Śląsk Wrocław zremisował na wyjazdowym spotkaniu z Cracovią 3:3. Świetne widowisko w ramach 34. kolejki Lotto Ekstraklasy całkowicie oddaliło widmo spadku od drużyny Tadeusza Pawłowskiego. Kolejny mecz już we wtorek – 8 maja z Pogonią Szczecin.

Kibice zgromadzeni na krakowskim stadionie na bak emocji nie mogli narzekać. Oba zespoły stworzyły spektakl na miarę światowej ligi piłkarskiej.

Robak niezawodną bonią WKS-u

Cracovia do spotkania ze Śląskiem podeszła bardzo spokojnie, spadek z Ekstraklasy nie zagrażał już zespołowi Michała Probierza. Za to wrocławianie cały czas musieli walczyć o utrzymanie, przy niekorzystnym zbiegu okoliczności w grupie spadkowej wojskowi mogliby spać do I ligi. Dlatego przyjezdni od pierwszego gwizdka starali się stworzyć konstruktywną akcję w ofensywie. Choć pierwszy strzał na bramkę padł dopiero w 27. minucie zdołał on dać prowadzenie wrocławianom. Wszystko za sprawą rzutu karnego, podyktowanego za faul Michała Helika na Igorsie Transovsie. Egzekutorem był jak zwykle skuteczny Marcin Robak. Gdy Śląsk obiłą prowadzenie piłkarze Cracovii nie zwolnili tempa, wręcz przeciwnie szybko zaczęli odrabiać straty. W 40. minucie za faul zrehabilitował sięHelika, który główką trafił do bramki Jakuba Słowika. Co więcej po zaledwie chwili gospodarze obieli prowadzenie 2:1, po dobitce Krzysztofa Piątka. 

Druga połowa – prawdziwa reklama polskiej piłki nożnej

Mimo starty jednego gola do rywali, wrocławianie na drugą połowę wyszli zmotywowani i od razu chcieli dogonić rozpędzoną Cracovię. W 50. minucie po rzucie z outu Mateusza CholewiakaTarasovs zdołał przedłużyć rzut główką w pole karne. Gdzie bezkompromisowo w bramkę Adama Wilka uderzył kapitan WKS-u Piotr Celeban. Na tablicy wyników widniał remis 2:2. A widowisko robiło się coraz ciekawsze. Gospodarze znów chcieli przejąć inicjatywę gry. Starali się zagrozić bramce Słowika, ale brakowało im skuteczności. W 66. minucie nastąpił przełom i to w pięknym stylu. Milan Dimun przejął piłkę w biegu i zdecydował się na strzał z lini pola karnego, piłka trafiła w samo „okno” bramki Śląska, a Słowik był całkowicie bezradny. Wrocławianie od razu zabrali się do wyrównania strat. Pomógł w tym trener wojskowych – Tadeusz Pawłowski, który w miejsce Michała Chrapka postanowił wstawić Arkadiusza Piecha. Co okazało się przepisem na utrzymanie w Ekstraklasie. Piech po trzech minutach od wejścia na murawę zdołał skierować piłkę do krakowskiej bramki po celnym podaniu Jakuba Koseckiego. Potem oba zespoły miały jeszcze kilka dobrym sytuacji na objęcie prowadzenia, jednak żadna z nich nie okazała się być na tyle skuteczna by zagrozić bramkarzom. Zarówno Wilk, jak i Słowik pod koniec spotkania prezentowali szczyt bramkarskich możliwości.

Spokojna końcówka sezonu

Mecz zakończył się remisem 3:3. Co oznacza, że zobaczymy piłkarzy Śląska Wrocław w następnym sezonie Lotto Ekstraklasy. Natomiast w obecnych rozgrywkach zawodnicy WKS-u mają jeszcze trzy mecze. Najbliższy obędzie się już we wtorek – 8 maja o godzinie 20:30 na Stadionie Wrocław z Pogonią Szczecin.


Cracovia – Śląsk Wrocław 3:3 (2:1)
0:1 – Robak (k.) 27′
1:1 – Helik 40′
2:1 – Piątek 42′
2:2 – Celeban 50′
3:2 – Dimun 66′
3:3 – Piech 71′

Składy:

Cracovia: Adam Wilk – Matic Fink, Michał Helik, Niko Datković, Kamil Pestka (77′ Michal Siplak) – Miroslav Covilo, Milan Dimun – Sergei Zenjov (57′ Sebastian Strózik), Javi Hernandez (73′ Nicolai Brock-Madsen), Deniss Rakels – Krzysztof Piątek.

Śląsk Wrocław: Jakub Słowik – Kamil Dankowski (56′ Dragoljub Srnić), Piotr Celeban, Igors Tarasovs, Mateusz Cholewiak – Jakub Kosecki, Augusto, Maciej Pałaszewski (56′ Mateusz Lewandowski), Michał Chrapek (69′ Arkadiusz Piech), Robert Pich – Marcin Robak.

Żółte kartki: Helik (Cracovia) oraz Augusto, Srnić (Śląsk).
Sędzia: Daniel Stefański (Bydgoszcz).


Autor: Zuzanna Kuczyńska
Zdjęcie: Krystyna Pączkowska / WKS Śląsk Wrocław