Grą nie porwali, długo byli bezradni, ale w kluczowym momencie okazali się lepsi. Piłkarze Śląska Wrocław pokonali na własnym boisku 2:1 mistrza Polski Piasta Gliwice w spotkaniu drugiej kolejki piłkarskiej PKO Ekstraklasy.

Dla Śląska to spotkanie było okazją do tego, by wręcz idealnie rozpocząć sezon i drugi raz w tych rozgrywkach zgarnąć trzy punkty. Co więcej zwycięstwo oznaczałoby szósty komplet punktów z rzędu (łącznie z ubiegłym sezonem), co byłoby nowym klubowym rekordem. Piast natomiast po odpadnięciu z eliminacji Ligi Mistrzów oraz zaledwie remisie na inaugurację PKO Ekstraklasy z Lechem Poznań (0:0), chciał wskoczyć wreszcie na właściwe tory.

Starcie aktywniej rozpoczęli gliwiczanie, którzy już w czwartej minucie wywalczyli sobie rzut rożny, lecz nie przyniósł on zagrożenia. Odpowiedź Śląska była natychmiastowa, gdyż Robert Pich dostał znakomite podanie w pole karne, ale w sytuacji sam na sam w Frantiskiem Plachem strzelił obok bramki. W 16. minucie swoją imponującą szybkość pokazał skrzydłowy Przemysław Płacheta, który przedarł się środkiem przed pole karne, lecz jego strzał był zdecydowanie za mocny. Po intensywnym pierwszym kwadransie tempo meczu zdecydowanie spadło. Wrocławianie kontrolowali sytuację na boisku, lecz nijak nie potrafili tego wykorzystać.

Nieporadność Śląska w ataku zemściła się na nim niemiłosiernie. W 31 minucie prawą stroną popędził Bartosz Rymaniak, który dograł piłkę w pole karne, ta odbiła się jeszcze od obrońcy wrocławian i trafiła pod nogi Jorge Felixa, który pewnie umieścił ją w bramce. Sędzia sprawdzał jeszcze z pomocą VAR czy nie było spalonego, ale ostatecznie uznał gola. Od tego momentu to Śląsk zmuszony był atakować. Problem był jednak taki, że piłkarze Vitzeslava Lavicki wciąż nie mieli pomysłu na ofensywę. Dobrą okazję miał w 41. minucie Płacheta, lecz jego strzał z rzutu wolnego świetnie obronił Plach. Przed przerwą blisko był jeszcze Mateusz Cholewiak, ale jego uderzenie z ok. 5 metrów w ostatniej chwili zablokował obrońca Piasta.

Pod koniec pierwszej połowy bardzo blisko znów byli gliwiczanie. Po dośrodkowaniu z rzutu wolnego strzał głową z bliska oddał Piotr Parzyszek, lecz fantastyczną interwencją popisał się Matus Putnocky. Do przerwy wynik meczu nie uległ zmianie.

Początek drugiej połowy należał do Piasta. Już w 49. minucie po dograniu Felixa świetną okazję miał Martin Konczkowski, ale znów bardzo dobrze zachował się Putnocky. Cztery minuty później z piłką popędził Parzyszek, ale strzelił prosto w bramkarza gospodarzy. Śląsk był w stanie odpowiedzieć na to tylko fatalnym uderzeniem Płachety. W 63. minucie po dośrodkowaniu Mikkela Kirkeskova doskonałą okazję miał niedawno wprowadzony na boisko Dominik Steczyk, lecz jego główka była bardzo niecelna pomimo zupełnego braku krycia.

Piast pozostawał w natarciu, a w 66. minucie obrońcy Śląska znów zapomnieli o obecności Steczyka w polu karnym. Młody napastnik jednak zmarnował kolejną stuprocentową okazję i z kilku metrów trafił prosto w Putnockiego. Wrocławianie długo pozostawali bezradni, choć w 76. minucie znakomitą okazję miał Erik Exposito, jednakże jego strzał niemal z linii bramkowej wybili obrońcy gliwiczan. Pomimo słabej gry Śląsk nieoczekiwanie zdołał wyrównać. W 84. minucie z piłką w polu karnym znalazł się Exposito i tym razem Hiszpan nie dał szans Plachowi.

https://platform.twitter.com/widgets.js

Futbol bywa bardzo przewrotny, a jeśli stracisz koncentrację, zostaniesz ukarany. Piast przekonał się o tym boleśnie i cztery minuty po utracie pierwszego gola, stracili również drugiego. Rezerwowy Holubek sfaulował w polu karnym Łukasza Brozia, a sędzia Raczkowski natychmiastowo wskazał na jedenasty metr. Do piłki podszedł sam poszkodowany i wyprowadził Śląsk na niespodziewane prowadzenie.

https://platform.twitter.com/widgets.js

Oszołomiony Piast do końca meczu nie był w stanie zagrozić bramce wrocławian. Tym samym Śląsk po raz drugi w tym sezonie zgarnął komplet punktów. Awansował też na pozycję lidera, którą w tej kolejce może odebrać mu już tylko zwycięstwo Pogoni Szczecin w poniedziałkowym meczu z Arką Gdynia. Mistrz Polski natomiast po dwóch kolejkach ma zaledwie jeden punkt i wciąż zawodzi oczekiwania kibiców.

https://platform.twitter.com/widgets.js

Po meczu powiedzieli:

Waldemar Fornalik: Mieliśmy więcej sytuacji, by zdobyć bramkę a sami straciliśmy dwie. Przegraliśmy mecz, którego nie mieliśmy prawa przegrać. Zmiany tym razem nie przyniosły efektu, choć Dominik Steczyk dał dobrą zmianę pomimo, iż nie strzelił gola.

Vitzeslav Lavicka: Jesteśmy zadowoleni ze zdobycia trzech punktów. Pierwsza połowa nie poszła nam tak jak chcieliśmy. Wszyscy cierpieliśmy na boisku, ale pokazaliśmy charakter, co jest dla mnie ogromne ważne. Przeciwko nam stał dziś mistrz Polski, dlatego na początku wkradła się nerwowość, ale w przerwie udało się nam uspokoić. Piast to bardzo dobry zespół i ciężko się gra przeciw tej drużynie, ale daliśmy radę. Nowi zawodnicy też pokazali się z dobrej strony. 

Nowi zawodnicy też pokazali się z dobrej strony. Chociażby Erik Exposito, któremu brakowało nieco formy fizycznej, dziś wprowadził dużo energii na boisko. Pokazał to czego oczekujemy od ofensywnych zawodników.


Śląsk Wrocław – Piast Gliwice 2:1

Gole:

0:1 – Felix (31′)

1:1 – Exposito (84′)

2:1 – Broź (88′ – k)

Śląsk: Putnocky – Broź, Celeban, Golla, Stiglec – Musonda, Mączyński, Chrapek (65. Łabojko), Pich (59. Gąska), Płacheta – Cholewiak (73. Exposito)

Piast: Plach – Rymaniak, Czerwiński, Korun, Kirkeskov – Konczkowski, Sokołowski, Dziczek, Felix (78. Holubek), Badia (74. Hateley) – Parzyszek (58. Steczyk)

Sędzia: Paweł Raczkowski (Warszawa)

Żółte kartki: Płacheta, Golla, Mączyński – Dziczek, Steczyk


Autor: Bartosz Królikowski

Zdjęcie : Twitter