Wrocławianie, w ramach 13. kolejki LOTTO Ekstraklasy, przegrali na wyjeździe z Wisłą Płock 1:4. To już druga porażka drużyny Jana Urbana w tym miesiącu. Piłkarze Śląska grali chaotycznie, nie wykorzystali rzutu karnego, a od 12. minuty walczyli w dziesiątkę.

Mecz zamykający kolejkę był rozgrywany o sporą stawkę. Drużyny sąsiadowały bowiem w tabeli, a zwycięzca miał zapewniony awans na 5. lokatę. Wisła zaatakowała już w pierwszych minutach. Główką próbował Urugwajczyk Nico Varela, ale z bliska nie trafił w światło bramki. Z bardzo dobrej strony prezentował się dwudziestoletni Konrad Michalak, któremu nie sposób było odebrać piłkę na prawym skrzydle. Śląsk nie przeprowadzał podbramkowych akcji i to Wisła otworzyła wynik. W 13. minucie Giorgi Merebashvili znalazł się w sytuacji sam na sam z bramkarzem i został nieprzepisowo zatrzymany przez obrońcę Śląska, Igora Tarasovsa. Łotysz został wyrzucony z boiska, a Varela pewnie wykonał strzał z jedenastu metrów. Na reakcję trenera Urbana nie trzeba było długo czekać. Michał Chrapek pograł zaledwie piętnaście minut, a na boisku zameldował się młody obrońca, Konrad Poprawa. Do przerwy piłkarze Wisły strzelali jeszcze dwukrotnie. W 22. minucie, po sprytnym podaniu Michalaka z prawej flanki, gola zdobył Kamil Biliński, który jeszcze w poprzednim sezonie grał w Śląsku. Jedenaście minut później Dominik Furman podał do Merebashvilego, a Gruzin z bliska pokonał Wrąbla.

W drugiej połowie na boisku nie pojawił się Marcin Robak. Najlepszy zawodnik ligi we wrześniu nie przypominał piłkarza, który strzelał Lechowi czy Legii. Jego zmiennik, Arkadiusz Piech, nie wykorzystał natomiast rzutu karnego. Strzał po ziemi został wyłapany przez bramkarza Nafciarzy – Seweryna Kiełpina. W 63. minucie solową akcję przeprowadził Jakub Kosecki. W pojedynku sprinterskim pokonał obrońcę Wisły i w sytuacji sam na sam nie dał szans bramkarzowi. Szanse na lepszy rezultat wybił z głowy Śląskowi jego wychowanek. Kamil Biliński, który w ostatnich meczach wchodził na ostatnie minuty, tym razem zagrał pod nieobecność Jose Kante cały mecz. W 76. minucie sędzia Krzysztof Jakubik podyktował kolejny rzut karny, tym razem po faulu Kamila Vacka. Strzał Bilińskiego z jedenastu metrów wybronił Wrąbel, ale napastnik Wisły zdążył i umieścił piłkę w dobitce.

To był jednostronny mecz. Śląsk zagrał bez polotu, do którego przyzwyczaił kibiców w ostatnich miesiącach. Stracone gole wynikały przede wszystkim z niefrasobliwych zachowań wrocławian w obronie. Formacja defensywna z Piotrem Celebanem i Mariuszem Pawelcem na czele, wolała wybijać piłki na oślep, co często kończyło się niepotrzebnymi stratami. Dzięki zwycięstwu Wisła awansowała na 5. miejsce w tabeli. Śląsk został na 11. pozycji i już w piątek podejmie na własnym boisku Pogoń Szczecin.

 


Wisła Płock – Śląsk Wrocław 4:1 (3:0)
1:0 – Nico Varela (14. z karnego)
2:0 – Kamil Biliński (22. asysta Michalaka)
3:0 – Giorgi Merebashvili (34. asysta Furmana)
3:1 – Jakub Kosecki (63. asysta Picha)
4:1 – Kamil Biliński (76.)

Wisła Płock: Seweryn Kiełpin – Cezary Stefańczyk, Damian Byrtek, Igor Łasicki, Arkadiusz Reca – Konrad Michalak (54. Jakub Łukowski), Damian Szymański, Dominik Furman, Giorgi Merebaszwili, Nico Varela (66. Semir Stilic) – Kamil Biliński (79. Mateusz Piątkowski).

Śląsk Wrocław: Jakub Wrąbel – Mariusz Pawelec, Piotr Celeban, Igors Tarasovs, Dorde Cotra – Jakub Kosecki, Michał Chrapek (17. Konrad Poprawa), Kamil Vacek (76. Maciej Pałaszewski) – Robert Pich, Łukasz Madej, Marcin Robak (46. Arkadiusz Piech).

Żółte kartki: Jakub Łukowski, Kamil Biliński, Igor Łasicki (Wisła) – Konrad Poprawa, Jakub Kosecki, Arkadiusz Piech, Dorde Cotra (Śląsk).

Czerwona kartka: Igor Tarasovs (12. minuta).

Sędzia: Krzysztof Jakubik (Siedlce).
Widzów: 3 613.

 


Autor: Marcin Obłoza
Foto: Krystyna Pączkowska/ slaskwroclaw.pl