Kiedy jesteś liderem rynku smartfonów i rozdajesz karty, nie musisz ryzykować. Zapowiedziane na Mobile World Congress w Barcelonie Samsung Galaxy S9 i S9+ są wynikiem ewolucji topowej marki. I choć oba modele są topowe, w tym roku bardziej niż kiedykolwiek zyskają właściciele większej wersji.

Samsung nie miał czym zaskoczyć podczas zapowiedzi. Wszystkie rendery i cechy charakterystyczne telefonów wyciekły na długo przed premierą, co jest dość częste na tym rynku. Ponownie więc skupiono się na nowych funkcjonalnościach, jakie wkroczą na pokład kolejnej, dziewiątej już, generacji serii.

Szklana kanapka

Z obydwu stron telefonu znajduje się szkło Gorilla Glass piątej generacji. Boczne krawędzie są natomiast wykonane z aluminium serii 7000, co ma zagwarantować ich trwałość. Sam telefon posiada standard odporności na wodę i pył IP68. Przód to w znacznej mierze ekran Infinity Display, z tyłu, poza logiem, znajduje się aparat bądź aparaty oraz czytnik linii papilarnych. Zmian w wyglądzie jest niewiele i wszystkie są kosmetyczne.

Co nieco zmniejszono ramki okalające ekran. Nieco inny jest też ich kolor, stworzony tak, by nie było wielkiej różnicy między odcieniem ramek, a wygaszonym ekranem. Najważniejsze zmiany wiążą się z przesunięciem czytnika linii papilarnych pod matrycę aparatu, a nie obok niej, jak było to w przypadku S8. Pojawiły się także nowe kolory. Poza klasyczną czernią oraz znanym z serii Note niebieskim, powrócił szaro-srebrny odcień. Największą sensację wzbudza jednak połyskujący liliowy fiolet, który jest nowością w serii.

Nowy to kolor to mocno połyskliwy liliowy fiolet. Odważna propozycja dla fanów jaskrawych telefonów.

Oko szeroko otwarte

Nowa matryca ma oferować przesłonę o jasności f/1,5. To absolutny rekord w dziedzinie smartfonowych aparatów. Producent zapewnia, że dotrze do niego o 28% więcej światła niż w modelach S8 (z przesłoną f/1,7). W pogoni za jak najjaśniejszą przesłoną Samsung nie zapomniał o tym, że na w słoneczne dni tyle światła mogłoby przepalać zdjęcia. Z tego powodu Samsung ma adaptacyjną matrycę, która przymyka się do wartości f/2,4.

via GIPHY

Obydwie wersje telefonów zostały wyposażone w 12 megapikselową matrycę Super Speed Dual Pixel, które posiadają własną pamięć DRAM. Jej wykorzystanie nie ogranicza się do superszybkiej serii czterech zdjęć, ale i do nagrywania wideo w 960 klatkach na sekundę przy rozdzielczości 720p (32 razy wolniej niż ma to miejsce zazwyczaj). Samsung podpatrzył tę funkcję w konkurencyjnym Sony Xperia XZ Premium, ale dołożył do niej inteligentny system rozpoznawania ruchu, dzięki któremu telefon sam zarejestruje slow motion w odpowiednim momencie. Rejestrowane jest tylko 0,2 sekundy materiału, które potem telefon rozciąga do 6,3 sekundy wplecionej w materiał o normalnej prędkości rejestrowania. Nagrane w ten sposób filmy będzie można łatwo przekonwertować w GIFa.

Super Speed Dual Pixel to jeszcze lepsza jakość zdjęć nocnych

Model S9+ otrzyma także dodatkową matrycę 12mpx do zdjęć o szerokim kącie i z bezstratnym, podwójnym zoomem. Dzięki zastosowaniu kodeku H.265 nowe modele mają nagrywać materiały w 4K przy 60 klatkach na sekundę, a te mają ważyć o 40% procent mniej od dotychczasowych filmów. Przednia kamera to 8 megapikselowy moduł z przesłoną f/1,7 i autofokusem. Wzorem wszystkich topowych producentów, będzie on pozwalał na robienie zdjęć z rozmytym tłem.

