Nie zachwycili, ale wreszcie byli skuteczni. Piłkarski Śląsk Wrocław pokonał na własnym stadionie Arkę Gdynia 2:1.

Śląsk nie przegrał jeszcze w tym sezonie meczu na własnym boisku i to właśnie tu leżała największa nadzieja wrocławian na przerwanie złej serii siedmiu meczów bez wygranej. Jeśli bowiem nie przełamać się w domu z drużyną ze strefy spadkowej, to gdzie i z kim?  Tym bardziej, że drużyna Vitzeslava Lavicki potrzebowała punktów, by nie dać uciec w tabeli czołowym zespołom.

Spotkanie rozpoczęło się iście perfekcyjnie dla wrocławian. Już po 120 sekundach udało im się „napocząć” rywali. Dokonał tego Michał Chrapek, który znalazł się niepilnowany w polu karnym i pewnie pokonał Łotysz Pavelsa Steinborsa. Napędzeni zdobytym golem wrocławianie nie zwalniali, przez co już w 10. minucie blisko trafienia był Przemysław Płacheta. Urwał się obrońcom, ale przegrał pojedynek z bramkarzem rywali. Skrzydłowy Śląska do końca pierwszej połowy jeszcze dwukrotnie próbował go pokonać, lecz jego starania spełzły na niczym. Gdynianie nie mieli we Wrocławiu nic do powiedzenia. Przez całą pierwszą część spotkania najlepszą okazję stworzył im Słowak Matus Putnocky. Bramkarz Śląska niepewnie interweniował przy dośrodkowaniu, ale nikt z gości tego nie wykorzystał.

W drugiej połowie, podobnie jak w pierwszej, Śląsk nie dał Arce rozwinąć skrzydeł, a przy tym sam wyprowadził kolejny cios. W 56. minucie prowadzenie podwyższył Hiszpan Erik Exposito, który wykorzystał dogranie ze skrzydła, nie dając szans bramkarzowi. Wrocławianie w pełni kontrolowali mecz, ale gdy wydawało się, że spokojnie utrzymają prowadzenie do końca, niespodziewanie gola zdobyli goście. W 81. minucie sędzia podyktował rzut karny dla gdynian za zagranie ręką przez Płachetę. Do piłki podszedł Holender Marko Vejinović i nie dał szans Putnockiemu. W doliczonym czasie gry gości mógł dobić Łukasz Broź, ale z kilkunastu metrów strzelił nad poprzeczką.

Podobnie jak przez większość meczu, piłkarze Śląska nie mieli w końcówce większych problemów z neutralizacją ataków gości. Tym oto sposobem pierwsze od połowy sierpnia zwycięstwo stało się faktem.

Triumf nad gdynianami z pewnością podbuduje pewność siebie wrocławian, a ta będzie im bardzo potrzebna już w poniedziałek – 4 listopada. Wtedy na Stadion Wrocław przyjedzie obecny lider tabeli, czyli Wisła Płock.


Śląsk Wrocław – Arka Gdynia 2:1

  • 1:0 – Chrapek 2′
  • 2:0 – Exposito 56′
  • 2:1 – Vejinović 81′ (K)

Śląsk: Putnocky – Broź, Puerto (84. Pawelec), Golla, Stiglec – Chrapek (66. Radecki), Łabojko, Mączyński, Pich, Płacheta (90. Hołownia) – Exposito.

Arka: Steinbors – Zbozień, Maghoma, Marciniak, Wawszczyk – Vejinović, Nando, Nalepa (74. Siemaszko), Busuladzić – Jankowski (71. Da Silva), Skhritladze.

Żółte kartki: Golla, Łabojko (Śląsk) – Skhritladze (Arka)

 


Autor: Bartosz Królikowski

Zdjęcie: Krystyna Pączkowska/Śląsk Wrocław