Kolejna z nowszych propozycji Netflixa. Ale czy Rzymskie dziewczyny rozgrzały serca widzów niczym włoskie słońce? No właśnie nie do końca…

Od razu uprzedzę – to nie jest zły serial. A z pewnością złe nie są w nim zdjęcia ani soundtrack. Skąd więc niechęć do netflixowskich Rzymskich dziewczyn (org. Baby) i to jeszcze przed ich premierą?

Bańka mydlana

Jeśli masz 16 lat i mieszkasz w pięknej dzielnicy Rzymu, masz szczęście. Żyjemy w najlepszym z możliwych światów. Te słowa rozpoczynają pierwszy sezon 8-odcinkowego serialu, jednocześnie nakreślając jego fabułę. Ale tam, gdzie nad jednymi świeci słońce, nad innymi pada deszcz, na co mogą narzekać biedniejsi mieszkańcy włoskiej stolicy. Reżyserzy serialu – Andrea de Sica i Anna Negri wraz z grupą scenarzystów doprowadzili do spotkania tych dwóch światów, oczywiście w licealnych murach. A tam zwyczajne, nastoletnie życie jest jedynie przykrywką dla znacznie poważniejszych problemów. I tajemnic. Wśród wielu młodych bohaterów najbardziej wyróżniają się sylwetki Chiary (Benedetta Porcaroli) i Ludovici (Alice Pagani). Stereotypowo kontrastujące ze sobą sylwetki, których przyjaźń opiera się na przeciwieństwach.

A kiedy dochodzi do zderzenia współczesnego plebsu i wyższych sfer, pojawiają się również sekrety. Od wałkowanego w tego typu produkcjach tematu homoseksualizmu i handlu narkotykami po monogamię, zdrady i kradzieże. Owszem, to oburzające zagadnienia, ale wielokrotnie wcześniej pojawiające się na ekranie. Skąd więc sprzeciw wobec platformy Netflix?

Zysk nad ofiary?

Problem pojawia się, gdy główne bohaterki, walcząc o niezależność i wyjście z ram społecznych, zaczynają spotykać się z mężczyznami za pieniądze. Na początku oferują, zamiast seksu, tylko wspólne spędzanie czasu, co zmienia się wraz z rozwojem fabuły. Jednym z organów sprzeciwiających się włoskiej produkcji jest National Center on Sexual Exploitation sugerując, że przedstawia ona nieodpowiednie treści. Rzymskie dziewczyny zachęcają do braku szacunku do siebie i swojego ciała w zamian za korzyści materialne, a także zadowolenia z takiego stanu rzeczy. Dla wielu innych organizacji, zajmujących się także kontaktami społecznymi i medycyną, niedopuszczalny jest fakt, że to właśnie platforma Netflix propaguje problemy tego typu. Platforma, która ignorancję w sprawę wykorzystywania seksualnego łączy z silnym poparciem dla ruchu #MeToo.

Poza przedstawionymi wyżej kontrowersjami, które mimo wszystko nie raziły tak bardzo, bo przecież to tylko fikcja, włoskie Baby oferowały kilka ciekawie skonstruowanych sylwetek, na przykład Ludo czy Damiano (Riccardo Mandolini). Potencjał planowanej historii nie został stuprocentowo wykorzystany, a jednak jest w tym serialu coś, co każe włączyć kolejny odcinek. W połączeniu z widokami i naprawdę świetnym soundtrackiem, można liczyć na kolejny sezon. Porównywalny z Elitą – innym włoskim serialem o nastolatkach na Netflixie,. Nikt jednak nie spodziewał się, że aż tak głośna będzie jego interpretacja. Rzymskie dziewczyny są bajką. Brutalną, może trochę niemoralną, ale wciąż bajką.


Autor: Karolina Szachniewicz
Zdjęcia: YouTobe