Piłkarze Śląska Wrocław nie zdołali pokonać Sandecji Nowy Sącz i bezbramkowo zremisowali w meczu 26. kolejki Ekstraklasy. Dobrych sytuacji w polu karnym nie wykorzystywał Marcin Robak, a mecz stał pod znakiem ostrej gry w środku pola. 

W pierwszych minutach meczu kibice nie mieli powodów do podrywania się z krzesełek. Zawodnicy grali siłowo, przeważnie w środkowej strefie boiska i na pierwszą ciekawszą akcję trzeba było czekać do 9. minuty. Strzelał Arkadiusz Piech, ale piłka nie leciała w światło bramki. Piłkarze Tadeusza Pawłowskiego stosowali w atakach podobny schemat rozegrania – posyłali piłki ze środkowej strefy boiska, do których dopadał jeden z napastników. O ile w sytuacji Marcina Robaka sędzia Mariusz Złotek odgwizdał spalonego, o tyle Piech zdołał kilka minut później oddać strzał w boczną siatkę. Goście z Nowego Sącza przegrywali pojedynki w środku boiska i nie stwarzali sytuacji podbramkowych. Aktywny był kapitan, Wojciech Trochim, który starał się kreować grę ofensywną drużyny i dostawał liczne uwagi od trenera Kazimierza Moskala. Obie ekipy oddały zaledwie po jednym celnym strzale w światło bramki. Śląsk był blisko gola w 24. minucie, gdy po dośrodkowaniu z rzutu wolnego Sito Riery, głową uderzał Piotr Celeban. Kapitan posłał jednak zbyt lekki strzał, wprost w ręce Michała Gliwy. Po przeciwnej stronie boiska, na bramkę po uderzał celnie Aleksandar Kolev, ale strzał zza pola karnego sparował Jakub Słowik. Pierwsza połowa stała pod znakiem agresywnej gry w środkowej strefie boiska – sędzia Złotek pokazał aż osiem żółtych kartek, po cztery piłkarzom obu ekip. Wśród defensorów Śląska tylko Tim Rieder schodził do szatni bez kary indywidualnej.

Na początku drugiej połowy spotkania dogodną sytuację w polu karnym Sandecji miał Robak. Napastnik dostał piłkę od Piecha, uderzył z woleja, ale futbolówka przeleciała kilka metrów nad bramką Gliwy. W odpowiedzi w 58. minucie strzelał Tomasz Brzyski. Piłka uderzona lewą nogą leciała w światło bramki, ale przeniósł ją nad poprzeczką czujny Słowik. W 71. minucie gospodarze mieli najlepszą okazję do objęcia prowadzenia. W polu karnym Sandecji do piłki dopadł Robak. Mocne uderzenie po ziemi w prawy róg bramki bardzo dobrze sparował Gliwa. Tadeusz Pawłowski wprowadził na boisko świeżą krew – młodego Sebastiana Bergiera – i Śląsk kończył mecz z trzema nominalnymi napastnikami. Miejsce zmienionego Roberta Picha zajął na prawym skrzydle Piech. Trzynaście minut na boisku dostał nowy nabytek Śląska, Mateusz Cholewiak, sprowadzony przed kilkoma dniami z pierwszoligowej Stali Mielec. Skrzydłowy pokazał się z dobrej strony i wniósł do gry swojego zespołu sporo jakości. Przeprowadził dwie dynamiczne akcje lewą stroną boiska. Jedna zakończyła się żółtą kartką dla Pavlo Ksonza, druga zaś strzałem zmuszającym Gliwę do interwencji. Mecz zakończył się bezbramkowym remisem. To wynik, z którego bardziej może cieszyć się Sandecja, starająca się opuścić strefę spadkową. Śląsk nadal bez zwycięstwa w tym roku.

Tadeusz Pawłowski, trener Śląska: To był ciężki mecz z dużą ilością walki. W drugiej połowie był moment, w którym na krótko zdominowaliśmy przeciwnika. To nasz trzeci mecz w ciągu tygodnia. Największym problemem jest nieskuteczność – Sito Riery czy Marcina Robaka. Każdy punkt jest dla nas na wagę złota. Myślę, że mogłem wpuścić Cholewiaka nieco wcześniej. Nie chciałem jednak decydować się wcześniej na trzecią zmianę, bo mecz był twardy i było ryzyko urazów.

Kazimierz Moskal, trener Sandecji: Dziękuję piłkarzom za walkę i determinację. Piłkarze z żółtymi kartkami zagrali odpowiedzialnie. Martwi niewiele podbramkowych sytuacji mojego zespołu. Oba zespoły nie powinny być zadowolone z takiego wyniku. Sytuacja, w której Kolew miał oferty z innych klubów, nie była sprzyjająca. Mam nadzieję, że teraz w całości skupi się na grze w Sandecji.

Śląsk Wrocław – Sandecja Nowy Sącz 0:0

Śląsk: Jakub Słowik – Piotr Celeban, Igors Tarasovs, Tim Rieder, Mariusz Pawelec – Robert Pich (62′ Sebastian Bergier), Dragoljub Srnić (68′ Michał Chrapek), Sito Riera (81′ Mateusz Cholewiak), Augusto – Arkadiusz Piech, Marcin Robak.

Sandecja: Michał Gliwa – Jakub Bartosz, Płamen Kraczunov, Alexandru Benga, Patrik Mraz – Mateusz Cetnarski (80′ Pavlo Ksionz), Michal Piter-Bućko, Bartłomiej Kasprzak (90+1′ Grzegorz Baran), Wojciech Trochim, Tomasz Brzyski (68′ Maciej Małkowski), Aleksandar Kolev.

Sędzia: Mariusz Złotek (Stalowa Wola)


Autor: Marcin Obłoza
Zdjęcie: Krystyna Pączkowska (slaskwroclaw.com)