O tym czym nawozić imperium humoru (i czemu akurat zielskiem i kokainą), jak bolesną klątwą komika jest samotność i dlaczego warto gonić marzenia oryginalnością opowiada Pusty i głupi gest (choć może bardziej to historia o żarcikach-kosmonaucikach w latach siedemdziesiątych).

Co w Harvardzie piszczy

Pusty i głupi gest jest autentyczną historią powstania magazynu, który zmienił oblicze kultury drugiej połowy dwudziestego wieku. Douglas Kenney (Will Forte) i Henry Beard (Domhnall Gleeson), popularne w swoim środowisku ewenementy, współtworzą The Harvard Lampoon – uczelniany magazyn satyryczny, w  którym zaczytywali się studenci. Doug namawia Henry’ego, żeby po ukończeniu Harvardu porzucił prawo i zajął się upowszechnieniem gazety pod nazwą National Lampoon. Pomimo ciężkich początków, odnoszą sukces określany obecnie nowym obliczem  komizmu popkultury. Film rozpoczyna się zapoznaniem z raczkującym imperium, jednak później skupia się na samej postaci Douga. Przedstawia go jak typowego tragicznego komika – potrafi rozbawiać miliony, a sam jest ostoją samotności, która na poprawę humoru pudruje się koksem.

Elokwentni, błyskotliwi, wygadani

Na szczególne docenienie zasługują błyskotliwe dialogi, które śmieszą nie tylko znawców kultury amerykańskiej, ale także przeciętnie zorientowanych odbiorców. Nawiązania do sztuki, literatury i kina lat siedemdziesiątych kradną serca nawet najbardziej zatwardziałych miłośników nowoczesności. Oprócz dobrych tekstów, twórcy (David Wain, John About, Michael Colton) serwują barwne charaktery, które, mimo pozornego braku powiązań, dopełniają się,tworząc niesamowitą kakofonię osobowości. Ten zabieg podkreśla dopasowanie pracowników redakcji National Lampoon i sposób, w jaki ona działała.  Do tego warto dodać ciekawy zabieg narracyjny – całość opowiada alterego głównego bohatera w wieku, który osiągałby w czasie rozgrywania się filmowej akcji. W międzyczasie wśród postaci pojawia się również Douglas w wieku swojej śmierci. W efekcie otrzymujemy trzech Douglasów, a to powoduje wiele nietypowo zabawnych scen.

Karp na ekranie

Film zasługuje na uwagę ze strony nie tylko kulturowych świrów, ale przede wszystkim ludzi zakochanych w błyskotliwych anegdotach i biografiach pokroju Od zera do milionera. Przyzwoite zdjęcia, względnie dobrana muzyka i aktorzy od poczęcia wpisani do scenariusza dopełniają produkcyjne Feng Shui. Nie jest perłą, którą trzeba odkryć i święcić, ale zdecydowanie warto zobaczyć, żeby mieć w świadomości National Lampoon. Warto wspomnieć, że gdyby nie Josh Karp i jego książka A Futile and Stupid Gesture: How Doug Kenney and National Lampoon Changed Comedy Forever, film by nie powstał. Adaptacja zyskuje coraz większą popularność. Taki Pusty i głupi gest, a cieszy.

 


Autor: Joanna Kowalska
Zdjęcia: filmweb.pl

- POLECAMY -
Eleven Bike Fest