Mało kto zdaje sobie sprawę, że 23 Stycznia wypada Dzień bez Opakowań Foliowych. Jest to jedno z nietypowych świąt, aczkolwiek w ostatnich latach, coraz bardziej zaczynamy na nie zwracać uwagę. Co kilka dni widzimy w mediach informacje o tym ile niesegregowanie plastiku wyrządziło szkody w oceanach czy na plażach. Trudno jest w takim razie być obojętnym wobec tego, ile faktycznie go zużywamy. Koniec końców trzeba pamiętać, że wielkie ideę zaczynają się od małych czynów. Zatem w pewnym stopniu to nasz obowiązek, aby jak najmniej tego plastiku zużywać. Dzisiejsze święto to świetna okazja, by sobie o tym przypomnieć i zobaczyć w jaki sposób możemy zmienić swoje otoczenie.

Skąd właściwie taki pomysł?

Cała inicjatywa narodziła się wbrew pozorom w Polsce, a dokładniej w Łodzi, siedem lat temu. Chociaż może nie jest to takie zaskakujące, gdyż jesteśmy krajem, który od paru lat lideruje w statystykach zużycia plastiku na terenie Unii Europejskiej. Według ostatnich wyliczeń, przeciętny Polak zużywa ok. 300 opakowań plastikowych rocznie, a jedynie niecała połowa z nich oddaje się recyklingowi. W skali globalnej te statystyki są jeszcze bardziej przerażające. Szacuje się, że co 365 dni produkowane jest około biliarda foliowych torebek. W sumie nie ma się co dziwić – zazwyczaj taki przedmiot użytkujemy pół godziny dziennie. Szkoda tylko, że rozkłada się 400 lat.

Takie plaże to niestety coraz częstszy widok

Pomysłodawcą był Krzysztof Piątkowski, radny ze stolicy województwa łódzkiego. Jego ideą było zwrócenie się do Sejmu z projektem ustawy, która miała ograniczyć dystrybucję plastikowych torebeczek. Niestety, nie został on zaakceptowany, aczkolwiek sama próba oddała się szerokim echem po Polsce, co potem rozprzestrzeniło się po całej Europie.

Jakie skutki niesie ze sobą zanieczyszczenie plastikiem?

Jest to problem, który powstał na przełomie ostatnich 30 lat. Powstał w wyniku rozwoju cywilizacji. Bez wątpienia możemy od razu powiedzieć, że konsekwencje są globalne i zabójcze. Jest ich jednocześnie zbyt wiele, żeby wszystkie wymienić. Na pewno każdy już słyszał o „Wielkiej Pacyficznej Plamie Śmierci” na Oceanie Spokojnym. Ma ona powierzchnie 1,6 mln km², czyli pięciokrotność powierzchni Polski. Takich śmieciowych wysp na powierzchni oceanów jest już pięć. Wiele ryb nie odróżnia plastiku od pożywienia, przez co po zjedzeniu, spora ilość umiera. Niektóre z nich za to trafiają potem na nasze stoły, zatrute mikro plastikiem. Nagle jedzenie ryb nie wydaję się już takie zdrowe. Co gorsze, co roku ilość plastiku, która trafia do mórz, rzek i jezior stale się zwiększa. Dodatkowo, statystycznie rzecz biorąc, 12% plastikowych śmieci na świecie kończy życie w spalarniach. A tłumaczyć, jak szkodliwe jest palenie plastiku, chyba nie trzeba.

Z czasem niektóre memy przestają śmieszyć

Jak można z tym walczyć?


Jest wiele rzeczy, jakie możemy zmienić w swoim codziennym życiu, które na małą skalę pomogą nam zwalczać ten problem. Każdy pewnie słyszał o akcji zrezygnowania ze stosowania plastikowych słomek. Można iść za przykładem, i jednocześnie przestać korzystać z plastikowych torebek, butelek, a zastąpić je na przykład drewnianymi, materiałowymi odpowiednikami. Zamiast wyrzucać szklane butelki do kosza, można je wykorzystać w domu jako ozdoby, czy też pojemniki na coś innego. Warto również pamiętać o masie organizacji stworzonych do walki z plastikiem, które można wesprzeć małą donacją. Jedną z nich jest 4ocean, której misją jest oczyszczanie z niego światowych wód. Inną opcją jest kampania CleanSeas, do której przystąpiło już ponad 30 państw. Czasami jednak, idąc ulicą możemy odnieść wrażenie, że po co to wszystko, skoro i tak wszyscy wokół śmiecą. Dlatego co najważniejsze, to namawianie znajomych, rodziny, na podjęcie podobnych kroków.

Pamiętajcie, zastąpienie swojego otoczenia rzeczami wielokrotnego użytku to klucz

Autor: Mateusz Miter
Zdjęcia : Pixabay, instagram @drewnianeokno , @4ocean , @plasticpollutes