Zapraszamy na przegląd wydarzeń z żużlowych torów. W łatwy, zabawny i przystępny sposób przybliżamy co się wydarzyło.

 

Nieubłaganie nadszedł grudzień, kadry klubów zostały skompletowane, motory pochowane w garażach, regulaminy pozatwierdzane, a gdy my marzniemy, bo temperatura spada do zera. Żużlowcy wygrzewają kości w ciepłych krajach. Kibice pochowali szaliki klubowe, a wyjęli zimowe i nawet internetowi napinacze troszkę jakby zapadli w sen zimowy. To jest czas najspokojniejszy w tej całej speedway’owej karuzeli, gdy wszyscy chcą poczuć głód ścigania. Nie brakuje jednak ciekawych informacji, które ukazują światło dzienne. Oto ich przegląd.

Wielki powrót po 20 latach

Tego spodziewało się niewielu. Gdy szefowie zielonogórskiego Falubazu po stracie Jarosława Hampela i Jasona Doyle’a myśleli, że to koniec osłabień to najsilniejszy cios wyprowadził trener Marek Cieślak. Narodowy, ponoć dogadany, ustalony i zaklepany (lecz nie podpisany) przez Myszki Miki nagle ogłosił, że będzie trenował… zawodników Włókniarza Częstochowa. Pod Jasną Górą zapanowała euforia, gdyż po 20 latach powraca człowiek nieodzownie kojarzony z Lwami. Cieślak to wychowanek Włókniarza, w którym spędził całą swoją karierę zawodniczą, a w latach 1993-97 był trenerem w klubie. Podczas tych czterech sezonów zdobył m.in. Drużynowe Mistrzostwo Polski, lecz pożegnał się niespodziewanym spadkiem do ligi niżej.

Można zastanawiać się nad stylem transferu, gdyż jak wspominały władze klubu z Zielonej Góry wszystko było już ustalone i mimo jakichś przecieków o staraniach częstochowian nie brali tego na poważnie. Trener Cieślak poinformował media o złym stanie zdrowia matki i chęci bycia przy niej. Częste wyjazdy do pracy w Falubazie byłyby przeszkodą i dlatego podpisał kontrakt w Częstochowie.

Złośliwcy wyszukiwali faktów podważających krystaliczność czynów trenera, lecz stało się faktem, że przed sezonem 2018 Włókniarz dokonał bodaj najważniejszego transferu i ich notowania znacząco skoczyły w górę.

Dodajmy, że Marek Cieślak podpisał kontrakt na dwa lata i oprócz trenowania drużyny będzie również odpowiadał za szkolenie młodzieży i tradycyjnie za Żużlową Reprezentację Polski.

Falubaz już nie taki magiczny

Przez kilka ostatnich sezonów funkcjonowało zjawisko zwane „Magią Falubazu”. Dla postronnego widza było to dość dziwne, bo tytuły zgarniali inni, najlepsi zawodnicy niekoniecznie byli z Zielonej Góry, lecz przyjęło się, że Myszki Miki są magiczne. Mając bardzo dobrze rozwinięty marketing, fajną społeczność kibicowską, rozpoznawalnych zawodników można było przyjąć taką strategię marketingową.

Jednakże koniec tego sezonu i okienko transferowe wstrząsnęły magią i zostały zgliszcza. Jarosław Hampel i Andriy Karpov obwieścili, że odchodzą w trakcie ostatniego spotkania o brązowy medal, Jason Doyle zawalił kompletnie fazę play-off, aby sięgnąć po tytuł najlepszego na świecie, a później powrócił do Torunia. O odejściu trenera Cieślaka wspomnieliśmy. Został Piotr Protasiewicz i Patryk Dudek. Przyszedł Grzegorz Zengota, Kacper Gomólski, Martin Smoliński, Michael Jepsen Jensen. Nazwiska nie tak głośne. Nie da się ukryć, że na papierze wygląda dużo słabiej. Papier przyjmie wszystko, ale…

W sieci huczy, że reputacja Falubazu została bardzo nadszarpnięta, opieszałość władz klubu, a w kilku przypadkach przekonanie, że właśnie ta „magia” sprawi, że będzie dobrze. Przy transferach innych klubów załapanie się do czwórki może być bardzo ciężkie, a to tylko strona sportowa. Wizerunkowo Falubaz jest największym przegranym ligi i długo będą pracować nad odzyskaniem twarzy i wśród swoich kibiców i również zawodników. Czas przeprowadzić rozmowę niczym rodziców z dziećmi: magia nie istnieje drogie dzieci, to jest życie.

