WKK Wrocław przegrało z Enea Astorią Bydgoszcz 70:86. To pierwsza domowa porażka koszykarzy Niedbalskiego w tym sezonie. Najlepszym strzelcem wrocławian był Damian Pieloch, który zdobył 19 punktów.

Po raz trzeci z rzędu w składzie meczowym zabrakło kontuzjowanego Michała Jędrzejewskiego. Do gry wrócił natomiast Kamil Fiedukiewicz, który był nieobecny w spotkaniu w Słupsku.

Mocni rywale

W pierwszej akcji spotkania za trzy niecelnie rzucił Jakub Patoka, piłkę błyskawicznie zebrał Jakub Koelner, jednak po chwili zanotował stratę. Po drugiej stronie spod kosza trafił Mikołaj Grod. Jako pierwszy na tablicę wyników w ekipie WKK wpisał się Fiedukiewicz, skutecznie kończąc dwutakt. Następnie przyjezdni zaczęli wieść prym na parkiecie i na dwie minuty przed końcem kwarty prowadzili 19:12. Błyszczał wspominany Grod, który w ciągu pierwszych dziesięciu minut uzbierał aż 9 oczek. WKK nieco zniwelowało stratę i przegrywało 18:22.

Na początku drugiej kwarty w hali zagotowało się, kiedy sędziowie ukarali faulem niesportowym Przemysława Malone. W kolejnych akcjach bydgoszczanie stopniowo powiększali swoją przewagę. Po czterech minutach prowadzili już 32:20. W ekipie WKK jako jedyny punktował Bartosz Ciechociński, który skończył ekwilibrystyczny rzut spod kosza. Skrzydłowy wrocławian zanotował bardzo dobry fragment meczu – po chwili trafił rzut za trzy, a następnie półhakiem dorzucił kolejne oczka zza „trumny”. To były jednak tylko przebłyski – na parkiecie brylowali bowiem przyjezdni, prowadząc po połowie spotkania 47:35.

Nadzieja umiera ostatnia

Trzecia kwarta zaczęła się dla gospodarzy najgorzej jak mogła. Rywale bez problemu zdobywali kolejne kosze, a po drugiej stronie parkietu umiejętnie bronili ataki WKK. Aż trzech koszykarzy Astorii miało na koncie dwucyfrową zdobycz punktową. Po sześciu minutach przewaga byłą znacząca – 60:42. WKK jednak nie spuszczało głów. Sygnał do odrabiania strat dał Damian Pieloch, który w krótkim czasie uzbierał dziesięć oczek. Następnie akcję 2+1 zaliczył Dominik Rutkowski i strata wynosiła już tylko szesnaście punktów. Funkcjonować zaczęła do tego defensywa – wrocławianie przegrywali już tylko 54:64.

Pierwsze cztery punkty ostatniej kwarty należały do przyjezdnych. W kolejnych akcjach do głosu doszło WKK – za trzy trafiali Łukasz Uberna oraz Pieloch, a dwa oczka dołożył Tomasz Józefiak. W kolejnych minutach dominowała już jednak Astoria. WKK znowu brakowało skuteczności, a rywale bezlitośnie wykorzystywali wszystkie błędy w obronie. Trener Tomasz Niedbalski starał się zaskoczyć bydgoszczan, wystawiając eksperymentalną piątkę – bez nominalnego rozgrywającego. Mimo dzielnej walki na przełomie trzeciej i czwartej kwarty, WKK nie udało się odrobić strat. Enea Astoria Bygdgoszcz wygrała 86:70.

– Zabrakło nam lepszej zbiórki w obronie. Rywale mieli zdecydowaną przewagę na tablicach. Wciąż brakuje nam też podstawowego rozgrywającego Michała Jędrzejewskiego. Ostatnio przerwaliśmy złą passę na wyjazdach, ale tym razem trafiliśmy na zespół, który jest w naprawdę świetnej dyspozycji i nie udało się wygrać – mówi Tomasz Józefiak, koszykarz WKK


WKK Wrocław – Enea Astoria Bydgoszcz 70:86 (18:22, 17:25, 19:17, 16:22)

WKK: Pieloch 18, Rutkowski 16, Ciechociński 7, Malona 7, Uberna 6, Patoka 5, Fiedukowicz 4, Józefiak 4, Koelner 3, Kroczak 0, Paluch 0.

ASTORIA: Grod 23, Nowakowski 16, Frąckiewicz 15, Śpica 12, Aleksandrowicz 8, Kukiełka 4, Szyttenholm 4, Dłuski 2, Pochocki 2.


Autor: Kacper Marciniak
Zdjęcie: Instagram