Stary Klasztor na jeden wieczór przeniósł się w warszawski świat szybkich aut, drogich hoteli i nieustających melanży, w ciężki klimat hazardu, narkotyków i niebezpiecznych interesów. Zahaczył nawet o hawajskie wyspy, a wszystko to za sprawą PRO8L3Mu.

 

Wrocławski koncert PRO8L3Mu otworzył nową trasę koncertową zespołu po kilkumiesięcznej przerwie. Jako że był to pierwszy występ duetu w tym roku i w tej trasie wielu fanów miało co do niego różne oczekiwania czy domysły dotyczące formy koncertu. Publiczność pojawiała się tłumnie pod Starym Klasztorem jeszcze na kilkadziesiąt minut przed samym otwarciem bram, a po wejściu do środka dosłownie obległa barierki pod sceną. Każdy z nich chciał być jak najbliżej by w czasie koncertu mieć najlepszy widok na (skrzętnie kryjącego swoją twarz na zdjęciach) rapera Oskara i producenta DJa Steeza. Przed występem duetu o odpowiedni nastrój zadbał DJ ze Starego Klasztoru. Wszyscy jednak niecierpliwie wyczekiwali gwiazd wieczoru aż w końcu chwilę po 21:30 dało się usłyszeć pierwsze słowa piosenki, ale już nie z playbacku.

PRO8L3M na scenie powitały gromkie brawa i okrzyki radości — zespół rozpoczął set listę od trzech pierwszych utworów z Ground Zero Mixtape. Na żywo Styl Sportowy brzmi o wiele groźniej i bardziej agresywnie. Bit dudnił o ściany i przeszywał głowę. Z początku Oskar raczej nie czuł się zbyt pewnie na scenie i w kilku momentach zapomniał tekstu. Z pomocą przyszedł mu wtedy Steez, równie świetny w roli dj’a jak i rapera. W powietrzu czuć było dym, a obecność tylu osób w jednym niedużym miejscu sprawiła, że aż robiło się słabo. Z drugiej jednak strony tłum napierał do przodu tak mocno, że trzeba było starać się by nie zostać stratowanym.

Z każdą kolejną piosenką Oskar i Steez coraz bardziej się rozkręcali. Po Stylu Sportowym zagrali Macki Meduz oraz V8. Każdy utwór uzupełniony był o odpowiednią szatę graficzną w postaci kolorowych slajdów wyświetlanych tuż za muzykami. Wśród nich były grafiki z nazwą zespołu, teledyski (przekształcone tak aby wyglądały jak narkotyczne wizje), krótkie filmiki nawiązujące do tematyki utworów (jak np. zapętlający się samochód wyścigowy) czy nawet zdjęcie zniekształconej Nokii (Stare Nokie, nie iPhony), która zamiast swojej nazwy wyryte miała słowo PRO8L3M.

Między utworami duet odgrywał krótkie scenki, które podpowiadały i wprowadzały w kolejne kawałki. Oczywiście główne źródło utworów stanowił najnowszy materiał, Ground Zero Mixtape, ale PRO8L3M w czasie koncertu przywołał kilka poprzednich płyt. Obok Rewii czy Fair Play z nowego mixtape’u pojawiła się również znana wszystkim fanom duetu Molly z PRO8L3M LP czy opowiadający o wymarzonym hedonistycznym życiu PrequelWarto wspomnieć również o 777moneymaker w trakcie którego wyświetlane były animacje przedstawiające maszyny do gier z numerem 777 czy żetony do gry i karty. Pomimo różnorodnego, miejscami skomplikowanego tekstu oraz szybkiego tempa narzuconego w niektórych momentach Oskar bezbłędnie wykonał cały utwór.

