WKS Śląsk Wrocław Handball Team pokonał we własnej hali SKF KPR Spartę Oborniki 28:22. Spotkanie odbyło się w ramach 12.kolejki II Ligi Piłkarzy Ręcznych Grupy Dolnośląskiej.

Śląsk dobrze wszedł w spotkanie. Najpierw bramkę rzucił niemiecki rozgrywający gospodarzy Malte Unkell, następnie skuteczny blok pary środkowych: Damiana Kalinowskiego i Kacpra Matyi powstrzymał atak przyjezdnych.  Goście wykorzystywali jednak błędy, straty Wrocławian i w 10.minucie prowadzili 4:3. Krystian Pomichter rzucił jeszcze na wyrównanie, później przyszła czarna seria WKS-u: 4 minuty bez zdobytej bramki. Goście w tym czasie powiększyli dwukrotnie swój bramkowy dorobek i na tablicy widniał wynik 8:4. Wrocławska drużyna popełniała w tej fazie meczu za dużo błędów własnych: co rusz przydarzał się błąd kroków, zagranie do przeciwnika, czy wyrzucenie piłki poza linię boczną. Sparta uciekała, choć – gdyby nie jej słaba skuteczność rzutowa- mogła prowadzić wyżej. W lokalnej drużynie wynik próbował gonić najlepszy strzelec zespołu Kacper Urbańczak. Śląsk Wrocław zdołał nawet zniwelować stratę do jednego punktu. Trener gości, Marek Arciszewski wziął jednak przerwę na żądanie i rozmowa zmotywowała jego podopiecznych: po bardzo dobrych ostatnich minutach pierwszej połowy to goście schodzili do szatni z prowadzeniem 15:12.

Druga połowę sędziowie zaczęli z niemal pięciominutowym opóźnieniem. Powodem była awaria techniczna zegara. Kibice w tym czasie zdążyli zjeść pizzę, sprawdzić portale społecznościowe i zadzwonić do rodziny, by podzielić się wynikiem. Zawodnicy też chyba zostali w szatni, bo żadna z drużyn przez prawie 3 minuty nie zdołała rzucić bramki. Wreszcie Pomichter trafił z prawego skrzydła. Następnie Wojciech Parzonka przechwycił piłkę i wykończył sytuacje sam na sam. Goście wyszli zdekoncentrowani  i chwilę później po kolejnym przejęciu piłki przez Matyję było 15:15. Premierową bramkę dla SKF-u w drugiej części spotkania rzucił z koła Dawid Tepper. Agresywna obrona Śląska w formacji 5-1, proste straty  Sparty (5 niewymuszonych błędów w ciągu 6 minut) i szybkie kontry- to była recepta na sukces WKS-u. Choć goście zdołali jeszcze prowadzić 18:16, po tym karty rozdawali już tylko gospodarze. Najpierw doprowadzili do remisu po wykorzystanym na raty karnym przez Macieja Seroczyńskiego, 5 minut później prowadzili już 22:20. Do końca meczu pozostało jeszcze 10 minut, a Śląsk tylko się rozkręcał. Niewątpliwie gospodarzom pomogło podwójne dwuminutowe wykluczenie w szeregach drużyny z Obornik. Sparta próbowała bronić ostro, kończyło się to jednak tylko kolejnymi karnymi dla wrocławskiej drużyny. Wrocławianie prowadzili już 25:20 i tylko kataklizm mógł im odebrać zwycięstwo. Goście jeszcze poderwali się do walki, ale kiedy w 59.minucie Łukasz Niedzielak nie trafił w bramkę, Śląsk mógł dopisać sobie 3 punkty. jeszcze Daniel Grobelny, trener gospodarzy wziął czas na niecałą minutę przed końcem, by rozrysować ostatnią akcje ofensywną. Ostatniego gola zdobył…bramkarz przyjezdnych, wrzucając piłkę sobie przypadkowo do własnej bramki. Mecz zakończył się wynikiem 28:22.

WKS Śląsk Wrocław w pierwszej połowie był zespołem słabszym. Po przerwie drużyna wyszła odmieniona: pewna siebie, skuteczna i twarda w obronie. Gospodarze pozwolili gościom zdobyć jedynie 7 bramek, a sami rzucili 16. Aż 4 zawodników z Wrocławia rzuciło po 5 bramek: Urbańczak, Pomichter, Unkell i Matyja. W szeregach przyjezdnych 6 goli rzucił Jan Okpisz, 5 dołożył Niedzielak. Śląsk dzięki temu zwycięstwu awansował na 4 miejsce w tabeli, tracąc do trzeciej Sparty 5 punktów. W kolejnej, ostatniej w tym roku kolejce WKS Śląsk Wrocław Handball Team wyjeżdża do Kościana by zmierzyć się z tamtejszą Tęczą.


WKS Śląsk Wrocław: Urbańczak, Wróblewski, Seroczyński, Pomichter, Kowalik, Platt, Unkell, Kalinowski, Matyja, Parzonka, Maciak, Dobosz.

Sparta Oborniki: Kustoń, Łyszczarz, Batura, Surma, J. Ratajczak, Hoffmann, Matyjak, Okpisz, Tepper, Kwiatkowski, Narożny, Niedzielak, Szpak, S. Ratajczak, Szorcz.


Autor: Dawid Paluch
Zdjęcie: Dawid Paluch

- POLECAMY -
Eleven Bike Fest