Drugie starcie ćwierćfinałowe Ślęzy Wrocław z Energą Toruń zakończyło się zwycięstwem Katarzynek 65:49. Pierwsza połowa spotkania była dosyć wyrównana, jednak drugą zdecydowanie przegrały wrocławianki. Energa wygrywając, doprowadziła do remisu w serii 1-1. Następne dwa spotkania odbędą się we Wrocławiu!

Początek pierwszej kwarty nie układał się po myśli żadnej z drużyn. Zespoły traciły piłkę lub nie potrafiły wykorzystać pozycji rzutowych. Pierwsze punkty, dopiero po dwóch minutach gry, trafiła Monika Grigalauskyte. Ślęza Wrocław szybko odpowiedziała rzutem z półdystansu Agnieszki Kaczmarczyk. Tempo gry było szybkie, a gra ze strony zawodniczek agresywna. Torunianki, za sprawą Moniki Grigalauskyte i Kelley Cain, dobrze spisywały się pod koszem, a Ślęza Wrocław miała problemy z wykończeniem własnych akcji. Dopiero dzięki trójce Sharnee Zoll-Norman, wrocławianki doprowadziły do remisu (15:15). I chociaż potem to Energa zdobyła pięć punktów z rzędu, jednak Sharnee Zoll-Norman najpierw trafiła zza łuku, potem z gry, a na koniec dorzuciła dwa osobiste i tak oto pierwsza kwarta skończyła się jednopunktowym prowadzeniem Ślęzy (22:21).

Drugie dziesięć minut również rozpoczęło się od niemocy obu zespołów. Akcje przenosiły się z kosza pod kosz, jednak niewiele z nich kończyło się punktami. W 3. minucie Agnieszka Skobel doprowadziła do remisu (25:25), a chwilę później kolejne trzy punkty dla Energi zdobyła Lauren Mansfield. Ślęza Wrocław miała natomiast problemy z wykańczaniem ataków i zdobywaniem punktów. Gra stała się chaotyczna i pełna błędów. Przez prawie 4 ostatnie minuty Energa nie trafiła żadnego kosza, a Ślęza zdołała wyrównać 32:32.

Pierwsza połowa zakończyła się remisem, więc druga była jakby grą od zera. Punkty dla Ślęzy dopiero w 3. minucie zdobyła Tijana Ajduković. Lauren Mansfield odpowiedziała celnym rzutem zza łuku i  po kilku akcjach Energa objęła siedmiopunktowe prowadzenie (41:34). Ślęza grała bardzo słabo, nie kończyła akcji, gubiła piłki, a przeciwniczki poprawiły swoją obronę i stopniowo powiększały przewagę (48:37). Sharnee Zoll-Norman zdobyła cztery punkty i po trzeciej kwarcie Ślęza przegrywała 48:41.

Na początku czwartek kwarty celny rzut oddała Agnieszka Kaczmarczyk, zmniejszając przewagę Energii tylko do pięciu punktów (48:43). Ślęza miała jeszcze szansę powalczyć, jednak trafiona przez Katarzynę Maliszewską trójka jakby podcięła skrzydła zawodniczkom Arkadiusza Rusina. Natomiast na zespół Energii podziałała motywująco, bo zdobyły jeszcze kilka puntów i wygrały spotkanie 65:49. Tym samym w serii meczów zdołały wyrównać rezultat 1-1.

Ślęza Wrocław zagrała słabsze spotkanie niż poprzedniego dnia. O ile obronna była tylko trochę gorsza, o tyle atak stał na dużo niższym poziomie. Skuteczność rzutów z gry wynosiła zaledwie 27%. Ponadto najlepsza we wtorkowym spotkaniu Elina Dikeoulakou nie zdobyła w tym meczu ani jednego punktu. Słabe spotkanie rozegrała także Kourtney Treffers, trafiając tylko jednego osobistego.
Kolejne dwa mecze odbędą się w hali AWF-u. Sobotni mecz rozpoczyna się o godzinie 19:00, a niedzielni o 16:00.

W pozostałych meczach ćwierćfinałowych tym razem obeszło się bez większych niespodzianek. Artego Bydgoszcz pokonało Basket 90 Gdynia 91:86 (1-1), Wisła CanPack Kraków wygrała z InvestInTheWest AZS AJP Gorzów Wlkp. 90:66 (2-0), a CCC Polkowice odniosło zwycięstwo nad Pszczółką Polski Cukier AZS-em UMSC Lublin 72:59 (2-0).


Energa Toruń – Ślęza Wrocław 65:49 (21:22, 11:10, 16:9, 17:8)

Energa: Monka Grigalauskyte 15, Kelley Cain 14, Lauren Mansfield 10, Katarzyna Maliszewska 8, Alexis Hornbuckle 8, Agnieszka Skobel 7, Melissa Diawakana 3, Miriam Uro-Nilie, Emilia Tłumak.

Ślęza: Sharnee Zoll-Norman 21, Agnieszka Kaczmarczyk 13, Tijana Ajduković 6, Karina Szybała 6, Agnieszka Majewska 2, Kourtney Treffers 1, Zuzanna Sklepowicz, Klaudia Sosnowska, Janis Ndiba, Elina Dikeoulakou.


Tekst: Oliwia Stasiak
Zdjęcie: Paweł Kucharski / Ślęza Wrocław