O powodzi tysiąclecia wiedzieć powinien każdy. W 1997 roku pod wodą znalazło się 40% miasta, na Kozanowie sięgała ona wysokości pierwszego piętra. Miasto straciło wiele zabytków, wielu ludzi straciło dach nad głową, nie mówiąc chociażby o samochodach. Ten okres to również historia jednej podwrocławskiej wioski.

Łany – wieś położona nad Odrą, w województwie dolnośląskim, w powiecie wrocławskim, w gminie Czernica. Według spisu powszechnego z marca 2011 zamieszkiwało je 179 mieszkańców.

Zanim fala powodziowa uderzyła we Wrocław to w Łanach działo się najwięcej. Rozważano bowiem wysadzenie miejscowych wałów przeciwpowodziowych, aby woda napływająca Odrą rozlała się zanim osiągnie miasto. Głównym zamysłem było zniwelowanie strat we Wrocławiu, kosztem zalania pól uprawnych, domów i gospodarstw rolnych w Łanach.

Saperzy przygotowywali materiały wybuchowe, ciągle dostarczano im ich więcej. Wały zabezpieczała policja, ale nie dało się uniknąć konfrontacji z mieszkańcami. 11 lipca doszło do utarczek między saperami, a mieszkańcami Łanów. Następnego dnia, nad ranem, rozpoczęto rozmontowywanie ładunków, przekazując informację, że zaszła pomyłka. Tego samego dnia do Łanów przyjechał wojewoda, który próbował przekonać miejscowych do wysadzenia wałów. Jan Albrechciński, ówczesny wicekomendant policji we Wrocławiu, odmówił użycia siły względem mieszkańców. W tym samym czasie w mieście przebywał Leszek Miller, który domagał się odwołania Albrechcińskiego. 13 lipca, w nocy postanowiono wznowić akcję. Tym razem ładunki zrzucano z helikopterów, jednak okazały się one zbyt małe, by zniszczyć wały.

Rankiem, 13 lipca Włodzimierz Cimoszewicz, również przebywający we Wrocławiu podpisał weksle in blanco, które miały pokrywać szkody związane z zalaniem Łanów. Mieszkańcy pozostali nieugięci, a fala powodziowa uderzyła we Wrocław z pełną siłą. Łany stały się symbolem, który najlepiej określił Jacek Antczak na łamach Gazety Wyborczej:

Łany stały się symbolem. Dla jednych mniejszego zła, czyli próby ocalenia wielkiego miasta kosztem zatopienia kilkuset gospodarstw i domów w piętnastu wioskach; dla innych determinacji zwykłych ludzi z bezduszną, arogancką władzą gotową użyć policji i wojska, by zniszczyć dobytek ich życia w imię ratowania wrocławskich zabytków


Autor: Patryk Rudnicki

Zdjęcie: dolny-slask.org.pl