FutureNet Śląsk Wrocław wygrał derbowe spotkanie z Górnikiem Trans.eu Wałbrzych 91:78. W pełnym napięcia i podtekstów starciu, koszykarze Radosława Hyżego zaprezentowali świetną grę w ciągu całego meczu.

Klimat derbowego spotkania było czuć już przed pierwszym wyrzutem piłki. Trybuny po raz pierwszy w sezonie zostały wypełnione po brzegi. Do hali AWF we Wrocławiu przyjechała również spora grupa kibiców z Wałbrzycha. Od początku mocno dopingowali swój zespół.

Ząb za ząb

Pierwsze punkty spotkania zdobył trzypunktowym rzutem z rogu boiska Aleksander Leńczuk. Następnie gra była wyrównana a prowadzenie często się zmieniało. Dwie trójki w krótkim odstępie czasu zdobył Hubert Kruszczyński. Dobrze w mecz wszedł również Norbert Kulon. W połowie kwarty tempo gry bardzo przyspieszyło, a głośne trybuny jeszcze bardziej podgrzewały atmosferę meczu. Efektownym zagraniem popisał się kapitan Górnika Rafał Glabińki – minął zwodem Kulona, po czym celnie rzucił z dwutaktu. Śląsk zaczął się rozgręcać – kolejne punkty zdobył Dziewa, a następnie w kontrataku dwa oczka dołożył Jakub Musiał. Po pierwszej odsłonie spotkania, Śląsk prowadził 23:21.

Gorące temperamenty

Punktowanie w drugiej kwarcie rozpoczął Dziewa. Najlepszy strzelec 1. ligi rozgrywał kolejne świetne zawody i dominował w pojedynku z gwiazdą Górnika – Piotrem Niedźwiedzkim. Po celnym rzucie z trzeciego metra Musiała, Śląsk powiększył swoje prowadzenie do sześciu punktów. Agresywna obrona zawodników Radosława Hyżego również zaczęła przynosić efekty. Po przechwycie w środku boiska, Leńczuk wybiegł sam na sam i został mocno sfaulowany. Następnie bezbłędnie wykonał oba rzuty osobiste. Górnik miał spore problemy w ofensywie – do połowy kwarty wałbrzyszanie zdobyli zaledwie pięć punktów. Po celnym rzucie za trzy Musiała, przewaga Śląska powiększyła się do dziewięciu punktów. Goście zaczęli nie wytrzymywać napięcia – niesportowo sfaulowany przez Jakuba Dera został Kulon, po czym bezbłędnie wykonał przyznane rzuty osobiste. Dwie minuty przed końcem kwarty sędzia ukarał trenera gości Marcina Radomskiego za zbyt natarczywe protesty. Szkoleniowiec był zmuszany udać się do szatni. Do przerwy gospodarze byli na prowadzeniu 48:35.

Górnik nie składa broni

Trzecia kwarta rozpoczęła się od kolejnego trafienia trzypunktowego Kruszczyńskiego. Śląsk szybko odpowiedział punktami Kulona. Trener Hyży całe spotkanie konsekwentnie stawiał na grę wysoką piątką, z dwójką podkoszowych. Wciąż rytmu nie mógł złapać Niedźwiedzki. Gwiazdor gości nie znajdował recepty na twardą obronę Karola Michałka. W połowie kwarty swoje kolejne punkty zdobył Dziewa. Goście cały czas przegrywali, ale doping wałbrzyszan nie ustawał. Po dwóch trójkach Bartosza Ratajczyka strata zmalała do trzech punktów. Następnie w trzech akcjach z rzędu punkty zdobywał Bartłomiej Pietras. Podkoszowy Śląska znakomicie wykorzystywał podania swoich kolegów. W ostatnich sekundach kwarty Dziewa przypadkowo uderzył w szczękę Niedzwiedzkiego. Ławka rezerwowych Górnika się ożywiła, podobnie jak znajdujący się za nimi kibice. Przed czwartą kwartą wrocławianie prowadzili 63:60. Emocje były gwarantowane.

Zimna krew weteranów

Pierwsze punkty w ostatniej części spotkania zdobył z linii rzutów osobistych Dziewa. Prowadzenie gości w kolejnych minutach zaczynało stopniowo maleć. Szansę na wyprowadzenie swojego zespołu na prowadzenie zmarnował Damian Durski, pudłując rzut w kontrataku. Sprawy w swoje ręce wziął Kulon – rozgrywający trafił trójkę, a następnie faulowany, nie mylił się na linii rzutów wolnych. Po celnym rzucie trzypunktowym Skibniewskiego Śląsk wyszedł na jedenastopunktowe prowadzenie – czwarta kwarta była czasem weteranów. Po groźnie wyglądającym upadku, kontuzji doznał Krzysztof Spała. Koszykarz Górnika musiał opuścić boisko przy asyście służb medycznych. Ostatnie minuty były dominacją gospodarzy. Wrocławianie pewnie wygrali derby Dolnego Śląska 91:78.

Jesteśmy młodym zespołem, trzecim pod względem wieku w 1. lidze. Mamy duże aspiracje, podobnie jak kibice. Brakuje mi obecnie w zespole instynktu i zimnej krwi, by zamknąć mecz, gdy prowadzimy aż trzynastoma punktami. Trener Wałbrzycha został wykluczony i moi zawodnicy poczuli się zbyt komfortowo. To jest właśnie młodość. Doświadczenie RobertaSkibniewskiego i AleksandraLeńczuka w najważniejszych momentach sprawiło, że wygraliśmy ten mecz. Jestem zadowolony ze zwycięstwa i niektórych akcji, które były na poziomie ekstraklasy, ale problemem wciąż jest brak koncentracji – mówi Radosław Hyży, trener Śląska Wrocław.


FutureNet Śląsk Wrocław – Górnik Trans.eu Wałbrzych 91:78 (23:21, 25:14, 15:25, 28:18)

Śląsk: Norbert Kulon 25, Robert Skibniewski 16, Aleksander Dziewa 15, Aleksander Leńczuk 15, Jakub Musiał 12, Bartłomiej Pietras 7, Karol Michałek 1, Tomasz Żeleźniak 0, Michał Sasik 0.

Górnik: Piotr Niedźwiedzki 20, Hubert Kruszyński 12, Jakub Der 10, Krzysztof Spała 10, Bartłomiej Ratajczak 7, Damian Durski 7, Tomasz Krzywdziński 7, Rafał Glapiński 5, Marcin Jeziorowski 0.


Autor: Kacper Marciniak
Zdjęcie: FutureNet Śląsk Wrocław