Na ulicach dużych miast znajdują się dziesiątki, żeby nie powiedzieć setki bezdomnych zwierząt. Zwykle mijamy je bez zastanowienia. Ewentualnie powiadamiamy Straż Miejską, czy przewozimy je do najbliższego schroniska. Dzisiaj jednak jest Dzień Bezdomnych Zwierząt i warto by było zastanowić się nad tym, w jaki sposób radzić sobie z problemem naszych czworonożnych, bezpańskich przyjaciół.

Dzień Bezdomnych Zwierząt przypada na 4 kwietnia. To znaczy na dzisiaj. O tym, że w Polsce istnieje problem z porzuconymi czworonogami wiemy wszyscy. Różne miasta radzą sobie z tym lepiej lub gorzej, ale wszystkie działają w podobny sposób – poprzez schroniska. Są jednak państwa, które robią to zupełnie inaczej… z czego niektóre przynoszą zwierzętom prawdziwe szczęście, a inne są zwyczajnie okrutne.

Niehumanitarne rozwiązanie z Ukrainy

W 2010 roku, w czasie kiedy Ukraina zaczęła przygotowywać się do zawodów z serii Euro, Kijów borykał się z problemem bezdomnych zwierząt. Zanim na dobre zajęto się problemem, po ulicach tego miasta biegało około 50 tys. bezpańskich psów. Dlatego, chcąc przygotować miasta na napływ turystów – Ukraina postanowiła pozbyć się problemu, zabijając bezpańskie zwierzęta. O ile jednak Kijów zaprzeczał, jakoby w mieście psy były trute i odstrzeliwane, o tyle w Lisiczańsku władze postawiły na radykalne rozwiązanie. Paliły psy w ruchomych krematoriach. Zwierzęta do wielkiego pojemnika wrzucane były żywcem i kiedy razem ważyły ponad 40 kilo – palone były w piecach, mających około 900 stopni C. Często żywcem.

Grecja – pies własnością publiczną

Od czasu kryzysu, na greckie ulice trafiło około miliona bezpańskich psów. Wszystko to dlatego, że ludzi po prostu nie stać na własnego czworonoga. Czy to jednak oznacza, że zwierzakom żyje się tam znacznie gorzej niż u nas? Otóż wręcz przeciwnie. Wyłapuje się je, chipuje, sterylizuje, szczepi i… wypuszcza się je na wolność. Psiaki w Grecji traktowane są bowiem, jak własność zbiorowa. Mieszkańcy tego kraju karmią je, a co więcej, często udostępniają im różne miejsca do spania. Na wyspie Lesbos znajduje się nawet kawiarnia, która po „zamknięciu” pozwala w środku spać bezdomnym zwierzakom, oferując im spokojne, ale przede wszystkim bezpieczne noce.

Jak koty to… Stambuł

Stambuł to miasto, które na spokojnie możemy nazwać Miastem Kocim. Te miałczące czworonogi znalazły tam swój raj – i znajdują się tam dosłownie wszędzie. Spacerują po ulicach, czy wygrzewają się w słońcu ludzie je karmią i poją. Mają nawet swój dom w meczecie wybudowanego przez Imama Mustafa Efe. Jak to się stało, że mają tam aż tak dobrze? Wszystko dzięki jednemu z mitów, który mówi, że kot uratował Mahometa przed jadowitym wężem. Stąd Mahomet ukochał sobie te małe puchate kulki tak bardzo, że kiedy jeden z nich usiadł na jego szalu – wolał obciąć materiał, niż przepędzić zwierzaka. Z tego powodu stare, muzułmańskie przysłowie mówi.: „Jeśli zabiłeś kota, musisz wybudować meczet, żeby Allah Ci wybaczył”, a kogo w dzisiejszych czasach stać na meczet?


Autorka: Marta Ziółkowska
Źródło zdjęć: Instagram