Bruk-Bet Termalica Nieciecza desperacko broni swojego ekstraklasowego bytu. Na jej drodze stanął Śląsk Wrocław, czyli najsłabszy zespół na wyjazdach w lidze. Dla obu drużyn była to szansa na zdobycie ważnych punktów i ucieczka strefie spadkowej. Z potyczki zwycięsko wyszedł WKS i tym samym Ekstraklasa we Wrocławiu w przyszłym sezonie wydaje się wielce prawdopodobna.

W mecz lepiej weszli gospodarze. Od początku prowadzili grę i próbowali sforsować zasieki obronne Śląska. Nie przekładało się to jednak na okazje bramkowe. Jednakże, ponieważ Ekstraklasa nie przejmuje się prawami logiki, pierwszą dogodną okazję stworzyli goście. Robert Pich dostał piłkę przed polem karnym, przyjął i uderzył. Strzał minął bramkę o dobry metr.
W 16. minucie przed szansą stanął defensywny pomocnik WKS-u, Tim Rieder. Dostał on piłkę zaledwie pięć metrów od bramki strzeżonej przez Dariusza Trelę. Niemiec zaliczył jednak fatalny kiks i piłka przeleciała obok niego.
Pierwsza połowa owocowała też w bramki. Najpierw Marcin Robak strzelił z rzutu karnego. Igors Tarasovs został faulowany i arbiter spotkania, Zbigniew Dobrynin wskazał na wapno. Sędzia po konsultacji z VAR-em podtrzymał swoją decyzję. Robak uderzył w sam środek bramki i pokonał bezradnego Trelę. Sytuacja miała miejsce w 23. minucie.
Już trzy minuty później na tablicy wyników widniał remis. Roman Gergel wygrał piłkę w środku pola i podał ją do Szymona Pawłowskiego. Filigranowy pomocnik Termaliki dograł na głowę Vlastimira Jovanovicia. Ten uderzył głową na bramkę, a jego strzał dobił jeszcze Marcin Stefanik.

Śląski VARtownik

Mecz z każdą minutą wyglądał ciekawiej. Raz za razem obie drużyny ciągnęły na bramkę przeciwnika, a gra toczyła się od pola karnego do pola karnego. Bramek jednak z tego nie było. Przełamanie nastąpiło w 36. minucie. Rafał Grzelak nadepnął wchodzącego w pole karne Daniela Łuczaka. Arbiter kolejny raz pokazał ręką na jedenasty metr. Miejscowi zaczęli protestować. Udzieliło im się dużo emocji. Jednemu z nich, a konkretnie Martinowi Mikoviciowi. Pomocnik Bruk-Betu chciał uderzyć piłką sędziego. Zbigniew Dobrynin początkowo nie zauważył tego, dostał jednak sygnał z wozu VAR i podszedł obejrzeć sytuację. Po zobaczeniu powtórki, wyciągnął czerwoną kartkę i wyrzucił Mikovicia z boiska. Tak więc Nieciecza w ciągu minuty straciła zawodnika i znów przegrywała. Stało się to oczywiście za sprawą niezawodnego z jedenastego metra Robaka.
Gospodarze mieli jeszcze swoją szansę przed przerwą, ale kapitalny tego dnia Jakub Słowik popisał się kolejną paradą. Na bramkę uderzał głową Artem Putiwcew. Chwilę później jeszcze golkiper musiał bronić dobitkę, ale i z tego pojedynku wyszedł zwycięsko.

ESA w pigułce, czyli walka, faule i brak goli

Drugą połowę znów lepiej zaczęli miejscowi. Termalica wyszła zmotywowana i chciała szybko odrobić straty. Śląsk miał inny pomysł na grę: czekał głęboko na rywala i chciał ich karać z kontr. Pierwszą szansę zawodnicy ze stolicy Dolnego Śląska mieli już w 49. minucie. Kamil Dankowski wyszedł do kontry, dostał piłkę i, miast strzelać, podał do Robaka. Ten nie trafił w piłkę.
Najlepszą szansę goście stworzyli sobie w 63. minucie. Michał Chrapek oszukał dwóch przeciwników i zagrał do Robaka. Napastnik WKS-u, będąc na linii środkowej, przebiegł niemal całą połowę i uderzył. Obok niego biegł niekryty Robert Pich, który po nieudanej akcji mógł tylko bezradnie rozłożyć ręce.

Niemal cała końcówka meczu, to już dominacja BBT. Gospodarze najlepszą okazję stworzyli sobie jednak dopiero w 94. minucie. Po kolejnym bezsensownym faulu Śląska przed własnym polem karnym miejscowi mieli rzut wolny. Kolejny raz piłka była dogrywana na głowę Putiwcewa. Na straży pozostał jednak ostatni bastion Śląska- Jakub Słowik. Bramkarz przyjezdnych obronił trzy kapitalne okazje Termaliki i sędzia zakończył mecz.

Lepsze nadchodzi?

Śląsk Wrocław w bardzo ważnym meczu przełamał fatalną passę. WKS po raz pierwszy w sezonie wygrał na wyjeździe i ten wynik daje spokój i dystans nad strefą spadkową. Choć o utrzymanie trzeba jeszcze powalczyć, wrocławianie mają znacznie ułatwione zadanie. Nad 15. w tabeli Niecieczą Śląsk ma już 8 punktów przewagi. Teraz przed podopiecznymi Tadeusza Pawłowskiego kilka meczów na odpoczynek. Następny mecz zagrają dopiero w poniedziałek 30. kwietnia. Do Wrocławia przyjedzie rozpędzona Lechia.


Termalica Nieciecza : Śląsk Wrocław 1:2 (1:2)

0:1 – Marcin Robak 23′
1:1 – Samuel Stefanik 25′
1:2 – Marcin Robak 38′

Bruk-Bet Termalica: Dariusz Trela – Bartosz Szeliga (83′ David Guba), Joona Toivio, Artem Putiwcew, Rafał Grzelak – Mateusz Kupczak, Vlastimir Jovanović, Martin Miković, Samuel Stefanik (66′ Vladislavs Gutkovskis), Szymon Pawłowski – Roman Gergel (86′ Bartosz Śpiączka).

Śląsk: Jakub Słowik – Kamil Dankowski, Piotr Celeban, Igors Tarasovs, Mateusz Cholewiak – Tim Rieder (77′ Kamil Vacek), Dragoljub Srnić (73′ Maciej Pałaszewski), Daniel Łuczak (69′ Arkadiusz Piech), Michał Chrapek, Robert Pich – Marcin Robak.

Żółte kartki: Samuel Stefanik, Bartosz Szeliga (Bruk-Bet Termalica) oraz Tim Rieder, Robert Pich, Maciej Pałaszewski (Śląsk).

Czerwona kartka: Martin Miković (niesportowe zachowanie) w 38 min.

Sędzia: Zbigniew Dobrynin (Łódź).

Widzów: 2723.


Autor: Dawid Paluch
Zdjęcie: Krystyna Pączkowska