Album „I żyli krótko i szczęśliwie” jest wyjątkowy z kilku powodów. Przede wszystkim to solidna porcja polskiego, czołowego rapu – spójny materiał, który jest w stanie wybronić się na tle premier z ubiegłego roku. Jednak ostatnia płyta Sariusa to też świadectwo niewyobrażalnego progresu. Częstochowski raper, który zaczynał swoją przygodę na oldschoolowych bitach, pokazał że bez problemu potrafi odnaleźć się w nowych brzmieniach.

Za produkcję oraz mastering materiału odpowiedzialny jest duet Voskowy, który już wcześniej współpracował z Sariusem. Raper wraz z W.E.N.Ą nagrał kawałek na ich album producencki, co później zaowocowało wydaniem EPki „Złe Towarzystwo”. Już wtedy nietrudno było zauważyć, że częstochowski twórca dobrze czuje się na świeżych pętlach. Lecz mimo wszystkich syntezatorów i nowatorskich rozwiązań „I żyli krótko i szczęśliwie” nie zapomina o korzeniach gatunku. Znakomitym przykładem jest „Tynk”, zbudowany w całości na samplu z Terry’ego Calliera i okraszony cutem Magika z kultowych „Nowin”. Każdy z 14 utworów jest utrzymany w spójnej aranżacji. Duża liczba hi-hat’ów oraz elektroniki tworzy niepowtarzalny klimat.  Producenckie perełki w połączeniu z nietuzinkowym wokalem gracza Asfalt Records tworzą harmonijną całość. Ale gdyby komuś było dalej mało, gościnnie wystąpiło tu kilku raperów z polskiej czołówki. Jest VNM i Bisz w „Lodu Pan”, wspomniany wcześniej W.E.N.A w zamykającym „Wyjściu” oraz Sitek i jego refren w „Księżyc i Wilk”.

Styl Sariusa nie odbiega od poprzednich produkcji. Oryginalne flow i barwa głosu, zbudowane na bezkompromisowym zacięciu, sprawiają, że nazywa się go młodym gniewnym. Zdaniem niektórych jego charakterystyczna agresja jest już wypróbowana i powinna ustąpić miejsca czemuś nowemu. Jednak dla fanów to prawdziwy znak rozpoznawczy, coś co stanowi wyróżnik na polskiej scenie. Warsztatowo nie można odmówić Sariusowi niczego. Jego wysoki poziom robi jeszcze większe wrażenie, gdy przed oczami mamy częstochowskie „Osiedle Tysiąclecia”, gdzie się wychował- spuścizna tamtej kultury odcisnęła piętno na jego początkowej twórczości. Long play jest majstersztykiem pod względem lirycznym, prawdziwy kamień milowy w dyskografii rapera. Teksty łączą błyskotliwą braggę oraz zabawy słowem z głębszymi przemyśleniami i trafnymi obserwacjami życia codziennego. Już w otwierającym „Baskirze” Sarius snuje refleksję o kondycji współczesnego rapu. Nie brakuje tu również bolesnych wspomnień, stąd swego rodzaju ballady, pokroju „Księżyc i Wilk”, czy „Danse Macabre”. Jeszcze mocniej niż poprzednio zaznaczają się nie tylko osobiste doświadczenia, ale również kryzys twórczy. Najlepiej obrazuje to kawałek „Tynk”, gdzie raper daje do zrozumienia, że na poważnie rozważa porzucenie rapgry. Jednak wypuszczone ostatnio tracki, zapowiadające nowy album, zdają się zaprzeczać tamtej deklaracji. I bardzo dobrze, bo polska scena nie byłaby tym samym bez Sariusa.

 

Informacje:

  • Produkcja: Voskowy
  • Realizacja wokali: Voskowy
  • Mix wokali: Jakub Szczęsny (HVZX)
  • Mix instrumentali: Voskowy
  • Master: Jakub Szczęsny (HVZX)/ Voskowy
  • Nagrano w Dobre Ucho Studio, Wrocław
  • Okładka: Szejku
  • Wytwórnia: Asfalt Records

 


Autor: Mateusz Kowalski