W Energa Basket Lidze Kobiet rozpoczyna się runda rewanżowa. Ślęza Wrocław w 14. kolejce podejmie Enea AZS Poznań, z którym wygrała na inaugurację sezonu 90:51. Czy wrocławianki zdołają powtórzyć ten rezultat?

Końcówka pierwszej rundy w wykonaniu zawodniczek Arkadiusza Rusina nie należała do najlepszych. Pomijając wygraną z aktualnymi mistrzyniami Polski – CCC Polkowice, wrocławianki przegrały trzy ostatnie spotkania, przez co zajmują dopiero 6. miejsce w ligowej tabeli.

– Dopóki obrona nie zacznie funkcjonować tak, jakbym chciał to trudno opowiadać o tym, jak powinniśmy grać. To wszystko jest teoretycznie proste i w pierwszym meczu pokazaliśmy to, zatrzymując Poznań na 50 punktach. Do łatwego zwycięstwa trzeba to powtórzyć, a taki wyczyn nie jest prosty przeciwko jakiemukolwiek zespołowi, jeżeli popełnia się dużo błędów indywidualnych – mówi Arkadiusz Rusin, trener Ślęzy.

Największą zmorą wrocławianek jest właśnie defensywa. Koszykarki Ślęzy często faulują, popełniają też sporo strat. W ostatnim meczu licznik zatrzymał się na 17 – z takim wynikiem trudno o zwycięstwo. Jeśli brązowe medalistki EBLK poprawią grę w obronie, mają szansę powtórzyć sukces z inauguracji sezonu, kiedy to wysoko pokonały Enea AZS Poznań – 91:50. W pierwszym meczu, dzięki dobrej dyspozycji swoich zawodniczek, trener Rusin mógł pozwolić sobie na wprowadzenie wszystkich swoich koszykarek. Na parkiecie znalazła się nawet Barbara Łachacz – do tej pory był to jedyny występ młodej rozgrywającej.

– Pierwsza runda nie ma znaczenia. Musimy podejść do niedzielnego meczu z tym samym nastawieniem co zawsze i skupić się na rzeczach, które musimy robić dobrze. Zwłaszcza po ostatnim spotkaniu musimy ograniczyć straty i poprawić defensywę, zwłaszcza w grze 1 na 1. Trzeba zagrać najlepszy mecz, na jaki nas stać i z tygodnia na tydzień się poprawiać. Wszystkie drużyny w lidze są zdolne do sprawienia niespodzianki, więc musimy być skoncentrowane i zagrać na sto procent – mówi Cierra Burdick, zawodniczka Ślęzy.

Po ostatnim spotkaniu z Energą Toruń, we wrocławskiej drużynie doszło do zmian kadrowych. Z zespołu odeszła Monika Naczk, która sezon dokończy w barwach beniaminka Energa Basket Ligi Kobiet – Sunreef Yachts Politechniki Gdańskiej. W jej miejsce klub zakontraktował Elinę Dikeoulakou, która w poprzednim sezonie zdobyła ze Ślęzą brązowy medal. Łotyszka miała przerwę w grze, dlatego nie wiadomo, w jakim wymiarze czasowym kibice zobaczą ją na parkiecie.

Niezwykle cieszę się, że mogę być z powrotem we Wrocławiu. Wyjeżdżałam stąd z wieloma wspaniałymi wspomnieniami, a przede wszystkim z brązowym medalem. W zespole panowała dobra atmosfera, więc chciałam tutaj wrócić. Nie trzeba było mnie długo przekonywać do powrotu, czułam się tutaj jak w domu i mam nadzieję, że uda nam się zapisać kolejną piękną kartę w historii klubu – mówi Elina Dikeoulakou.

AZS to idealny przeciwnik do skorygowania wszystkich błędów przez gospodynie. W pierwszym meczu obu drużyn to właśnie obrona wrocławianek przesądziła o ich zwycięstwie. W niedzielnym starciu będą miały szansę na poprawę tego elementu gry i zdobycie dwóch punktów. Poznanianki również potrzebują wygranej, która zapewni im przełamanie długiej serii porażek. Koszykarki Marka Lebiedzińskiego nie wygrały od siedmiu meczów, co więcej w tym sezonie zdołały wygrać tylko raz. W swoich szeregach mają jednak groźne zawodniczki – m.in. Amerykankę Khaalia Hillsman, która znajduje się w czołówce najlepiej punktujących zawodniczek, a co mecz notuje double-double. Jeśli obrona Ślęzy zagra na najwyższym poziomie, punkty powinny zostać we Wrocławiu.

Gepostet von Ślęza Wrocław am Montag, 7. Januar 2019

 


Autor: Oliwia Stasiak
Zdjęcie: Ślęza Wrocław