Podobno ważne jest to, jak się kończy, a nie jak zaczyna. Cóż, tym razem wrocławscy piłkarze chyba woleliby odwrócić to przysłowie. W meczu wyjazdowym z Zagłębiem Sosnowiec zremisowali 3:3 przy znakomitym początku i prowadzeniu 2:0.

Po ewidentnie nieudanym spotkaniu z Pogonią Szczecin, piłkarze WKS-u potrzebowali zwycięstwa, które zdoła odbudować ich morale. Beniaminek Lotto Ekstraklasy wydawał się być do tego idealnym przeciwnikiem.

Mocny początek i pierwsza trafienie Farshada

W mecz lepiej weszli piłkarze Tadeusza Pawłowskiego, widoczna była ich dominacja na boisku. Choć w 5. minucie po kontrowersyjnej sytuacji we wrocławskim polu karnym, sędzia musiał skonsultować się z systemem VAR. Wojciech Golla był podejrzany o zagranie ręką, ale ostatecznie arbiter nie podyktował rzutu karnego. W 11. minucie po pięknej akcji, piłka wylądowała w sosnowskiej bramce. Asysta Roberta Picha i celne wykończenie Marcina Robaka. 1:0 dla Śląska Wrocław. Trener Tadeusz Pawłowski po raz kolejny mógł się przekonać, że postawienie na tego napastnika daje wymierne korzyści. W środku pola prawdziwym asem był Augusto, jego nieobecność w meczu z Pogonią Szczecin była, jak się okazało, sporym brakiem. Po drobnym urazie ofensywny pomocnik wrócił do gry. Momentami zawodziła wrocławska defensywa. Bramka Jakuba Słowika kilka razy była zagrożona. W 25. minucie kolejną dobrą akcją popisali się zawodnicy WKS-u. Dokładne podanie Kamila Danowskiego, który w tym meczu grał bardzo ofensywnie, świetnie zdołał wykorzystać nowy piłkarz Śląsk – Farshad. Na tablicy wyników widniało już 2:0. Na konferencji prasowej przed meczem Dankowski jasno przyznał, że trener wymaga od niego ofensywnych zagrań. Gospodarze mieli kilka okazji do strzelenia gola kontaktowego, ale za każdym razem nie do pokonania był Słowik. Na przerwę wrocławianie schodzili w dwubramkową przewagą.

Druga połowa – głowa w szatni

Na początku drugiej połowy to gospodarze przejęli inicjatywę, Śląsk wyraźnie osłabł, czego konsekwencje nastąpiły w 55. minucie. Vamaro Sanogo zgubił krycie i strzelił kontaktowego gola. Jakby tego było mało, po kilku minutach ten sam zawodnik Zagłębia po raz drugi trafił do bramki Słowika. 2:2, mecz rozpoczął się od nowa. W ekipie Śląska nastała zła passa, na 30 minut przed końcem spotkania Augusto po faulu został ukarany drugą żółtą, a w efekcie czerwoną kartką. W ciągu kilku chwil mecz obrócił się o 180 stopni. Na boisku pojawił się debiutujący w Ekstraklasie – Jakub Łobojko. Debiut niezbyt udany, w pierwszej akcji stracił piłkę i Słowik po raz trzeci wyciągał futbolówkę z siatki. Tym razem egzekutorem okazał się Žarko Udovičić. Piłkarze Tadeusza Pawłowskiego wyglądali, jakby drugą połowę oglądali z szatni. Byli totalnie bezradni wobec zmotywowanego Zagłębia. Honor uratowała decyzja o rzucie karnym po zagraniu ręką w polu karnym przez obrońcę gospodarzy. Okazję zdołał wykorzystać Robak, oddając świetny strzał z rzutu karnego. Ostatecznie Śląsk zremisował z Zagłębiem Sosnowiec 3:3, co, jak na tak marną drugą połowę, i tak jest niezłym wynikiem.


Zagłębie Sosnowiec – Śląsk Wrocław 3:3 (0:2)

0:1 –  Robak 11′
0:2 – Farshad Ahmadzadeh 25′
1:2 –  Sanogo 56′
2:2 –  Sanogo 59′
3:2 – Udovicić 65′
3:3 –  Robak (k.) 90+1′

Zagłębie Sosnowiec: Dawid Kudła – Michael Heinloth, Arkadiusz Jędrych, Piotr Polczak, Adam Baniasiak – Sebastian Milewski, Callum Rzonca (46′ Tomasz Nowak), Szymon Pawłowski, Żarko Udovicić, Konrad Wrzesiński (85′ Alexandre Cristovao) – Vamara Sanogo.

Śląsk Wrocław: Jakub Słowik – Kamil Dankowski, Piotr Celeban, Wojciech Golla, Mateusz Cholewiak – Farshad Ahmadzadeh (78′ Damian Gąska), Augusto, Michał Chrapek (61′ Mateusz Radecki), Maciej Pałaszewski (64′ Jakub Łabojko), Robert Pich – Marcin Robak.

Żółte kartki: Michael Heinloth, Szymon Pawłowski, Arkadiusz Jędrych (Zagłębie Sosnowiec) oraz Maciej Pałaszewski, Augusto (Śląsk Wrocław).

Czerwona kartka: Augusto / 61′ – za dwie żółte kartki / (Śląsk Wrocław).

Sędzia: Tomasz Kwiatkowski (Warszawa).

Widzów: 3 900.


Autor: Zuzanna Kuczyńska
Zdjęcie: Ola Sopuch