Kultowy sitcom Przyjaciele, fantastyczny świat Gry o tron, czy animowani, ale nie dla dzieci Simpsonowie – to seriale, które jeśli nie każdy widział, to chociaż o nich słyszał. Dzisiejsze produkcje nie mają już nic wspólnego z wenezuelskimi „tasiemcami” z czasów naszych babć, lecz są tworzone na najwyższym poziomie.

Na kolejny odcinek ulubionej serii nie musimy już czekać cały tydzień, bo możemy obejrzeć od razu cały sezon. Ogromną rolę w rozwoju gatunku serialowego odegrała platforma streamingowa Netflix, która we wrześniu 2016 roku zawitała także do Polski. Czy to oznacza stopniowe wypieranie filmów fabularnych?

W ciągu kilku ostatnich lat seriale stały się niezwykle popularne, szczególnie wśród młodych ludzi. Uwielbiamy je za różnorodność, bo każdy znajdzie coś dla siebie, wciągające fabuły – czasem nawet aż za bardzo, gdy trudno się oderwać i zająć obowiązkami oraz chwile relaksu  i oderwania się od rzeczywistości. W Polsce nadal dominują flagowe telenowele  z szeroką grupą wiernych odbiorców raczej w starszym wieku. Nasz kraj stawia dopiero pierwsze małe kroczki w świecie ambitnych seriali i  tu za przykład można podać Belfra z Maciejem Stuhrem w roli głównej.

Jednak nadal oczywiście to produkcje amerykańskie i brytyjskie brylują na rynku. W latach dziewięćdziesiątych i dwutysięcznych najbardziej popularne były sitcomy i nadal miło się do nich wraca. Jednak teraz seriale zaczęły powstawać z tak samo dużym rozmachem jak filmy fabularne. Odcinki nie trwają już dwudziestu minut, ale czterdzieści, godzinę lub półtorej, jak w przypadku Sherlocka produkcji BBC, którego każdy odcinek mógłby być odrębnym filmem. Odnoszę wrażenie, że ten fenomen rozpoczął się wraz z debiutem Gry o tron w 2011 roku. Serial co prawda nie jest oryginalny, ponieważ powstał na podstawie książek, ale zyskał powszechne uznanie na całym świecie. Polecany, podawany z ust do ust. Tak właśnie rodzi się popularność seriali. Grupka znajomych wychodząca wieczorem na miasto, rozmawia o nowościach w pracy czy na studiach, rozterkach miłosnych i o tym, jaką ciekawą serię zaczęli niedawno oglądać.

Konwencja seriali daje w moim odczuciu twórcom znacznie większe pole do popisu. Jest w nich więcej czasu na rozwinięcie i pogłębienie danych wątków. Stanowią też często uzupełnienie jakiegoś istniejącego już świata, tzw. uniwersum. Dobrze pokazuje to przykład wytwórni Marvela, która tworzy filmy, zazwyczaj kilka części o danym bohaterze, ale także seriale takie jak: Agenci T.A.R.C.Z.Y., Daredevil, Ironfist.

Nie pokusiłabym się o jednoznaczne stwierdzenie, że filmy fabularne pójdą w odstawkę i w przyszłości całkowicie znikną, ale bez wątpienia wysokobudżetowe seriale zyskują coraz większe grono odbiorców i możliwe, że wkrótce zdetronizują tradycyjne filmy.


Autor: Oliwia Rybiałek
Zdjęcie: www.wikipedia.org