Był Ground Zero Mixtape, było PRO8L3M LP, były i również starsze albumy — krótka epka z 2013 roku, C30-C39 EP czy pierwszy większy materiał duetu, Art Brut Mixtape. gambitu królewskiego do set listy włączono już chyba kultowe Tiramisu, niestety, pomimo stanowczych próśb tłumu nie zagrano Tori Black. Z Art Brut usłyszeć można było najbardziej charakterystyczną Stówę, przy której wszyscy zebrani w Starym Klasztorze po prostu oszaleli i rapowali od początku do samego końca z Oskarem (większość utworów tak wyglądała choć czasami miałam wrażenie, że ja jedyna z całego tłumu wykrzykuję każdy tekst). Pojawiło się również Ritz Carlton — jako intro do piosenki wyświetlono fragment filmu Wielki Szu, z którego to zespół włączył do utworu jeden z pojawiających się tam dialogów.

W czasie koncertu na scenie działo się wszystko — od skakania po stołach poprzez leżenie na podłodze aż do wznoszenia toastów i picia zdrowia publiczności. PRO8L3M pokazał, że są zespołem dla których koncerty to nie tylko sposób na zarobienie pieniędzy, ale i również świetna zabawa. Jak sam Oskar stwierdził „nie ma nic lepszego niż to kiedy widzi się jak energia i wysiłek włożone w płyty i utwory wracają ze zdwojoną siłą w czasie koncertu„. Tłum podzielał entuzjazm grupy: Najlepiej bujało VHS — piosenka typowo mroczna, dobrze oddała atmosferę płyty. Przyprawiła mnie o największe emocje i ciary. Chyba najlepszy koncert na jakim byłem, mówił Remik, student Uniwersytetu Ekonomicznego. Z kolei jego znajomy Maciek, student Politechniki dostrzegł inną, według niego mocną stronę, całego występu; Szczerze to zupełnie się tego nie spodziewałem. Mega pozytywnie zaskoczył mnie Steez, który rozkręcił publiczność na początku. Oskar zaczął wolno, trochę jakby przygaszony, ale rozkręcił się potężnie i brzmiał identycznie co w warunkach studyjnych — a co było najciekawsze? — Najlepszy był chyba moment gdy Oskar zszedł ze sceny, by po chwili wrócić i walnąć kolejkę ze Steezem.

Dla Remika i Maćka był to pierwszy koncert PRO8L3Mu, ale nie zabrakło takich osób, dla których było to kolejne tego typu doświadczenie z duetem — Będąc na kolejnym już koncercie Oskara i Steeza znów mogłem odciąć się od świata i żyć tylko ich muzyką, która, jak dla mnie, jest ponad innymi w tym gatunku muzycznym przez specyficznie dograny bit do tekstu(mam na myśli te opóźnienia celowe na trackach) — tak o koncercie mówił Marcin, student Uniwersytetu Ekonomicznego. Z drugiej strony dostrzegł on również minusy wydarzenia; Niestety rozczarowało mnie to ile trwał koncert, bo o ile spóźnienie można wybaczyć ( chyba nigdy nie byłem na koncercie, który rozpoczął się punktualnie), to jednak koncert trwał tylko około godziny. Pytane przeze mnie osoby różnie oceniały występ grupy, w większości pozytywnie, ale co ciekawe, prawie każda z nich za atut wskazała fakt, że PRO8L3M na żywo brzmi zupełnie identycznie co na płytach.

Idealnym zakończeniem koncertu był krótki bis — jeszcze raz można było usłyszeć V8 oraz Macki Meduz. Po zejściu muzyków ze sceny publiczność żegnał utwór Byłem Tam, który wprowadzał w dziwny nastrój jakby tęsknoty za czymś (może za PRO8L3Mem?).

Każdy koncert PRO8L3Mu to wydarzenie jedyne w swoim rodzaju — co występ grupa częściowo zmienia repertuar, a i oczywiście zupełnie różnie zachowuje się na scenie. Było to widowisko wyjątkowe ponieważ był to przede wszystkim pierwszy, ale i jedyny występ grupy we Wrocławiu na tej trasie. Pozostaje jedynie czekać aż warszawski duet ogłosi kolejny tour i mieć trochę szczęścia przy zakupie biletów. Zdobyć je to często nie lada wyzwanie, ale naprawdę warto.


Tekst i zdjęcia: Hanna Galik