Chyba cała branża filmowa zdaje sobie sprawę, że dzisiejsza premiera przyćmi wszystko co wyląduje w kinach w ten weekend. Nowości jest zatem niewiele, ale tworzy to okazję, aby nadrabiać zaległości.


DORWAĆ GUNTERA
[Cinema City]

„Dorwać Gunthera” to komedia, która dzieje się w świecie płatnych morderców. Grupa młodych, niedoświadczonych zabójców postanawia zamordować najbardziej tajemniczego, znienawidzonego i niesławnego w tej branży: Gunthera (Arnold Schwarzenegger). W ten sposób chcą się wspiąć w hierarchii. Z bronią w ręku zmuszają ekipę filmu dokumentalnego, żeby nagrała całe zdarzenie, bo chcą mieć dowód na swój wyczyn. Zaczyna się poszukiwanie Gunthera. Grupie przewodzi elegancki, ale zagubiony Blake (Taran Killam), a towarzyszy mu zbieranina drobnych rzezimieszków: zdrowo kopnięty Donnie (Bobby Moynihan), feministyczna femme fatale Sanna (Hannah Simone) i brutalne rosyjskie rodzeństwo Mia i Barold (Allison Tolman i Ryan Gaul). Zanim padną pierwsze strzały, misterny plan zaczyna się sypać. Gunther dowiaduje się, że ktoś na niego poluje i postanawia się zemścić. Ale śmierć to za mało: wcześniej chce się zabawić, dlatego sprawia, że cała grupa przestaje sobie ufać, a ponadto po piętach zaczyna im deptać FBI. Gunther wydaje się być zawsze o kilka ruchów do przodu, a ci, którzy chcieli być myśliwymi, niespodziewanie stają się zwierzyną łowną.


ŚMEIRĆ STALINA
[DCF, Nowe Horyzonty]

Dobra zmiana to przeżytek – czas na zmianę totalną! Umiera Józef Stalin – dyktator ZSRR, tyran i bestia odpowiedzialna za śmierć milionów ludzi. Pośród elit władzy rozpoczyna się walka o dominację i wpływy po zmarłym przywódcy. Niektórzy chcą naprawy i pozytywnych zmian, a plany innych mogą pogrążyć kraj jeszcze bardziej. Wszystkim jednak przyświeca ten sam motyw – nie dać się zabić i jakimś cudem przeżyć chaos, w jakim pogrąża się Kreml. Szaleństwo totalitaryzmu zostaje obnażone w pełnej krasie.


Zebrał: Patryk Rudnicki
Zdjęcie: kadr z filmu Śmierć Stalina, mat. pras.