Śląsk Wrocław zremisował z Koroną Kielce 1:1 w przedostatnim meczu rundy jesiennej. Pierwsza połowa to całkiem dobry obraz gry WKS-u, czego nie można powiedzieć o drugiej. 

Spotkanie z Koroną Kielce było pierwszym meczem pod wodzą Pawła Barylskiego, który zastąpił doświadczonego Tadeusza Pawłowskiego na stanowisku pierwszego trenera. Ostatnie starcie w tym roku na Stadionie Wrocław rozpoczęło się od wielu podań w środku pola. W 9. minucie Igors Tarasovs po zamieszaniu w polu karnym nie zdołał wykorzystać pustej bramki. Jego strzał przeleciał tuż nad poprzeczką.

Gol potrzebny od dawna

Śląsk starał się szukać swoich szans na pokonanie, stojącego w bramce gości Matthiasa Hamrola. Żadna z tych okazji nie była na tyle skuteczna, by mogła choćby postraszyć Niemca. W 26. minucie złą passę przełamał Robert Pich. W środku pola przejął piłkę i bezpardonowo pognał w kierunku pola karnego rywali, oddając piękny strzał w lewe okno bramki Korony. Śląsk prowadził 1:0. Po objęciu prowadzenia przez WKS, Korona wyraźnie przyspieszyła, starając się jak najszybciej doprowadzić do wyrównana.

Było blisko

W 39. minucie na 2:0 mógł podwyższyć Arkadiusz Piech. Hamrol znów zagapił się w bramce, co idealnie zdołał wykorzystać wrocławski napastnik. Po weryfikacji z systemem VAR sędzia ostatecznie nie uznał strzału Piecha.

Znów brak szczęścia?

Drugą połowę wrocławscy piłkarze zaczęli dość niefortunnie. Po faulu Djorde Cotry sędzia przyznał mu żółtą kartę. Po drugiej w tym spotkaniu weryfikacji VAR, arbiter zmienił swoją decyzję i ostatecznie Cotra opuścił boisko z czerwoną kartką. Śląsk przez kolejne trzydzieści minut grał w osłabieniu. W 65. minucie Korona zdołała to dobrze wykorzystać. Gola strzelił Michael Gardawski, który sprytnie poradził sobie z wrocławską defensywą.

Słaby koniec

Po tej akcji Śląsk wyraźnie osłabł, a kolejne minuty nie wnosiły niczego do gry obu zespołów. Brakowało pomysłu na atak pozycyjny, pojawiło się dwóch rezerwowych – Damian Gąska i Michał Chrapek, ale ich obecność także niewiele wniosła. Kolejny niezły mecz Śląska Wrocław i kolejne punkty, które odjeżdżają przez proste błędy i nieuwagę.

– Właściwie nie mamy dużo do powiedzenia. Chcemy przeprosić kibiców za ten mecz, najgorszy w tym sezonie. Remis jest tylko kwestią szczęścia. Śląsk walczył i pokazał na co go stać – mówi Gino Lettieri, trener Korony Kielce.

Staraliśmy się zdobyć punkty. Pierwsza połowa dobra w naszym wykonaniu. Defensywa poprawnie funkcjonowała. Druga część nieudana z naszej strony. Zespół zareagował dobrze na kartkę Cotry. Nie jesteśmy zadowoleni z wyniku, ale żeby zacząć wygrywać trzeba zacząć punktować – podsumowuje Paweł Barylski, szkoleniowiec Śląska Wrocław.


Śląsk Wrocław – Korona Kielce 1:1 (1:0)
27′ Pich
65′ Gardawski

Śląsk: Słowik – Broź, Pawelec, Golla, Cotra – Tarasovs, Radecki, Pich, Farshad Ahmadzadeh (70.Gąska) – Piech (80. Chrapek), Robak.

Korona: Hamrol – Kovacević, Diaw, Marquez (45. Jukić), Możdzień – Żubrowski, Cebula (81. Kosakiewicz), Petrak (45. Górski), Gardawski, Pucko – Soriano.

Żółte kartki: Broź, Chrapek (Śląsk); Petrak, Marquez (Korona)
Czerwone kartki: Cotra (Śląsk).

Sędzia: Paweł Raczkowski


Autor: Zuzanna Kuczyńska
Zdjęcie: Ola Sopuch