Nowe-stare funkcjonalności

Samsung ewidentnie zapatrzył się na popularność konkurencyjnych Animoji. W przeciwieństwie do Apple nie stworzył jednak animowanych emoji, a animowane awatary, nieco przypominające Bitmoji. Po zrobieniu zdjęcia telefon analizuje 100 różnych punktów twarzy, a następnie generuje ją na animowanej postaci. Tę możemy ubrać i uczesać według uznania. Emoji AR ma tę przewagę nad rozwiązaniem Apple, że stworzone w ten sposób animacje można przesyłać sobie w formie GIFów. Ponadto można też nagrać film, na którym ruchy twarzy zostaną odtworzone przez awatara.

Tłumaczenie „na żywo” nie będzie dostępne w Polsce.

Część z nowych funkcji, jak tłumaczenie napisów w czasie rzeczywistym jest powiązana z asystentem Bixby i nie będzie dostępna w naszym kraju. S9 pozwoli także na przymierzenie wirtualnego make-upu oraz będzie potrafił oszacować liczbę kalorii, jaka znajduje się w danym posiłku, jednak z tej funkcji skorzystać będą mogli tylko Koreańczycy i Amerykanie.

Dla fanów zabezpieczeń pojawi się skaner twarzy. Nie będzie on jednak tak zaawansowany, jak ma to miejsce w przypadku FaceID znanego z Iphone’a X. Dlatego też z pomocą przyjdzie mu skaner tęczówki, dzięki czemu przy jednoczesnym skanowaniu oka i twarzy zwiększy się bezpieczeństwo. Samsung pozwoli w ten sposób nie tylko odblokować telefon, ale i autoryzować płatność.

Touchpad zamiast komputera

Nowa odsłona serii Galaxy to także nowa odsłona przystawki DEX, zamieniającej telefon w jednostkę centralną, do której można podpiąć monitor i klawiaturę. W tym roku rozwiązanie otrzymało znaczące modyfikacje. Najważniejszą jest zmiana położenia telefonu w stacji dokującej. Dzięki poziomemu ułożeniu (w poprzedniej wersji telefon był ustawiony pod skosem) z modelu S9 i S9+ można korzystać jak z gładzika w laptopie do obsługi pulpitu. Po podpięciu uzyskujemy dwa wejścia USB typu A (standardowe, pełnowymiarowe gniazdo), a stację możemy podpiąć do dowolnego ekranu obsługującego wejścia HDMI. Za to do gniazda minijack bez problemu podepniemy system audio.

Nowa stacja DEX pozwala na zaoszczędzenie na myszce. Być może za rok DEX będzie klawiaturą?

Nie tylko cena jest inna

Obydwa modele – S9 i S9+ będą posiadały najwydajniejszą jednostkę Samsunga – ośmiordzeniowy Exynos 9810. Cztery, wydajne rdzenie Samsung M3 (nowa, autorska jednostka) będą taktowane na poziomie 2,9 GHz, a energooszczędne Cortex A55 – 1,9 GHz. Zarówno mniejszy, jak i większy model będą wyposażone w AMOLEDowe ekrany Infinity Display o rozmiarach 5,8 i 6,2 cala, aspekcie 18,5:9 i rozdzielczości 2960×1440 pikseli. Smartfony będą mieć 64GB pamięci wewnętrznej, rozszerzalnej o karty pamięci do 400GB. Na starcie pojawi się Android 8.0 Oreo z najnowszymi łatkami bezpieczeństwa.

Największą różnicę między modelami widać z tyłu – tylko S9+ otrzymał podwójny aparat.

Różnic między mniejszym, a większym modelem jest kilka. Zwolennicy mniejszego modelu będą musieli pogodzić się z mniejszą baterią – 3000 miliamperogodzin w porównaniu do 3500 mAh w S9+. Największą i być może najbardziej odczuwalną zmianą będzie jednak mniejsza ilość RAMu. Samsung nie był mistrzem optymalizacji, dlatego 6GB w większej wersji cieszy. Niepokoi natomiast tylko 4GB zastosowane w mniejszym modelu. Części użytkowników zabraknie także drugiego aparatu i korzyści wynikających z jego zastosowania.

Nowe flagowce Samsunga nie przekroczą magicznej bariery 4000 złotych. Za mniejszy model przyjdzie zapłacić 3599 złotych, natomiast za S9+ – 3999 złotych. Mniejsza niż przed rokiem różnica cen (3499 a 3999 zł) sugeruje, że Samsungowi zależy na tym, by ludzie sięgali po większy model. Przedsprzedaż właśnie się rozpoczęła, a oficjalna premiera w sklepach odbędzie się już 16 marca.

 


Autor: Michał Mielnik
Zdjęcia: materiały prasowe Samsunga