Piłkarze Śląska Wrocław przepracowali okres przygotowawczy pod wodzą nowego trenera Vitezslava Lavicki. Teraz wrocławianie chcą odbić się od dna tabeli i wygrywać jak najwięcej spotkań.

Runda jesienna nie należała do najlepszych w wykonaniu Śląska Wrocław. Klub uplasował się na 14. pozycji, z zaledwie punktem przewagi nad strefą spadkową. Słaba gra i brak zadowalających wyników poskutkowały zmianami na stanowisku trenera. Nowym szkoleniowcem wrocławian został Czech – Vitezslav Lavicka. To właśnie pod jego okiem piłkarze WKS-u przygotowywali się do rundy wiosennej.

Trener, podczas zgrupowań swoją postawą i zaangażowaniem pokazał, że nie jest przypadkowym selekcjonerem. Ma pokaźne CV, które robi wrażenie. Myślę, że pokażemy filozofię jego gry na boisku, a kibice zobaczą, że to jest bardzo dobry trener – mówi Jakub Słowik, bramkarz Śląska.

Podczas okresu przygotowawczego zawodnicy i sztab szkoleniowy Śląska najpierw spędzili kilka dni w Szklarskiej Porębie, gdzie mieli okazję poznać się nawzajem. Później piłkarze rozegrali dwa sparingi (z Chrobrym Głogów 3:1 i z Odrą Opole 2:1). Po meczach kontrolnych z pierwszoligowcami, przyszedł czas na wyjazd do tureckiego Belek. Tam wrocławian niejednokrotnie zaskakiwała pogoda, która uniemożliwiała treningi na boisku, jednak trener Lavicka miał w planach także inne rozwiązania.

Przygotowywaliśmy się zarówno pod względem fizycznym, jak i taktycznym. Dużo uwagi poświęciliśmy grze defensywnej, żebyśmy w kolejnych spotkaniach nie tracili bramek w prosty sposób. Zawodnicy ofensywni pracowali też nad tym, żeby kreować sytuacje bramkowe. Wierzę, że pokażemy, że zrobiliśmy krok do przodu – mówi Robert Pich, skrzydłowy Śląska.

W Turcji piłkarze Śląska szlifowali formę również w sparingach. Tam rywale byli dużo silniejsi – WKS uległ mistrzowi Chorwacji – Dinamo Zagrzeb (0:2) i zremisował z duńskim Aalborg BK (2:2). Jednym z wyróżniających się piłkarzy Śląska podczas całego okresu przygotowawczego był Farshad Ahmadzadeh, który trafił do siatki trzykrotnie. Zadziwić mogło natomiast to, że podczas wszystkich czterech meczów, Marcin Robak spędził na boisku zaledwie 45 minut. Napastnik najpierw zmagał się z anginą, a później miał problemy z kostką. Nie wiadomo, czy wykuruje się na inaugurację, jednak jeśli wyjdzie na boisko, będzie pełnić funkcję kapitana. Decyzja trenera Lavicki to właśnie 36-latek ma nosić opaskę na ramieniu.

Cel, jakim była górna ósemka, wydaje się bardzo odległy. Najpierw Śląsk musi skupić się na tym, żeby poprawić grę i przede wszystkim zacząć punktować. Wzmocnieniem dla drużyny mają być nowi zawodnicy – Krzysztof Mączyński i Lubambo Musonda. Obaj przepracowali obóz przygotowawczy z drużyną i zostali przez nią dobrze przyjęci.

Muszę pracować ciężko, żeby być jak najlepszy dla siebie i dla drużyny. Moim celem jest przede wszystkim pomoc zespołowi. Koledzy też przyjęli mnie bardzo dobrze – mówi Lubambo Musonda, pomocnik Śląska.

Zawodnicy WKS-u na murawę powrócą w sobotę 9 lutego, kiedy to podejmą beniaminka LOTTO Ekstraklasy – Zagłębie Sosnowiec. Dla wrocławian będzie to mecz o sześć punktów, bowiem szybko muszą zapewnić sobie bezpieczną pozycję w tabeli. Jakiego Śląska możemy się spodziewać na boisku?

Chciałbym, żeby był zwycięski. Tak naprawdę to nie styl, a punkty będą miały znaczenie. Naszą formę zweryfikują najbliższe spotkania. Po zaufaniu sztabu szkoleniowego i po sobie samych czujemy, że jesteśmy dobrze przygotowani. W najbliższym meczu chcemy to pokazać i zacząć piąć się w górę – dodaje Słowik.

 


Autor: Oliwia Stasiak
Zdjęcie: Krystyna Pączkowska / WKS Śląsk Wrocław