Oficjalna premiera Zabójcy czasu w reżyserii Maćko Prusaka już za nami. 1 grudnia, na Dużej Scenie Teatru AST we Wrocławiu. Sztuka to spektakl dyplomowy studentów IV roku Wydziału Lalkarskiego na podstawie zbioru opowiadań Stefana Grabińskiego.

Reżyser Maćko Prusak i dramaturg Marta Giergielewicz z trochę niejasnych i tajemniczych opowiadań Grabińskiego wyczarowali na scenie magiczne, momentami zabawne widowisko. Ale bez trzynastu młodych aktorów, dla których owy spektakl jest obroną dyplomu, nie byłoby to możliwe. Występują: Katarzyna Faszczewska, Marta Franciszkiewicz, Kaja Janiszewska, Zuzanna Kotara, Martyna Matoliniec, Matylda Matuszak, Joanna Sobocińska, Samanta Zwolennik, Mateusz Bernacik, Maciej Kaczor, Michał Kurek, Michał Kucharski i Łukasz Zubrzycki.

Twórczość Stefana Grabińskiego to z pewnością materiał niełatwy, szczególnie do wystawienia na scenie. Sam autor, przez niektórych krytyków przyrównywany do polskiego Edgara Allana Poe lub Lovecrafta, tworzył coś fantastycznego i realistycznego jednocześnie. Zawarte w jego opowiadaniach elementy grozy i horroru przybrane niepowtarzalnym stylem literackim, wierne były rzeczywistości sprzed stu lat. Początkowo stanowiło to dla aktorów wyzwanie, gdyż nie jest to język używany współcześnie. Nadało to jednak charakteru całemu spektaklowi i pokazało ich wszechstronność.

– Sięgnęliśmy po język, który nie jest prosty, bo już mało kto, a zwłaszcza młodzież, używa zdań wielokrotnie złożonych i nader wyrafinowanych sformułowań. Sama nauka tego, by ten tekst brzmiał naturalnie w ustach młodego aktora, była wyzwaniem. Teraz, kiedy cały przepływ informacji jest bardzo skrótowy, na taką prozę z rozmachem nie ma już prawie miejsca. Z drugiej strony aktorzy musieli tekstu się nie tylko nauczyć, ale także tchnąć w niego życie. – opowiada dramaturg Marta Giergielewicz.

Pociągi i gondole 

Interpretacja wiekowych tekstów przez młodych ludzi okazała się sukcesem. W pewnych momentach było to wręcz komiczne, ale charakterystyczne dla rozgrywającej się na scenie akcji. Dodające całości, a nie jej ujmujące. Zabójca czasu jako zlepek kilku opowiadań Stefana Grabińskiego przeniósł widza w różne przestrzenie, ukazując wielowymiarowość czasu. Jego przemijanie i marnowanie, co świetnie sprawdza się również w opisie naszej codzienności. Zabójca czasu był również metaforą naszego istnienia. Język trudny, ale zagadnienia jak najbardziej aktualne. Mimo, że wydaje się, że twórczość Grabińskiego sięga tematów nadprzyrodzonych, z drugiej strony grobu, to świat realny jest tego nieodłącznym elementem. Wrażenie robiła również niesamowita dbałość o szczegóły, a także poszukiwanie różnych dróg, by trafić do odbiorcy i zbudować napięcie. Czy w gondoli, czy na stacji kolejowej, pastwiąc się nad naturą kobiecą lub szukając odpowiedzi o Kazimierzu Łańcucie. Fascynujące było obserwowanie zmagań z własnymi lękami, które z dzieł Grabińskiego wręcz epatowały, a z którymi tak dobrze poradzili sobie studenci AST. Nadali temu jednak współczesnego wydźwięku i świeżości.

Maszyna do życia 
 

Zabójca czasu to zderzenie świata sprzed wieku z tym, w którym żyjemy obecnie. A także próba zastanowienia się, co stanie się w przyszłości i co jeszcze przed nami. Jak poradzić sobie z tym cywilizacyjnym przyspieszeniem. I tutaj idealnym rozwiązaniem okazały się użyte w spektaklu lalki teatralne. W połączeniu z muzyką przeniosły nas w inny wymiar. Skłoniły do przemyśleń czy my sami, jako społeczeństwo tak postępowe, siebie nie krzywdzimy. Zatracamy w sobie emocjonalność i ludzkie instynkty, zmieniając się w roboty, które konstruujemy przy użyciu obecnej technologii. Lalki te są więc metaforą człowieka jako egzystującej maszyny, ale także pewnego zagubienia między światami, w które się wplątaliśmy. Nie tylko na zewnątrz, ale również w pułapce własnego umysłu. 


 Przełożenie opowiadań Grabińskiego na teatralne deski było próbą, z którą zarówno reżyser Maćko Prusak, jak i Marta Giergielewicz poradzili sobie śpiewająco. Niekonieczna była znajomość przedstawionych tekstów, by widz choć po części zrozumiał, co tak naprawdę za sobą niosą. Młodzi aktorzy po pierwszych obawach, sprostali trudnemu językowo i interpretacyjnie zadaniu w towarzystwie prostej, acz efektownej scenografii i dobrze dobranej muzyce. Uświadamiało to, że żyjemy między światami – tym, którego nie widzimy i w tym, w którym jesteśmy tak silnie zakorzenieni. Pora więc się obudzić i przestać zabijać czas, póki jeszcze nie jest za późno. 


Autor: Karolina Szachniewicz
Zdjęcia: Dariusz Kozłowski, Julia Frąckiewicz, Ola Sopuch