Koszykarki Ślęzy Wrocław przegrały na wyjeździe z Pszczółką Polski Cukier AZS UMCS Lublin 82:88. Zawodniczki Arkadiusza Rusina na trzy minuty przed końcem miały znaczną przewagę, jednak rywalki doprowadziły do remisu. W dogrywce były bardziej zdeterminowane, dzięki czemu wygrały to spotkanie.

Wrocławianki wiedziały, że czeka je trudne spotkanie, co pokazał już pierwszy mecz obu drużyn. Ślęza wygrała 80:78, jednak końcówka należała zdecydowanie do Pszczółki i tylko brak czasu sprawił, że lublinianki nie doprowadziły do dogrywki.

Pogoń za Pszczółką

Chociaż pierwsze punkty zdobyła Karina Szybała, później inicjatywę przejęły gospodynie. Zaliczyły serię 7-0. Ślęza początkowo miała problemy ze skutecznością, z czasem jednak zaczęła dochodzić do głosu. Czas dla Pszczółki wybił wrocławianki z rytmu, a miejscowym pozwolił wrócić na dobre tory. Po pierwszej kwarcie prowadziły 17:13.

W drugiej części lublinianki dalej kontrolowały przebieg spotkania. Ślęza borykała się z nieskutecznością. Rzuty wrocławianek nie potrafiły znaleźć drogi do kosza, co dobrze wykorzystywały zawodniczki Wojciecha Szawarskiego. Przy dziesięciopunktowej przewadze (27:17), gra Pszczółki pogorszyła się. Przyjezdne zdołały nadrobić straty, które po pierwszej połowie wynosiły zaledwie punkt (33:34).

Stracona szansa

Przerwa pozytywnie wpłynęła na koszykarki Arkadiusza Rusina. Poprawiła się skuteczność i po dwóch minutach wrocławianki zaliczyły serię 9-0. Pszczółka musiała gonić wynik i chociaż w całej kwarcie zbliżała się do Ślęzy, po jej zakończeniu przegrywała aż dziesięcioma oczkami (52:62). Gdyby porównać grę wrocławskiego zespołu, można by powiedzieć, że w pierwszej połowie na boisku znajdowała się inna drużyna.

Czwarta kwarta rozpoczęła się od strzeleckiej niemocy obu zespołów. Dopiero po półtorej minuty padł pierwszy celny rzut, który rozwiązały worek z punktami. Ślęza bezpiecznie prowadziła i wydawało się, że kontroluje to spotkanie. Wrocławianki trzy minuty przed końcową syreną prowadziły 15 punktami, jednak wtedy do ataku poderwały się gospodynie. Nie pomógł nawet czas dla zespołu gości. Pszczółka doprowadziła do remisu (77:77), więc do rozstrzygnięcia potrzebna była dogrywka.

W doliczonym czasie gry, rywalizacja od początku była niezwykle wyrównana. Dwie minuty przed końcem wynik nadal był na równi (82:82). Później w grze Ślęzy coś się zacięło. Pszczółka zdołała wyjść na prowadzenie, a ostatecznie wygrać 88:82.

Wygrał zespół, który był bardziej zdeterminowany i chciał tego zwycięstwa. Z drugiej strony być może mój zespół kontrolował wydarzenia na boisku, bo w drugiej połowie uciekliśmy na kilkanaście punktów, ale jeżeli w takim momencie każda bierze na siebie indywidualne akcje, bo skoro mamy dużą przewagę to muszę sobie oddać dwa rzuty albo zrobić trzy kozły więcej, wtedy nie patrzymy na to, żeby grać zespołowo. To powoduje straty i przekłada się na łatwe punkty dla przeciwnika i rywal nas dogania – mówi Arkadiusz Rusin, trener Ślęzy Wrocław.


Pszczółka Polski-Cukier AZS-UMCS Lublin – Ślęza Wrocław 88:82 (17:13, 17:20, 18:29, 25:15, d. 11:5).

Pszczółka: Rymarenko 26, Kiesel 23, Butulija 13, Greene 11, Mistygacz 5, Szajtauer 4, Cebulska 4, Poleszak 2.

Ślęza: Dikeoulakou 18, Kastanek 16, Udodenko 14, Palenikova 13, Marciniak 8, Burdick 8, Szybała 3, Colson 2, Dobrowolska 0, Marciniak 0.


Autor: Oliwia Stasiak
Zdjęcie: Ślęza Wrocław