Przed sezonem mało kto na nich stawiał, historia również przemawiała przeciwko nim, ale oni dokonali niemożliwego! W ostatnim, decydującym pojedynku St. Louis Blues pokonali 4:1 Boston Bruins, w efekcie czego wygrali finałową rywalizację 4:3 i po raz pierwszy w historii sięgnęli po Puchar Stanleya.

Decydujący pojedynek na początku był niezwykle wyrównany. Pierwszy gol padł dopiero w 17. minucie, a jego strzelcem był zawodnik St. Louis Blues, Ryan O’Reilly. To trafienie pozwoliło drużynie się rozkręcić i tuż przed końcem pierwszej tercji Alex Pietrangelo podwyższył prowadzenie gości na 2:0. Druga tercja nie przyniosła zmiany rezultatu, za to w trzeciej Bluesmani pokazali dlaczego to oni powinni zostać triumfatorami NHL. Dwie szybki akcje i dwa gole kolejno Braydena Schenna oraz Zacharego Stanforda pozbawiły Boston Bruins jakichkolwiek nadziei. Niedźwiadki były w stanie odpowiedzieć tylko jednym trafieniem Matta Grzelcyka. Tak oto dokonała się historia, a St. Louis Blues mogli cieszyć się z pierwszego w historii klubu triumfu w najlepszej hokejowej lidze świata.

 

https://platform.twitter.com/widgets.js

https://platform.twitter.com/widgets.js

https://platform.twitter.com/widgets.js

https://platform.twitter.com/widgets.js

Miniony sezon w wykonaniu Bluesmanów to prawdziwy dowód tego, jak piękne scenariusze potrafi pisać sport. Jeszcze na początku 2019 roku byli w fatalnej formie i mieli najgorszy bilans zwycięstw i porażek w lidze (15-22). Od tamtego momentu odrodzili się niczym feniks z popiołów, a świetną drugą połowę sezonu zasadniczego zwieńczyli awansem do play-off. W nich natomiast nie było na nich mocnych. Dowodzeni przez Ryana O’Reilly’ego St. Louis Blues, który został wybrany MVP play-off, pokonali kolejno Winnipeg Jets (4-2), Dallas Stars (4-3), San Jose Sharks (4-2) i w końcu Boston Bruins.

– To szaleństwo, że wrócimy do domu z Pucharem Stanleya. Całe St. Louis czekało na to tak długo. Trudno ubrać w słowa to, co działo się dziś, w ostatnich tygodniach czy nawet miesiącach – skomentował triumf swojego zespołu Jaden Schwartz

Za Bluesmanami nic w tym sezonie nie przemawiało. Ani fatalny początek sezonu, ani skład bez wielkich gwiazd, a przed samym finałem eksperci przypominali zaledwie dwa finały w historii zespołu. Nie dość, że oba miały miejsce prawie 50 lat temu, to oba Blues przegrali 0:4. Sport jest jednak nieprzewidywalny. I na tym polega jego piękno.

https://platform.twitter.com/widgets.js


Autor: Bartosz Królikowski
Zdjęcie: Instagram