Robert Lewandowski ma już na koncie 201 bramek w Bundeslidze. Granicę dwustu trafień przekroczył w najbardziej prestiżowym spotkaniu w Niemczech – Der Klassiker z Borussią Dortmund.

284 spotkania w Bundeslidze potrzebował Robert Lewandowski, aby zdobyć w niej 201 goli. Ostatnie dwie zdobył w spotkaniu, które prawdopodobnie może dać Bayernowi Monachium siódme mistrzostwo Niemiec z rzędu, a 29 w historii. Bawarczycy mierzyli się bowiem z Borussią Dortmund, z którą wygrali 5:0, dzięki czemu awansowali na 1. miejsce w Bundeslidze właśnie kosztem BVB.

Na 201 goli złożyły się 74 trafienia w barwach Borussi Dortmund oraz 127 w barwach Bayernu Monachium. Dzięki temu Lewandowski umocnił się na pozycji lidera klasyfikacji strzelców w historii Bundesligi jeśli chodzi o piłkarzy spoza Niemiec. Goniący go Claudio Pizarro z Werderu Bremen traci do Polaka sześć trafień. Warto zaznaczyć, że Peruwiańczyk ma już aż 40 lat.

Dogonić legendy

Przed Lewandowskim w ogólnej klasyfikacji strzelców w historii Bundesligi stoją jeszcze cztery wielce zasłużone postacie dla niemieckiej piłki. Są to: Manfred Burgsmueller z 213 trafieniami, większość – 135 w barwach Borussi Dortmund, Jupp Heynckes z 220 bramkami – legenda Borussi Moenchengladbach, a także były trener Lewandowskiego w Bayernie, Klaus Fischer – 268 goli, w tym 182 dla Schalke 04 Gelsenkirchen oraz wielki Gerd Mueller, który dla Bayernu Monachium zdobył 365 bramek w Bundeslidze.

O ile Mueller jest poza zasięgiem Polaka, tak Burgsmuellera Lewandowski jest w stanie dogonić jeszcze w tym sezonie. Do zakończenia rozgrywek pozostało sześć spotkań, a jak wiadomo najlepszy napastnik reprezentacji Polski potrafi wpisać się na listę strzelców nawet pięciokrotnie w jednym meczu. Jeśli pozostałby w Bayernie jeszcze przez około 3 sezony i jednocześnie zachował aktualną formę, to może wskoczyć nawet na miejsce Fischera.


Autor: Łukasz Leski
Zdjęcia: instagram.com, transfermarkt.pl