Trochę świeżej krwi

Temat, który przeszedł lekko bokiem to powołanie przez Zarząd Główny Polskiego Związku Motorowego zawodników do Żużlowej Reprezentacji Polski na rok 2018.

Kadra seniorska to 13 nazwisk, wśród których są dwie nowe twarze. Kacper Woryna po skończeniu wieku juniora awansował do grona seniorów również w kadrze, a drugą nowością jest IMP 2017. Drugą jest nowy zawodnik Stali Gorzów Szymon Woźniak. Opiekunem seniorów będzie oczywiście Marek Cieślak.

Kadra juniorska składa się z natomiast z 7 osób. Wśród nich medaliści IMŚJ: Maksym Drabik, Bartosz Smektała. Nową twarzą będzie toruński wychowanek Igor Kopeć-Sobczyński. Selekcjonerem juniorów będzie tak jak przed rokiem trener wrocławskiej Sparty Rafał Dobrucki.

Kadra seniorów:
1. Krzysztof Buczkowski
2. Patryk Dudek
3. Jarosław Hampel
4. Maciej Janowski
5. Krzysztof Kasprzak
6. Janusz Kołodziej
7. Piotr Pawlicki
8. Przemysław Pawlicki
9. Piotr Protasiewicz
10. Kacper Woryna
11. Szymon Woźniak
12. Grzegorz Zengota
13. Bartosz Zmarzlik

Kadra juniorów:
1. Maksym Drabik
2. Daniel Kaczmarek
3. Rafał Karczmarz
4. Igor Kopeć-Sobczyński
5. Dominik Kubera
6. Jakub Miśkowiak
7. Bartosz Smektała

Rodzina Woffindenów powiększyła się

Dwukrotny Mistrz Świata doczekał się potomstwa. 20 listopada na świat przyszła córeczka Faye i Taia Woffindenów. Mała Rylee Cru w chwili narodzin ważyła 3,2 kg, a co bardziej złośliwi kibice zauważyli, że córka znanych z zamiłowania do tatuaży rodziców urodziła się bez malunków na ciele.

Rylee Cru i rodzicom życzymy wszystkiego dobrego na nowej drodze życia i jak najwięcej przespanych nocy oraz mamy nadzieję, że córeczka doda Taiowi nowych energii do walki o powrót Brytyjczyka na tron najlepszego jeźdźca na świecie i poprowadzi Spartan do upragnionego złota w PGE Ekstralidze.

Niespodziewana pomoc dla Maxa Fricke’a

Najgorętszym tematem ostatnich chwil okienka transferowego były przenosiny Maxa Fricke’a z Rybnika do Wrocławia. Kością niezgody był zapis w kontrakcie Australijczyka o 360 tys. złotych odstępnego. Sparta była bardzo zainteresowana transferem, Max był bardzo zainteresowany transferem, a rybniczanie byli bardzo zainteresowani pieniędzmi. Rozmowy stały w miejscu, aż do czasu włączenia się w temat niespodziewanej osoby.

Chodzi o Grzegorza Ślaka, biznesmena, byłego prezesa Unii Tarnów, niedoszłego właściciela właśnie ROW-u Rybnik i piłkarskiego Śląska Wrocław. Ślak wcielił się w mediatora, który chciał pomóc wykupić Maxa z Rybnika: – Znam prezesa Mrozka, znam właścicieli Sparty, więc wszedłem w rolę takiego dobrego ducha, który jakoś zbliży strony. Zawodnikowi też chciałem pomóc, bo było mi go szkoda.

Do publicznej wiadomości wciąż nie doszła potwierdzona informacja o kwocie, jaką Sparta musiała przelać za Australijczyka, lecz co by nie mówić – Ślak z roli mediatora wywiązał się bardzo dobrze. Fricke w sezonie 2018 będzie cieszyć swoją jazdą wrocławską publikę.

 


Autor: Andrzej Tomaszek