergen-Belsen. Cały teren przekazano do dyspozycji wojska, a po wojnie kaplica i dom zarządu zostały wysadzone w powietrze.

W roku 1983 wpisano go na listę zabytków. Do dziś zachowało się ogrodzenie z płaskorzeźbami oraz blisko 8000 nagrobków, a wszystko to epatuje niemierzalną wręcz ciszą i smutkiem jaki towarzyszy wszystkiemu co związane z Żydami. Ciszę tę przerywa jedynie od czasu do czasu przedstawiający się policjant, pragnący zwrócić kierowcy uwagę, że przekroczył dozwoloną prędkość o 20 kilometrów, i że wiąże się to z mandatem w wysokości 100 złotych i dwoma punktami karnymi.

 


Autor: Patryk Rudnicki