Po ośmiu latach nieobecności w stawce kierowców Formuły 1, wszystko wskazuje na to, że Robert Kubica znowu zasiądzie za kierownicą bolidu. Polak podpisał dwuletni kontrakt z ekipą Williamsa, potwierdzenie tej wiadomości wydaje się być formalnością.

Przyszłość Kubicy była jedną z największych zagadek końcówki sezonu. Polak podkreślał, że jego celem jest zajęcie fotela wyścigowego na rok 2019. Z biegiem czasu, opcji stawało się coraz mniej. Zostało jedynie miejsce w Williamsie oraz pozycja kierowcy symulatora Ferrari, którą Kubica odrzucił.

Głównymi rywalami Kubicy w walce o kontrakt z Williamsem byli Siergiej Sirotkin i Esteban Ocon. Brytyjska ekipa od swojego potencjalnego zawodnika wymagała wkładu finansowego rzędu 15 milionów euro. Rosjanin był w stanie zgromadzić odpowiedni budżet, jednak według danych zespołu jest wyraźnie wolniejszy od Polaka. Ocon, którego uważa się za utalentowanego kierowcę, nie miał wystarczającego wsparcia finansowego. Kubica, mimo swojego niewątpliwego talentu, również nie posiadał odpowiedniej kwoty, ale z pomocą przyszedł PKN Orlen. Spółka ma przeznaczyć 100 milionów złotych na wsparcie dla kierowcy.

Kariera Polaka w Formule 1 została zatrzymana w 2011 roku, kiedy uległ poważnemu wypadkowi w rajdzie Ronde di Andora. Po wielu operacjach prawej ręki oraz nogi i miesiącach rehabilitacji Kubica zaczął startować w rajdach WRC pod koniec 2013 roku. Droga powrotu do ścigania się w Formule 1 rozpoczęła się w czerwcu 2017 roku, kiedy wziął udział w testach dla Renault. Miał prawie pewne miejsce w zespole Williamsa na sezon 2018, jednak w ostatniej chwili stracił je na rzecz Sirotkina i cały rok spędził jako kierowca testowy.

Obecnie wydaje się pewne, że Robert Kubica stanie na starcie w przyszłym sezonie. Jak podaje Przegląd Sportowy oraz dziennikarz włoskiego motorsport.com – Roberto Chinchero, oficjalne ogłoszenie nastąpi w ten weekend podczas Grand Prix Abu Zabi.


Autor: Grzegorz Krawczyk
Zdjęcie: Instagram