Mijamy ich codziennie. Żyją w ciągłym biegu, choć spotkać ich można zawsze w tym samym miejscu. Nie zmieniają się od lat, po prostu są – bohaterowie rzeźby Jerzego Kaliny Pomnik Anonimowego Przechodnia, znanej też jako Przejście.

Co sprawiło, że grupa wykonanych z brązu przechodniów zatrzymała się na stałe w samym sercu Wrocławia? Praca Kaliny, umiejscowiona na skrzyżowaniu ulic Piłsudskiego i Świdnickiej, tuż przy Teatrze Capitol, to remake Przejścia-interwencji (1977). Grupa gipsowych odlewów, odzianych w byle jakie ubrania, usytuowana była w Warszawie na rogu ulic Marszałkowskiej i Świętokrzyskiej. Wrocławski remake funkcjonuje również pod nazwą pierwowzoru.

Codzienni bohaterowie

Praca Kaliny przedstawia czternaścioro postaci – po siedem z każdej strony ulicy. W grupie znaleźli się m.in. matka z wózkiem, robotnik, staruszka, kobieta w średnim wieku, elegancki mężczyzna. Zasadniczo wszyscy zdają się przynależeć do klasy robotniczej – wnioskować tak możemy po ubogim w detale i prostym w kroju stroju, klasycznym modelu wózka dziecięcego oraz przedmiotach, które postaci niosą: starej oponie, pomiętym płaszczu, kawałku blachy, zużytych torbach. Postaci pomału wchodzą w chodnik (po tej stronie skrzyżowania, na której znajduje się kawiarnia Starbucks oraz Dolnośląskie Centrum Filmowe) i z niego wychodzą po drugiej stronie ulicy. Stopniowo zanurzają się w niego, rozłupują kostkę brukową dookoła siebie, jakby wbijano je młotkiem. Im bliżej przejścia dla pieszych i ulicy, tym niżej figury są zanurzone w chodniku.

Dokąd zmierzają?

Prace Jerzego Kaliny obracają się w tematyce happeningu i performansu, i nie inaczej jest z Przejściem. Rozległa rzeźba wchodzi w otwarty dialog z przestrzenią miejską i żyjącym w niej człowiekiem. Swoją stałością w ruchu (uzyskanym poprzez gradację pionów poszczególnych figur oraz odległością pomiędzy jedną a drugą częścią) rzeźba sprawia, że odbiorca zatrzymuje się w swojej codziennej, miejskiej gonitwie, by popatrzeć i zastanowić się nad jej sensem.

W opracowaniach krytycznych dzieła znajdziemy informację, że prezentuje ono zwykłych ludzi uciemiężonych ustrojem komunistycznym, choć to nie jedyny możliwy sposób jej odczytania. Pojawiają się głosy mówiące o wymiarze opozycyjnego życia publicznego – to w latach PRL-u zostało zmuszone do zejścia do podziemia, a dotyczyło wszystkich Polaków, nie tylko tych czynnie zaangażowanych w walkę z systemem. Figura staruszki, która stoi na czele wychodzącej kolumny, najmniej wbita w ziemię, może nieść smutną konkluzję, że nim przebijemy się przez wszystkie koleje życia (w tym polityczne), dojdziemy do starości, jak i pozytywną – starość, odczytana jako symbol mądrości, prowadzi resztę ludzi (choć od interpretacji przysłowiem Polak mądry po szkodzie, czyli na stare lata, też nie można uciec). Opozycyjna działalność artystyczna Kaliny oraz symboliczna data odsłonięcia wrocławskiego Przejścia – w nocy z 12 na 13 grudnia 2005, w rocznicę wprowadzenia stanu wojennego – nie pozwalają uciec od politycznych interpretacji i na nie nakierowująca.

Jednak anonimowość postaci oraz nazwa remake’u – Pomnik Anonimowego Przechodnia – sprawiają, że pozostaje on aktualny, bo mówi o nas – nie tyle wrocławianach, co ludziach, zwykłych, różnorodnych przechodniach, goniących za tylko sobie znanymi sprawami, spotykającymi się w jednym z wielu przejść w mieście.
A okoliczności powstania rzeźby i jej wymowa przypominają, że tylko pozornie nic nas nie łączy.


Tekst: Nina Paśniewska

Zdjęcia: jako nagłówek artykułu – Dolny Śląsk; Fluidi, Nina Paśniewska

- POLECAMY -
Eleven Bike Fest