Lekkoatletyczny sezon nabiera rozpędu, a za nami kolejny mityng z cyklu Diamentowej Ligi. Do stolicy Włoch zawitała czołówka światowej lekkoatletyki, a co za tym idzie sześciu reprezentantów Polski, którzy powoli budują swoją formę.

Lekkoatletyczne mistrzostwa świata w Katarze odbędą się bardzo późno, bowiem dopiero na przełomie września i października. Dla wielu zawodników jest to dość uciążliwe, gdyż wymaga to kompletnej reorganizacji planu przygotowań. Nie oznacza to jednak, że w mityngach na początku sezonu, ktokolwiek zamierza się oszczędzać.

Do czołówki się nie puka, lecz wchodzi razem z drzwiami

Młody kulomiot Konrad Bukowiecki od początku sezonu znajduje się w bardzo dobrej formie, ale w Rzymie przeszedł samego siebie. 22-latek nie przejął się faktem rywalizowania z zawodnikami takimi jak Michał Haratyk czy Joe Kovacs i w pięknym stylu wygrał zawody z wynikiem 21,97 m. Co więcej, ustanowił przy tym nowy rekord mityngu oraz wskoczył na trzecie miejsce tabeli najlepszych wyników w tym roku na świecie. Jeśli mamy dopiero czerwiec, a Bukowiecki już rzuca pod 22 metr, to można w tym sezonie liczyć na naprawdę sporo.

https://platform.twitter.com/widgets.js

Bardziej doświadczony z naszych kulomiotów Michał Haratyk tym razem poradził sobie co najwyżej poprawnie, rzucając 21,26 m co dało mu piątą lokatę. Polak rzucał już w tym roku nawet 21,70 m, zatem stać go na wiele więcej.

Biegacze tym razem przeciętnie, ale… nie od razu Rzym zbudowali!

Polscy kibice mogli w stolicy Włoch liczyć na kolejne miejsca na podium polskich biegaczy. Największe szanse mieli na to Adam Kszczot i Marcin Lewandowski w biegu na 800 m. Tym razem jednak nasi mistrzowie spisali się poniżej oczekiwań, zajmując kolejno siódme i ósme miejsce. Należy jednak pamiętać, że obaj panowie dopiero rozpoczynają bieganie na stadionie w tym roku, więc trzeba po prostu dać im czas na złapanie formy. Zwyciężył Amerykanin Donovan Brazier, który z czasem 1.43,63 wyprzedził Nijela Amosa z Botswany i Kanadyjczyka Brandona McBride’a.

Dobrej formy wciąż szuka także Mistrzyni Europy Justyna Święty-Ersetić, która tym razem zajęła piąte miejsce w biegu na 400 m z czasem 52,04. Dyspozycja Polki w tym sezonie póki co nie powala na kolana, ale doświadczenie z ubiegłych lat pokazuje, że polskie biegaczki ogólnie „odpalają” dopiero na późniejszym (i ważniejszym) etapie. Triumfowała reprezentantka Bahrajnu Salwa Eid Naser, przed dwiema Jamajkami – Shericką Jackson i Stephanie McPhearson.

https://platform.twitter.com/widgets.js

Ostatnim z naszych reprezentantów w Rzymie był Patryk Dobek, który planował powalczyć z najlepszymi na dystansie 400 metrów przez płotki. Niestety ten bieg nie był udany dla 25-latka, gdyż zajął on dopiero ósme miejsce (50,38), ze sporą stratą do zwycięzcy, czyli Amerykanina Benjamina Rai’a (47,58).

Rywalizacje nabierają tempa

Jeśli chodzi o konkurencje, w których zabrakło naszych przedstawicieli, najciekawiej zapowiadał się pojedynek na dystansie 1500 m kobiet. Na starcie stanęły bowiem etiopska megagwiazda Genzebe Dibaba i bardzo groźna Brytyjka Lara Muir. Tym razem to Afrykanka okazała się lepsza i z czasem 3.56,28 minimalnie wyprzedziła europejską rywalkę.

https://platform.twitter.com/widgets.js

Do sporej sensacji doszło w konkursie skoku o tyczce pań. Liderka tegorocznych światowych list (z wynikiem 4,91) Amerykanka Jennifer Suhr zaliczyła fatalny występ, strącając poprzeczkę trzy razy już na wysokości 4,56. Rywalki nie omieszkały skorzystać z wpadki wielkiej faworytki i ostatecznie triumfatorką mityngu została Szwedka Angelica Bengtsson (4,76), która wyprzedziła sklasyfikowane ex aequo na drugim miejscu Amerykankę Sandi Morris oraz Wenezuelkę Robeilys Peinado (4,66).

https://platform.twitter.com/widgets.js

Spośród ciekawszych wydarzeń jakie miały miejsce w Rzymie, warto wspomnieć jeszcze o biegu sprinterskim panów na 110 m przez płotki. Wyścig ten niezwykle minimalnie, bo zaledwie o 0,03 sek. wygrał Rosjanin Siergiej Shubenkov, który finiszował tuż przed Brytyjczykiem Andrew Pozzim. Ten z kolei o zaledwie 0,01 sek. wyprzedził reprezentanta Południowej Afryki Antonio Alkanę. Również i tu zawiódł główny faworyt do zwycięstwa – Hiszpan Orlando Ortega, który niespodziewanie zajął ostatnie, czyli dziewiąte miejsce.

https://platform.twitter.com/widgets.js

Kibice lekkoatletyki nie będą zmuszeni długo czekać na kolejne emocje związane z Diamentową Ligą. Kolejny mityng bowiem już 13 czerwca w Oslo.

Autor: Bartosz Królikowski

Zdjęcie: Instagram